Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szyjogrzeje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szyjogrzeje. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lutego 2025

Entrelakowa chusta, finisz

Skończyłam ją już przedwczoraj.





 Entrelakowe chusty robi się przyjemnie (przynajmniej ja tak mam), szczególnie kiedy kwadraty są spore.

Ta chusta powstała z dwóch motków włoczki Rellana Flotte  Socke Kolibri, 100 g/ 420 m (3,05 oz/ 460 yds), kolor 6217. Druty ciut większe niż zalecenie producenta bo 3,5 (koniecznie z żyłką). Jeden kwadrat to 18 oczek i 36 rzędów. Chustę robiłam od dołu, rozpoczęłam od jednego kwadratu.

Kupowałam włóczkę z zapasem bo jest już praktycznie nie do dostania. Uznałam, ze zamówię 4 motki i z reszty zrobie czapkę, rękawiczki, mitenki etc. Okazało się, ze na taki spory entrelak wystarcza dwa motki (zostało mi jeszcze troche włóczki, myślę że mitenki by wyszły). Plany uległy zmianie bo moje Dziecko uznało, ze chusta ma piękne kolory i bardzo dobrze by pasowała do zakupionej ostatnio ciemnozielonej torebeczki… Tak więc chusta zaraz trafi do pudelka i poleci do Irlandii a ja siadam do kolejnej. Czas mnie goni bo idzie wiosna. Od czterech lat sezon dziewiarki ograniczyłam praktycznie do dziergania zimowego bo od wczesnej wiosny do jesieni czas pożera mi ogród.

czwartek, 13 lutego 2025

ENTRELAC, KOLEJNY…

Moja owieczka doczekała się glowy i zapewne byłaby gotowa ale nieoczekiwanie bardzo szybko dotarła do mnie milutka paczka zawierająca włóczkę na chustę.

Owca poszła więc w odstawkę. Na druty wskoczyła chusta. Już wiem, że będzie jedną z moich ulubionych. Od jakiegoś czasu na podium moich kolorystycznych ulubieńców znajduje się bowiem kolor turkusowy. W tej skarpetkowej włóczce jest go sporo. W dodatku połączono go z jesiennymi barwami. No ja jestem tym zestawieniem zauroczona. 

Przedwczoraj wieczorem nabrałam oczka na pierwszy trójkąt. Idzie dość szybko bo pogoda nastraja do dziergania. Za oknem mróz, w kozie plonie ogień, w tle leci audiobook. Dziś zapewne przerzucę się na jakiś serial. Entrelac nie wymaga zbytniej uwagi a ze względu na przejścia kolorystyczne i obracanie robotki nie jest taki nużący jak szydełkowany Mech.

Prognoza pogody pokazuje, że mam jeszcze sporo czasu, mróz nocami ma się mieć dobrze, prace ogrodowe na razie więc zastopowałam.

Chusta powinna być gotowa do końca weekendu. Myśle, że wystarczą na nią dwa motki kupionej włóczki.



czwartek, 9 kwietnia 2020

CHUSTA Z KOKONKA (NR 1)

Hello,

dzięki pięknej pogodzie udało mi się zblokować chustę z Kokonka.
Tych cieniowanych motków chyba nie trzeba przedstawiać żadnej dziewiarce.
Jeżeli chcemy wydziergać sobie chustę w dowolnej palecie barw, wchodzimy na stronę Kokonki.pl i staramy się zrobić zamówienie.
Sztuka nie jest łatwa.
Wybór oszałamiający.
Żeby było jeszcze trudniej, można sobie zamówić własny motek.
Wybieramy barwy, zamawiamy i czekamy na paczuszkę.

W mojej były tylko trzy motki :)
Dałam radę i nie zamówiłam piętnastu...
Na pierwszy ogień poszedł ten turkusowy (numer A657)
Skład 50% bawełna i 50% akryl.
1300m (260g). Trzy nitki.
Szydełko numer 3.

Tyle technicznych informacji.
Wzór to skrócona SisLove.
Kiedy zaczynałam tę skróconą wersję szydełkować, nie miałam pojęcia, że jest z nią pewien problem (znaczy z prawami autorskimi). Tak więc powstała i cieszy oko.

Dzisiaj zabieram się za kolejny motek, tym razem nie skorzystam na wszelki wypadk z internetowej instrukcji 😬
Zrobię chustę moją ulubioną metodą „na oko”.
A póki co, moja skrócona SisLove.








