Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drops Delight. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drops Delight. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2019

ŚLIWKOWY SZAL

Jesień idzie, nie ma na to rady... przyda się kolejny szal. Szal z babcinych kwadratow.
Co prawda ja lubię jesień (dlaczego dziewiarka miałaby jej nie lubić, zupełnie nie pojmuję) ale pomimo tego przygnębia mnie aura za oknami.
Trwa w najlepsze porządna, irlandzka jesień.
Jest ciemno, pada bez przerwy, psy śpią i kręcą nosem na pomysł wyjścia z domu.
Skłamałabym zresztą gdybym powiedziała, że bardzo je do tego wyjścia namawiam.

Dopiero wczoraj wyszło na moment słońce i udało mi się zrobić kilka zdjęć tego sporego szala (tak, tak to szal a nie chusta)
Kolory włóczki kojarzą mi się ze śliwkami, ciemnymi liśćmi i jesiennym ogrodem.
Powinnam zrobić mu zdjęcia wraz z płaszczem, do którego go wydziergałam ale...póki co słońce zniknęło. We czwartek podobno zawita do nas huragan więc sesja musi poczekać.
Na razie nie będzie więc lepszych zdjęć ale uwierzcie, ze jest uroczy.
Tak samo jak sweter, który właśnie kończę (zrobiony z tweedu i moheru)...












czwartek, 5 września 2019

TRUDNY FINISZ

Trzeba przyznać, że mój szal z babcinych kwadratów powstaje w bólach.
Najpierw przestój spowodowany brakiem włóczki.
Potem wyjazd do Polski (pare dni spędzonych w temperaturze 30+ na bieganinie po urzędach, dały mi w kość i nie sprzyjało to dzierganiu)
Teraz... problem techniczny.
Kwadraty wydziergane. Pora je połączyć.
Spróbowałam juz dwóch metod łączenia przy pomocy szydełka i żadna z nich nie dała odpowiedniego efektu. Rozważam więc zwykłe zszywanie.
Dzisiaj kolejna próba.
Na razie schnie ostatnia partia kwadratów.
Miałam nadzieje, ze jutro szal będzie gotowy ale...
Zobaczę 😁
PS
Lubię te kolory Dropsa Delight, Wam też się podobają?


sobota, 10 sierpnia 2019

POTRZEBA MATKĄ WYNALAZKU-BLOKOWANIE NA STYROPIANIE :)

Jaka jest Wasza metoda na blokowanie babcinych kwadratów?

Przyznam się Wam, że do tej pory ich w ogóle nie blokowałam.
Zrobiłam dwa kocyki (BOHEMIAN OASIS, CYGANSKI PLED) poduszki oraz kamizelkę z elementami szydełkowymi i jakoś nie czułam takiej potrzeby.
Teraz jednak robię szal. Patrząc na stertę bardzo nierówno wyglądających kwadratów uznałam, że pora na blokowanie.

Włóczka to moja ulubiona kolorystycznie (i cenowo dość dostępna) włóczka Drops Delight.
Uwielbiam jej kolory. Zrobiłam też z niej kilka chust i szali ()
Ma jedną wadę. Jest nierówna. W przypadku szala nie jest to jakaś specjalna przeszkoda ale szal z wykorzystaniem "granny squares" to już inna bajka. Szczególnie, że te "moje" są dość ażurowe.
Efekt jest taki, że z jednego motka włóczki potrafią wyjść kwadraty o dość zróżnicowanej wielkości.
Uznałam, że potrzebuję jakiegoś ujednolicenia.
Rozpięłam największy kwadrat na styropianowej podkładce (przydaś- zostawiłam ją po rozpakowaniu nowej kuchenki). Nie naciągałam brzegów. W ogóle bo różnica pomiędzy kwadratami z grubszej i cieńszej części motka była spora. Sprawdziłam, że taki najmniejszy dam radę naciągnąć do takiego wymiaru. Zmierzyłam boki kwadratu i na styropianie narysowałam siatkę, która ułatwi mi zachowanie odpowiednich wielkości.

Pierwsza partia kwadratów się suszy.
Mnie czeka teraz przerwa technologiczna bo...skończyła mi się włóczka.
Trzeba więc uzupełnić zapasy i szal zostanie dokończony dopiero na początku września, po moim krótkim wypadzie do Polski.

Patrząc na zdjęcia z mokrymi kwadratami pomyślałam sobie: "szału nie ma". Tak naprawdę ten szal ma szanse przeobrazić się w naprawdę ładny udzierg. Damy mu szansę.

Listopadowa aura za oknem (nie leje ale wiatr wyje i całe niebo jest zachmurzone) nastraja do dziergania i chyba zabiorę się za jakiegoś UFOka...







piątek, 9 sierpnia 2019

WAKACYJNE LENISTWO I DZIEWIARSTWO TEORETYCZNE

Dzień dobry,

znowu długo nie pisałam.
Głównie dlatego, że w tym sezonie wakacyjnym oddaję się przede wszystkim chorowaniu oraz nicnierobieniu...
Idzie mi świetnie. Niestety i jedno i drugie.
Przez ostatnie tygodnie nie dokończyłam żadnej z rozpoczętych prac (jeden sweter jest na etapie braku rękawa...). Ba, żadnej nie rozpoczęłam aby po chwilowym zauroczeniu, porzucić.
Zajmowałam się głównie dziewiarstwem teoretycznym.
Dostałam pod choinkę dwie super książki i wertuję je ostatnio w poszukiwaniu weny. Przedwczoraj kupiłam kolejną...
Poza tym spędzam czas na lenistwie i zamienianiu mojego mikroskopijnego ogródka w gąszcz krzaków, żurawek, hortensji oraz innych roślin.
Wygląda to bardzo nieuporządkowanie ale lubię ten roślinny chaos i nadmiar.
Efekt sklepu ogrodniczego pojawił się zresztą nie bez powodu. Po prostu kupiłam sporo maleńkich roślin z zamiarem podhodowania ich i zabrania wiosną do Polski.
Plan wypalił w100%. Nawet więcej :). Po prostu nie uwzględniłam, że aż tak będzie się to roślinne towarzystwo rozrastać.
Wiosną, w kwietniu, znalazłam powojnik wyrastający...spod kompostownika. Miał cztery listki. Od razu wiedziałam skąd się wziął. Była to roślina, która trzy lata temu nie przetrwała mojej pomyłki (podlałam rośliny, WSZYSTKIE, środkiem chwastobójczym). Korzenie z bryłką ziemi wylądowały na samym dnie nowiutkiego kompostownika. Po trzech latach powojnik postanowił jednak ożyć. Wykopałam go więc i trafił do dużej donicy ze świeżą ziemią.
To było w kwietniu. Teraz ma ponad metr kłębowiska gałęzi i liści...
Wrzucam kilka wakacyjno-roślinno-sierściuchowych zdjęć.
Wczoraj zakończyło się lato (w Irlandii jesień zaczyna się w sierpniu).
Wieje, leje i jest paskudnie. W nocy była nawet burza!!!
Wzmianka o tym zasługuje na trzy wykrzykniki bowiem burza z piorunami jest tu zjawiskiem praktycznie nieznanym!
Psy się wściekły, narobiły dodatkowego rabanu. W dodatku Felka wystraszona oraz rozeźlona hukiem obudziła się i wyskoczyła spod kocyka...prosto w warczącą paszczę wilka na ekranie telewizora. Rozumne z niej zwierzę, wlazła pod stół aby poszczekiwać i obserwować przeciwnika.
Skoro jest jesiennie (taka dość listopadowa aura, tylko sporo cieplejszy deszcz) to nawyki dziewiarskie pokonały lenistwo i wczoraj powstało 15 elementów mojego nowego szala.

Zagląda tu jeszcze Ktoś?
Coraz mniej moich ulubionych blogów :(


CDN :)
