Wioleta

środa, 8 kwietnia 2020

SZYBKA SZYDELKOWANA CHUSTA

Dzień dobry,

kwarantanny dzień x.
Nie za bardzo wiem który. W ostatnim poście pisałam, że czuję się jak bohaterka grająca w kiepskim, nudnym serialu o epidemii na Netflixie.
Dzisiejsze skojarzenie filmowe to „Dzień świstaka”.
Dni zaczynają zlewać się w jakieś bloki.
Wbrew pozorom czas płynie dość szybko.
Pewnie dlatego, że pogoda jest super i spędzam dużo czasu z psami w ogródku zdemolowanym po zimie i zaatakowanym przez opuchlaki, które tępię z wielkim zacięciem.

W tak zwanym międzyczasie oglądam tv i dziergam.
Szydełkowa chusta z Kokonka już skończona. Czeka na namoczenie, blokowanie i sesję.

Tym razem na warsztat wskoczyła robótka nietypowa.
Nietypowa bo robiona z gotowego wzoru, szydełkiem i z grubej wlóczki.
Moja przyjaciółka Iza wręczyła mi zestaw składający się ze wzoru, szydełka i motka.
Powstaje bardzo szybka i przyjemna w szydełkowaniu chusta.
Wzór Triangle Scarf Sirdar (jest też na Ravelry).
Włóczka to Colourwheel.
Rośnie jak na drożdżach.
Baza to trójkąt wykonywany słupkami potrójnie nawijanymi.
Zaczęłam wczoraj i właśnie jestem na półmetku trójkąta.
Jutro finisz bo pogoda dopisuje i w planach mam dalszą część porządków w ogródku...




Na razie

sobota, 4 kwietnia 2020

CZAS NA MASECZKI

Szyjemy maseczki ochronne...
Też się zastanawiałyście jak zrobić to najprosciej?

Pewnie sporo z Was ma już za sobą ten obowiązkowy w sezonie wiosennym 2020 element...garderoby?

Ja przy okazji pozbyłam się sporej ilości materiałów zgromadzonych w pudle z „przydasiami”.

Tak więc prostokąt o wymiarach 22x17cm składający się z dwóch warstw tkaniny, zszywamy z dłuższego boku albo boków, wyposażamy z węższych stron w zakładki. Te węższe strony zaszywamy (u mnie w powstałym tunelu znalazła się gumka, taka cienka, okrągła)
Maseczka gotowa.

Wykonałam ich już chyba ze 40. Rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.
Zważywszy na to, że zaraza nie odpuszcza, jeszcze się pewnie przydadzą.

Tak swoją drogą...też czujecie się jak bohaterki serialu katastroficznego na Netflixie?
Dość kiepskiego moim zdaniem.
Szkoda, że nie można zmienić kanału w tv, nie?


Co by tam jeszcze?
Chusta rośnie.
Jeszcze ze dwa dni i będzie gotowa.
Piękne kolory mają te Kokonkowe niteczki.
Kolejny Kokonek czeka w szufladzie a jeszcze jeden zachomikowałam w Gdańsku.
Będzie co robić kiedy w końcu uda mi się przedostać do Polski.

Miłego weekendu.








niedziela, 29 marca 2020

CO BY TU ZROBIĆ W CZASIE KWARANTANNY CZ. 2

Co robić z czasem podczas kwarantanny, czyli szydełkowa chusta z Kokonka.

Cóż, Kwarantanna jakoś średnio sprzyja mojemu dzierganiu.
To znaczy dziergam, owszem.
Produkuję przy tym mnóstwo ufoków, które następnie porzucam i zaczynam coś nowego.

Zapas motków, precli i kłębków nie pomaga.
Tym razem mój wzrok padł na kokonkową włóczkę.
Szybko nastąpiło skojarzenie.
Lato, cieplej, kokonki bawełniane, chusta na wakacje.

Porzuciłam inne robótki i od wczorajszego popołudnia szydełkuję.

Idzie dość powoli ale ładne to. Jest szansa, że skończę w tym tygodniu.






poniedziałek, 16 marca 2020

DZIERGANIE W CZASACH ZARAZY...

Jak Wam idzie dzierganie w czasach zarazy?
Swoją drogą, co jakiś czas przypomina mi się chińskie przekleństwo: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Wolę te mniej ciekawe jeżeli mam być szczera.
Polski projekt leży (kwarantanny...)

Nadspodziewanie dużo czasu zrobiło się nagle na hobby i domowe przyjemności, prawda?