czwartek, 6 czerwca 2019

MIESZANIE NITEK, czyli prosty szal robiony na drutach

Powakacyjne dzieńdobrywieczór 😉

Powrót z wakacji nastroił mnie pozytywnie do fotela i drutów. Z temperatury 35-41 stopni wylądowałam prosto w irlandzką ulewę i stopni ...13. Nic tylko wziąć kubek gorącej herbaty, koc, włóczki, druty i dziergać.
Relacja z podróży po Portugalii się pisze ale chciałam Was zapytać czy lubicie łączyć w dzianinie różne rodzaje nitek?
Uznałam, że mam za dużo motków w pudłach. Nie zamierzam niczego kupować dopóki zapasy nie zmaleją!
Poczułam potrzebę a nawet konieczność posiadania wielkiego szala, którym owinę się w ogródku w chłodniejsze wieczory. W związku z tym wyciągnęłam kłębki włóczek z recyklingu...
Jedna ze sprutej chusty HARUNI a druga to efekt prucia swetra, który nie został nigdy ukończony.
Gdyby kogoś zainteresowało dlaczego u licha sprułam tak piękną chustę jak Haruni, spieszę donieść, że przez dodanie do niej włóczki Rastita Malabrigo. Filcowała się już podczas przerabiania na drutach. Potem było tylko gorzej. Zdecydowanie nie polecam Rastity...
O ile klocham miłością bezgraniczną Sock Malabrigo, Baby Silkpaca i Silky Merino również spisują się bardzo dobrze, tak Rastita mnie bardzo rozczarowała.

Chcę aby dzianina pomimo łączenia była dość jednolita. Dlatego przerabiam kolejne rzędy, na przemian raz jedną a raz drugą włóczką. Jest to ciut bardziej skomplikowane niż przerabianie na przemian dwóch rzędów jednym kolorem ale taki efekt mnie bardziej zadowala.
Wygląda to oczywiście tak, że przerabiam dwa kolejne rzędy na prawo a dwa kolejne na lewo.
Najpierw przerabiam prawy rządek pierwszym kolorem, potem przesuwam oczka na drutach - muszą być koniecznie druty z żyłką i przerabiam rząd prawy kolorem drugim. Po przejściu na lewą stronę robótki postępuję tak samo przerabiając oczka lewe.
Wracam do dziergania, chyba mi sie zaczyna ta dzianina podobać.
Skład to nitka Drops Delight (szarości, beże i brązy) połączona z Alpaką Silk.
Druga nitka to piękne Malabrigo (Silky Merino). Efekt mi się podoba. Zobaczymy jak szal będzie wyglądał w całości.



piątek, 15 lutego 2019

MÓJ PASIAK

Dobry wieczór,
tak się jakoś składa, że niezależnie od tego gdzie zajrzę, widzę piękne, pasiaste szale...:)
Postanowiłam więc pochwalić się po raz kolejny moim URODZIWYM PASIASTYM.
Po pierwsze dlatego, że to jeden z pierwszych udziergów wykonanych przeze mnie po założeniu bloga.
Po drugie, szal ten należy do moich ulubionych.
Po trzecie, powstał z dwóch włóczek ze „stajni” Dropsa.
Jedna z nich to moje ulubione Drops Delight, druga to Fabel.
Włóczki te nie ruinują aż tak bardzo kieszeni a są naprawdę dobrą opcją dla osób, które lubią kolorowe, cieniowane wyroby. Szal jest dzianiną sporą, użytkowaną intensywnie od 2014 roku i włóczka spisuje się na medal!!!
Zdjęcia pochodzą ze starego wpisu ale uwierzcie, szal nie zmienił się zbytnio pomimo upływu lat.
Jest duży, można się nim opatulić. Praktyczne szaliszcze. Doczekało się również "MŁODSZEGO BRATA" (tu można też zobaczy Pasiaka w całej rozciągłości...). Szala podobnego ale z fragmentami robionymi ażurem.
Teraz zbliżam się do finiszu mojego szal z Malabnrigo i już mi się podoba :)
Wracam więc do drutów.
Miłego weekendu ❤️






środa, 22 sierpnia 2018

CHUSTA z OUR TRIBE SCHEEPJES, czyli KAMELEON


To już ostatni post i przestanę Was zanudzać moją nową chustą.

Nazwa robocza została zmieniona na KAMELEON bo taki sposób wykorzystania dwóch kolorów daje spore możliwości. Mamy część niebieską, część w tych ładnych beżach przełamanych ciut turkusem, jeżeli się nam znudzi to możemy wyeksponować łączenie kolorów.
Wariantów noszenia jest trochę.

Pierwotny plan zakładał powstanie trójkątnej chusty robionej ściegiem francuskim.
W trakcie pracy uznałam jednak, że wykorzystam też drugi motek włóczki Our Tribe Scheepjes i resztki włóczek z szafy.
Zamierzałam dołączyć drugi kolor, dzięki czemu powstalaby dzianina modnie cieniowana. Ostatecznie jednak uznałam, że bardziej przyda mi się kwadratowa, ciepła chusta złożona z dwóch trójkątów, które dostaną jeszcze lamówkę w podobnym kolorze.
Pierwszy trójkąt, niebieski to Our Tribe w kolorze The Curio Crafts Room, drugi to Lilla Bjorn.
Brzeg ściegiem francuskim, zakończony rzędem pikotek zrobiłam z petrolowego Kid Silka Dropsa i nitki Drops Delight (szary, niebieski, zielonkawy i beżowy)
Jeden motek Our Tribe wystarcza do zrobienia trójkąta o bokach 75x75x110 cm (nie wliczam brzegu wykonanego inną włóczką).

Blokowanie powiększyło chustę ale...nie aż tak bardzo. Głównym winowajcą jest ten brzeg, zakończony przy pomocy szydełka. Nie chce się rozciągać bez końca...

Co bym zmieniła?
Wymiary.
Kocham ogromne chusty. Takie, którymi mogę się owinać (a jest co owijać...)
Być może kiedyś wpadną mi do koszyka w Sklep-IKu kolejne dwa motki tej włóczki i pokuszę się o przerobienie mojego Kameleona na Kameleoniszcze.

Jeżeli nie to i tak jestem zadowolona. Piękne są te barwy a resztki Kid Silka i Dropsa Delight super to wszystko spinają w całość.

Teraz kwestia techniczna.
Jak zrobić chustę podobną do Kameleona?
Zaczynamy zgodnie z opisem na chustę trójkątną znajdującym się w tym poście.
Kiedy skończy się nam włóczka w pierwszym kolorze bierzemy następny motek, w drugim kolorze i przerabiamy kolejny rząd do końca.
Od następnego, na końcu każdego rzędu (u mnie tuż przed ostatnim oczkiem bo nie przerabiałam poierwszego oczka aby powstał łańcuszek na brzegu) przerabiamy razem dwa oczka.
Postępujemy w ten sposób tak długo aż zostanie nam 5 oczek na drutach.
Ostatnim elementem jest ozdobny brzeg.
Nabieramy na niego oczka.
Przewagę mają tu wszyscy wykonujący oczka brzegowe w postaci tych ładnych łańcuszków (aby osiągnąć ten efekt zdejmujemy bez przerabiania pierwsze oczko). Jeżeli mamy taki ładny łańcuszkowy brzeg nabieramy po jednym oczku w każdą dziurkę, którą mamy na brzegu.
Aby chusta była dwustronna nabierałam oczka naprzemiennie- to znaczy raz prawe a raz lewe. dzięki temu na brzegu łączenia chusty i borderu nie zrobiła mi się wyraźna linia, jakby szew.
W narożnikach robimy 3 oczka z jednego (nabieramy z jedno oczko lewe, oczko prawe i oczko lewe)
Zakładamy jakiś marker aby wiedzieć gdzie kończymy rząd.
Oczywiscie aby to wszystko nabrać na druty, muszą one być na długiej żyłce.
Przerabiamy dowolną ilo ść rzędów, naprzemiennie lewymi i prawymi oczkami (pierwszy rząd lewych, kolejny rząd prawych oczek - zmiana zawsze w miejscu znacznika/markera).
W CO DRUGIM RZĘDZIE, tym przerabianym prawymi oczkami, w narożnikach (tam mieliśmy trzy oczka: lewe, prawe i lewe) oznaczamy sobie te środkowe oczka, prawe. Zawsze w tym rzędzie dodajemy dokoła tego środkowego oczka po jednym oczku aby ukształtować narożnik. Będzie wiec narzut, oczko prawe i narzut.
Przerabiamy tak dowolną ilość rzędów.
Kończymy brzeg przy pomocy szydełka, zamykamy 3 oczka(luźno), robimy 3 oczka łańcuszka, z których powstanie pikotka, zamykamy 3 kolejne oczka łańcuszka.
Jeżeli gdzieś robi się nam o jedno oczko do zamknięcia za dużo, za mało to si nie przejmujemy tylko robimy pikotkę co 4 oczka albo co 2. Nie będzie tego zbytnio widać...
W raze pytań proszę o kontakt (najlepiej w komentarzu)

Kameleon w czterech wariantach
Kameleon strona bardziej brązowa, przydaje się do tej chusty zapinka