Mam bardzo ambitny plan aby zmniejszyć choć odrobinę zalegające w szafach zapasy włóczek.
Idzie mi na razie marnie.
Skończyłam co prawda strzałkę (podoba mi się bardzo!) ale teraz bardziej pruję niż robię.
Wróciłam teź niestety do okropnego zwyczaju dziergania kilku rzeczy jednocześnie.
Teraz „dzieje się” sweter z połączenia Malabrigo Sock z Kid Silkiem, drugi sweterek z ogonami z przodu (na razie ma tylko kawałek pleców), jedna chusta (jakżeby inaczej, chusta musi być w trakcie, choć jedna) i kolejny sznurkowy dywanik. Dywanik tym razem w kolorze zielonym.

Może podpowiecie mi co można obejrzeć (Netflix, HBO Go, Player+...)
Wiecie, coś takiego do dziergania...

Wrzucam zdjęcie gotowej strzałki.
Wybaczcie, ze takie. Lepszego na razie nie będzie.
Chusta juz u właścicielki a póki co...kwarantanna i zakaz spotkań.





wtorek, 1 października 2019

ŚLIWKOWY SZAL

Jesień idzie, nie ma na to rady... przyda się kolejny szal. Szal z babcinych kwadratow.
Co prawda ja lubię jesień (dlaczego dziewiarka miałaby jej nie lubić, zupełnie nie pojmuję) ale pomimo tego przygnębia mnie aura za oknami.
Trwa w najlepsze porządna, irlandzka jesień.
Jest ciemno, pada bez przerwy, psy śpią i kręcą nosem na pomysł wyjścia z domu.
Skłamałabym zresztą gdybym powiedziała, że bardzo je do tego wyjścia namawiam.

Dopiero wczoraj wyszło na moment słońce i udało mi się zrobić kilka zdjęć tego sporego szala (tak, tak to szal a nie chusta)
Kolory włóczki kojarzą mi się ze śliwkami, ciemnymi liśćmi i jesiennym ogrodem.
Powinnam zrobić mu zdjęcia wraz z płaszczem, do którego go wydziergałam ale...póki co słońce zniknęło. We czwartek podobno zawita do nas huragan więc sesja musi poczekać.
Na razie nie będzie więc lepszych zdjęć ale uwierzcie, ze jest uroczy.
Tak samo jak sweter, który właśnie kończę (zrobiony z tweedu i moheru)...












czwartek, 5 września 2019

TRUDNY FINISZ

Trzeba przyznać, że mój szal z babcinych kwadratów powstaje w bólach.
Najpierw przestój spowodowany brakiem włóczki.
Potem wyjazd do Polski (pare dni spędzonych w temperaturze 30+ na bieganinie po urzędach, dały mi w kość i nie sprzyjało to dzierganiu)
Teraz... problem techniczny.
Kwadraty wydziergane. Pora je połączyć.
Spróbowałam juz dwóch metod łączenia przy pomocy szydełka i żadna z nich nie dała odpowiedniego efektu. Rozważam więc zwykłe zszywanie.
Dzisiaj kolejna próba.
Na razie schnie ostatnia partia kwadratów.
Miałam nadzieje, ze jutro szal będzie gotowy ale...
Zobaczę 😁
PS
Lubię te kolory Dropsa Delight, Wam też się podobają?


sobota, 10 sierpnia 2019

POTRZEBA MATKĄ WYNALAZKU-BLOKOWANIE NA STYROPIANIE :)

Jaka jest Wasza metoda na blokowanie babcinych kwadratów?

Przyznam się Wam, że do tej pory ich w ogóle nie blokowałam.
Zrobiłam dwa kocyki (BOHEMIAN OASIS, CYGANSKI PLED) poduszki oraz kamizelkę z elementami szydełkowymi i jakoś nie czułam takiej potrzeby.
Teraz jednak robię szal. Patrząc na stertę bardzo nierówno wyglądających kwadratów uznałam, że pora na blokowanie.

Włóczka to moja ulubiona kolorystycznie (i cenowo dość dostępna) włóczka Drops Delight.
Uwielbiam jej kolory. Zrobiłam też z niej kilka chust i szali ()
Ma jedną wadę. Jest nierówna. W przypadku szala nie jest to jakaś specjalna przeszkoda ale szal z wykorzystaniem "granny squares" to już inna bajka. Szczególnie, że te "moje" są dość ażurowe.
Efekt jest taki, że z jednego motka włóczki potrafią wyjść kwadraty o dość zróżnicowanej wielkości.
Uznałam, że potrzebuję jakiegoś ujednolicenia.
Rozpięłam największy kwadrat na styropianowej podkładce (przydaś- zostawiłam ją po rozpakowaniu nowej kuchenki). Nie naciągałam brzegów. W ogóle bo różnica pomiędzy kwadratami z grubszej i cieńszej części motka była spora. Sprawdziłam, że taki najmniejszy dam radę naciągnąć do takiego wymiaru. Zmierzyłam boki kwadratu i na styropianie narysowałam siatkę, która ułatwi mi zachowanie odpowiednich wielkości.

Pierwsza partia kwadratów się suszy.
Mnie czeka teraz przerwa technologiczna bo...skończyła mi się włóczka.
Trzeba więc uzupełnić zapasy i szal zostanie dokończony dopiero na początku września, po moim krótkim wypadzie do Polski.

Patrząc na zdjęcia z mokrymi kwadratami pomyślałam sobie: "szału nie ma". Tak naprawdę ten szal ma szanse przeobrazić się w naprawdę ładny udzierg. Damy mu szansę.

Listopadowa aura za oknem (nie leje ale wiatr wyje i całe niebo jest zachmurzone) nastraja do dziergania i chyba zabiorę się za jakiegoś UFOka...







czwartek, 6 czerwca 2019

MIESZANIE NITEK, czyli prosty szal robiony na drutach

Powakacyjne dzieńdobrywieczór 😉

Powrót z wakacji nastroił mnie pozytywnie do fotela i drutów. Z temperatury 35-41 stopni wylądowałam prosto w irlandzką ulewę i stopni ...13. Nic tylko wziąć kubek gorącej herbaty, koc, włóczki, druty i dziergać.
Relacja z podróży po Portugalii się pisze ale chciałam Was zapytać czy lubicie łączyć w dzianinie różne rodzaje nitek?
Uznałam, że mam za dużo motków w pudłach. Nie zamierzam niczego kupować dopóki zapasy nie zmaleją!
Poczułam potrzebę a nawet konieczność posiadania wielkiego szala, którym owinę się w ogródku w chłodniejsze wieczory. W związku z tym wyciągnęłam kłębki włóczek z recyklingu...
Jedna ze sprutej chusty HARUNI a druga to efekt prucia swetra, który nie został nigdy ukończony.
Gdyby kogoś zainteresowało dlaczego u licha sprułam tak piękną chustę jak Haruni, spieszę donieść, że przez dodanie do niej włóczki Rastita Malabrigo. Filcowała się już podczas przerabiania na drutach. Potem było tylko gorzej. Zdecydowanie nie polecam Rastity...
O ile klocham miłością bezgraniczną Sock Malabrigo, Baby Silkpaca i Silky Merino również spisują się bardzo dobrze, tak Rastita mnie bardzo rozczarowała.

Chcę aby dzianina pomimo łączenia była dość jednolita. Dlatego przerabiam kolejne rzędy, na przemian raz jedną a raz drugą włóczką. Jest to ciut bardziej skomplikowane niż przerabianie na przemian dwóch rzędów jednym kolorem ale taki efekt mnie bardziej zadowala.
Wygląda to oczywiście tak, że przerabiam dwa kolejne rzędy na prawo a dwa kolejne na lewo.
Najpierw przerabiam prawy rządek pierwszym kolorem, potem przesuwam oczka na drutach - muszą być koniecznie druty z żyłką i przerabiam rząd prawy kolorem drugim. Po przejściu na lewą stronę robótki postępuję tak samo przerabiając oczka lewe.
Wracam do dziergania, chyba mi sie zaczyna ta dzianina podobać.
Skład to nitka Drops Delight (szarości, beże i brązy) połączona z Alpaką Silk.
Druga nitka to piękne Malabrigo (Silky Merino). Efekt mi się podoba. Zobaczymy jak szal będzie wyglądał w całości.



czwartek, 28 lutego 2019

TŁUSTY PĄCZEK

Dzień dobry w ten Dzień Łasucha...


Macie już na koncie zjedzonego pączka?
Ja tak. Niestety...
A to dopiero początek bo popoludniowe czwartki spędzamy  zazwyczaj u przyjaciółki.
Nasza Marcia uczy tam hiszpańskiego i w każdy czwartek wpadamy ją odebrać (co kończy się pogaduchami przy herbatce). Dzisiaj umówiliśmy się, że oprócz herbaty zajmiemy się produkcją oraz spożyciem faworków.
Tak więc ten tego...
Post za pasem, poodchudzam się za parę dni...

Póki co zabawiamy się rodzinnie w tłustoczwartkową grę.
Zamieniamy jeden wyraz tytułu książki/filmu na „pączek”.

Moje ulubione zamienniki to:
Pączek chrzestny,
Milczenie pączków,
To nie jest kraj dla starych pączków,
Ostatni pączek w Paryżu,
Stowarzyszenie umarłych pączków,
Pączek na gorącym blaszanym dachu,
Pączek i Małgorzata,
Czyż nie dobija się pączków?

Tymczasem szal ma już swój ostateczny kształt.