Kameleon w wersji nr 2

Blokuje się

Dodaj napis



piątek, 17 sierpnia 2018

CHUSTA TRÓJKĄTNA (CZ.2)

Mało brakowało a najnowsza chusta miałaby dzisiaj premierę.
Znalazłam w pudle z włóczkami zapomniany motek moheru (Kid Silk Drops), który został mi po zrobieniu swetra PETROL. Do niego dorzuciłam kłębuszek w kolorze szaroniebieskozielonobrązowym :) a raczej kilka kłębuszków Dropsa Delight.
Uznalam, że się nada.
Zrobiłam brzeg. Zakończyłam go pikotkami wyszydełkowanymi pracowicie.
Sprułam...
Prucia moheru nie polecam nikomu. Nawet kiedy jest drugą nitką w robótce to prucie i moher się nie lubią!
Uznałam jednak, że narożniki w chuście nie mogą tak zostać i już.
Nabrałam oczka na nowy brzeg. Przerobiłam pracowicie rządek i ... złamał się drut.
Oczywiście oczka zjechały bo żyłka była bardzo krótka.
Nic to. Zacisnęłam zęby i zaczynam nabierać oczka na nowo.

Ciekawa jestem jak duża będzie ta nowa chusta po blokowaniu.
Na razie jest niewielka ale kolory ma takie, że jestem na tak!
Chyba będę z niej bardzo zadowolona.
Może nie aż tak bardzo jak z mojego szarutkiego KOMPROMISU ale i tak bardzo :)
Brzeg poza narożnikami pozostanie bez zmian. Podoba mi się taki zrobiony ściegiem francuskim wykończony pikotkami.

Wracam do mojej gorącej herbaty, słuchania audiobooka i drutów.
Po lecie na razie ani śladu. Mamy irlandzką jesień na całego (kalendarzowa rozpoczyna się tu 1 sierpnia). Jest tak zimno, że wyciągnęłam z szafy ciepłe skarpetki. Deszcz pada. Idealne warunki do robienia na drutach :)

CDN



Nowa chusta przed spruciem brzegu


środa, 15 sierpnia 2018

CHUSTA TRÓJKĄTNA (CZ.1)

Chusta trójkątna rośnie...

Jak to (prawie zawsze) bywa z dzierganiem "z głowy" już dość mocno zmieniła swoją formę.


Stan "na teraz" prezentuje się jak na zdjęciu.

Przy okazji odpowiem na dwa pytania dotyczące strony technicznej.

Czy 420m włóczki wystarczy na chustę?
Pytanie "ile zużyję włóczki na...?" jest dość skomplikowane.
Jeżeli chodzi o chustę lub szal da się jeszcze jakoś na nie odpowiedzieć ale już przy swetrze, bluzce, sukience(!!!) to naprawdę trudne.
Jaki rozmier ma mieć udzierg? Z jakiej włóczki? Jakiej grubości druty/szydełko? Jakim ściegiem? Jak robimy (ciasno/luźno?)
Wszystko to przekłada się na konkretne motki/metry...

Akurat chusta jest chyba najłatwiejsza do obliczenia (biorąc pod uwagę margines błędu na owo luźne/ciasne przerabianie oczek).

Wracając do tematu.
Z 420metrów dość cienkiej włóczki da się zrobić niewielką chustę.
Jeżeli będzie ażurowa to nawet nie niewielką a całkiem widoczną.
Chusta ANANASY, jedna z pierwszych zrobionych przeze mnie, powstała z jednego precla Babysilkpaca Malabrigo (czyli 380m)
Co prawda jest ciut mniejsza niż oryginał ale to nadal spora chusta.
Jeżeli ta włóczka będzie naturalna i skłonna do blokowania to jej rozmiar znacznie się zwiększy po tym zabiegu.

Mój wpis o trójkątnej chuście miał raczej na celu pokazanie metody na naprawdę prostą dzianinę.
Dla kogoś, kto boi się tego tajemniczego dodawania oczek, oczek centralnych(środkowych), rzędów skróconych i innych tajemniczych zabiegów kształtujących dzianinę. Skądinąd nie aż tak skomplikowanych. Od początku wcale nie miała to być prosta chusta trójkątna :)
Rośnie sobie powoli i być może w tym tygodniu ją ukończę.

Techniczna kwestia druga.
Łączenie kolorów...
To temat równie trudny.
Większość osób chyba od razu widzi czy kolory "grają" obok siebie.
Dla tych, którzy kompletnie nie potrafią tego określić a marzy im się jakiś naprawdę kolorowy udzierg mam tylko jedną radę. Możecie korzystać z włóczek jednej serii, takich wielobarwnych, melanżowych.
Koc "Bohemian Oasis" powstał z kilku kolorów Dropsa Delight.
Tak samo URODZIWY PASIASTY i NOWY PASIAK
Nawet motki, które na pierwszy rzut oka niekoniecznie super wyglądają razem, w całości dzianiny komponują się naprawdę dobrze.
Ta włóczka na chustę (Our Tribe) jest też takiego typu. Kolory się tam mieszają, przenikają i jakoś dobrze wyglądają razem...
Tak więc do The Curio Crafts Room doszła własnie Lilla Bjorn i dzierga się miło i przyjemnie.
Pozdrawiam :)

środa, 8 sierpnia 2018

CHUSTA TRÓJKĄTNA

Jak zrobić najprostszą chustę na drutach?


Czy dam radę zrobić chustę na drutach kiedy moje umiejętności techniczne ograniczają się do... tylko prawych oczek?

To jedno pytanie sprawiło, że na druty trafił motek włóczki Our Tribe Scheepjes w kolorze 974, czyli The Curio Crafts Room.
Włóczka to 70% merino superwash wzmocniona 30% polyamidu.
Została opracowana we współpracy z blogerami marki Scheepjes i poszczególne kolory (jest ich 15) noszą nazwę blogera, który wybrał swoją ulubioną gamę kolorów.
Wydaje mi się, że blog TheCurioCraftsRoom.blogspot.com pełen będzie barw, które przypadną mi do gustu...

Do rzeczy jednak.
Czy uda się wydziergać chustę robiąc wyłącznie oczka prawe?
Oczywiście.
Jest to zresztą chyba najprostsza chusta z możliwych.

Od czego zaczynamy?
Nabieramy kilka oczek początkowych.
U mnie było to 5 oczek.

Rząd pierwszy: przerabiamy wszystkie oczka na prawo.

Rząd drugi: przerabiamy pierwsze oczko na prawo (lub nie przerabiamy go, tak jak ja, chcąc mieć ładny brzegowy łańcuszek) i dodajemy jedno oczko. Reszta oczek przerabiana jest na prawo.

Dodawanie metodą dowolną. Można nawinąć nitkę na drut i przerobić tę nitkę w następnym rzędzie. Można nabrać oczko wbijając się pod nitkę pomiędzy oczkiem pierwszym a drugim (jak w mojej chuście).
Można również zrobić ten narzut dookoła nitki z metody drugiej ale jakby tworząc z niej najpierw pętelkę. To metoda najtrudniejsza.
Jakie będą różnice w owym dodawaniu oczek? Otóż otrzymujemy w miejscu dodania oczka dziurki. Od największej (metoda pierwsza) do najmniejszej (metoda ostatnia).

Miało być prosto a robię chyba za dużo skomplikowanych opisów.

Wracamy do naszej prostej chusty.
Co dalej?
Dalej robimy w kółko rząd drugi...

Chusta powstanie nam poprzez dodawanie jednego oczka na początku KAŻDEGO RZĘDU.

Jeżeli ktoś nie chce mieć dziurek na brzegach (ja chciałam aby tam były bo moja chusta oczywiście będzie prosta tylko w pierwszym etapie dziergania:) to może jakby dwa razy przerabiać pierwsze oczko ale to już wymagałoby umiejętności robienia oczek lewych...

Jaki będzie kształt takiej chusty?
Taki:




piątek, 20 lipca 2018

Cygański pled wersja druga

Dzień dobry,

porządkowania archiwum część pierwsza.
Ponad cztery lata temu w jednym z pierwszych wpisów na blogu pojawił się bajecznie kolorowy kocyk.
Wzór pochodził ze strony www.garnstudio.com i oczarował mnie kompletnie.
W dość błyskawicznym tempie powstawały kolejne kwadraty i dość szybko powstał mój Bohemian Oasis
Od tamtej pory, włóczka, z której powstał, czyli Drops Delight jest jedną z moich ulubionych.
Mam ją zawsze w swoich zapasach, uzupełnianych podczas corocznych promocji...
W związku z tym, że Bohemian Oasis powstał dla mojej córki, Marci postanowiłam wykorzystać zalegające motki i zrobić koc też dla siebie.
Okoliczności były sprzyjające bo zima i leżący w łózku, dochodzący do siebie Mój Mężczyzna :)
Wbrew pozorom, tego typu koce nie są projektami dla bardzo cierpliwych.
Najbardziej żmudna część to chowanie nitek. Kwadraty powstają szybko, dzięki cieniowanej włóczce praca jest przyjemna bo praktycznie nie ma dwóch identycznych elementów.
Nauczyłam się chowania nitek od razu po zakończeniu gotowego elementu, dzięki czemu ten koc (a jest całkiem spory) powstał chyba w dwa miesiące (nie siedziałam bynajmniej od świtu do nocy).
Pora na kilka zdjęć.


Bohemian Oasis i nowy koc na fotelu

Gotowe elementy
Nowy koc na łóżku


Pozdrawiam

wtorek, 19 maja 2015

WIOSENNE PORZĄDKI - CD./ KAMIZELKA Z BABCINYMI KWADRATAMI

Dzień dobry :)

Postanowiłam znaleźć odrobinę czasu na zrobienie planu "przedwyjazdowego".
Co, kiedy, gdzie...
Co zabieram?
Co wysyłam (jak ja przemycę do bagażu te worki z włóczką?)

W związku z tym przyszła też pora na zakończenie UFOków, które nie zostały przeznaczone do sprucia.
UDAŁO MI SIĘ dokończyć nareszcie kamizelkę, która powstała na bazie fascynacji "babcinymi kwadracikami".
W ubiegłym roku zaczęłam je produkować.
Wyszedł z nich PLED,
DWIE PODUSZKI
ORAZ
pokaźnych rozmiarów TOREBECZKA.
Było mi mało i zabrałam się za kamizelke ozdobioną owymi uzależniającymi kwadratami.
Zajęło mi to sporo czasu. Szczególnie wykończenie przy dekolcie...
Ale jest :)
PROSZĘ BARDZO.
OTO ONA :)
Jeszcze przed blokowaniem i bez guzików (będą dwa bardzo duże, tylko u góry).
Nie mogłam się powstrzymać przed wrzuceniem zdjęć :)










niedziela, 28 września 2014

DROPSOWY OPIS i znowu babcine kwadraciki


Witam niedzielnie :)
Zabrałam się za żakardowe skarpetki, o których pisałam tutaj
I utknęłam przy opisie wzoru...

"W TYM SAMYM CZASIE w 1-szym okr., równomiernie zamknąć 6-0-0 o. = 66-72-72 o. i w ostatnim okr. równomiernie zamknąć 0-2-2 o. = 66-70-70 o. Po przer. 1 raz na wysokość schematu A-3, dalej przer. następująco: A-4 (= 3 o.) A-5 (= 25-29-29 o.), A-4 (= 3 o.) i A-6 (= 35 o.) – zamknąć jak oznaczono w schemacie A-6. Po przer. A-5 i A-6, zostaje 62-66-66 o. Zdjąć na drut pomocniczy 31-35-35 pierwszych o. (= o. z wierzchu: A-4 + A-5 + A-4) = zostaje 31 o. na piętę"


Oczywiście nie jest to zbyt skomplikowane o ile nie próbuje sie dziergać z bolącą głową i po całym męczącym dniu...
Co i tak nie zmienia faktu, że polskie wzory na stronie Dropsa uwazam za opisane w sposób "ciut" nieczytelny.
Wracając do skarpetek.
Zanim zorientowałam się co autor miał na myśli dałam sobie spokój i zamiast zastanawiać się nad opisem skarpetki...wyciągnęłam resztki włóczki Drops Delight i wydziergałam kilka kwadratów.
Wymyśliłam już nawet co z nich zrobię ale oczywiście potrzebuję ich ciut więcej niż siedem.
:)
I chyba z kwadracikami jest tak jak z chustami.
Lekko uzależniają.


I jeszcze moja rozpoczęta skarpetka ze wzoru Dropsa.
Skończę kwadraciki to do niej wrócę.
Prawdę mówiąc żakardowe wyroby nie należą do moich ulubionych.



Miłej niedzieli.
W Gdańsku super pogoda a ja niestety walczę z przeziębieniem.
Kwadratów przybędzie ale szkoda tak pięknego dnia.