Etap I
Brzeg został wykończony dwoma rzędami półsłupków.
Rząd pierwszy - wbijałam szydełko w każde oczko brzegowego łańcuszka (robię brzegi nie przerabiając pierwszego oczka, dzięki czemu tworzy się ładny łańcuszek) i przerabiałam po dwa półsłupki w każdym.
W kolejnym rzędzie zrobiłam półsłupek w każdym półsłupku rzędu poprzedniego. Wyjątek stanowiły narożniki. Tam w półsłupku na środku narożnika, wykonywałam trzy nowe półsłupki.

Wygląda to tak:



Ta część poszła błyskawicznie. Potem zrobiło się trudniej.

Najpierw powstała taka pikotkowa wersja:



Jak to zrobić? Przerabiamy kolejny rząd (licząc dwa rzędy półsłupków, które posiadamy) w następujący sposób:
Trzy półsłupki, po zrobieniu tego trzeciego, robimy 3 oczka łańcuszka.
Teraz robimy oczko ścisłe w ten ostatni, trzeci półsłupek. Dzięki temu z tych trzech oczek łańcuszka powstaje pętelka (pikotek lub jak kto woli- pikotka).
Znowu robimy trzy półsłupki, 3 oczka łańcuszka, oczko ścisłe w trzeci półsłupek itd.
Idealne rozwiązanie to pikotki w narożnikach (aby wyszły w tym miejscu, kiedy zbliżamy się do narożnika, liczymy oczka i dopasowujemy liczbę półsłupków (np. robimy 4 półsłupki zamiast 3).

Często korzystam z tej metody. W ten sposób zrobiłam brzeg do mojej CHUSTY KOMPROMIS czy KAMELEON

Wersja kolejna, muszelkowa.
Tym razem zrobiłam brzeg korzystając z mojego ulubionego sposobu muszelkowego.
zaczynamy od oczka ścisłego, potem omijamy dwa kolejne oczka na brzegu i w trzecim robimy pięć słupków. Znowu omijamy dwa oczka i w trzecim robimy oczko ścisłe. Powtarzamy fragment: omijamy dwa oczka , robimy w trzecim pięć słupków, omijamy dwa oczka, w trzecim robimy oczko ścisłe. W taki sposób wykończyłam brzeg mojego URODZIWEGO PASIASTEGO



Wersja trzecia, oczka rakowe...
Po dwóch próbach uznałam, że w przypadku tego szala, nie chcę żadnych ozdobnych brzegów. Pominęłam więc próbkę z różnokolorowymi muszelkami...
Ostatecznie stanęło na lubianych przeze mnie oczkach rakowych.
Zakryją pewne niedoskonałości brzegu i takie wykończenie chyba w tym przypadku będzie najlepsze. No, może jeszcze pomyślę nad jakimś chwostem. Jednym lub dwoma.
Jak robimy oczka rakowe?
Na wspak. Oczka rakowe to nic innego jak półsłupki. Tyle tylko, że robimy je od strony lewej do prawej. Wyglądają jak małe, ładne supełki. Dosyć często z nich korzystam. Na przykład w jednej z moich starszych chust COLOR AFFECTION




Pozdrawiam


wtorek, 26 lutego 2019

PASIASTY FINISZ

PASIASTY FINISZ, czyli jak wykończyć brzegi szala...

Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską...
Wieczorem temperatura zjechała mi do bardzo akceptowalnej (36,9) i zasiadłam do szacowania strat w szalu...
Sprułam kawał i zabralam się do pracy na tyle energicznie, że po 22 udało mi się zamknąć końcowe oczka.
Rano z mojego triumfalnego TADAM! zrobiło się HMMM...
Pewnie też tak macie, że nowy pomysł to ciekawość przeradzająca się w trakcie pracy w pewność „Tak, podoba mi się. Coraz bardziej mi się podoba” lub...niepewność.
Niby wszystko dobrze, niby koniec pracy a jednak czegoś brakuje.
Tak jest z tym szalem.
Jest HMMM...
Po pierwsze jestem nie do końca przekonana, że to wersja ostateczna. Dzisiaj jeszcze nad tym pomyślę.
Po drugie jest kwestia brzegów.
Trudno wykonać je fantastycznie kiedy co chwilę zmieniamy nitkę. Szczególnie gdy robimy to co cztery, trzy, dwa i jeden rząd. Z brzegu robi się wtedy bałagan i nie wygląda to nienagannie.
Poza tym kolory tej włóczki przechodzą dzięki zmianie nitek płynnie ale one jednak nie tak do końca ze sobą współgrają. Tragedii nie ma ale szału też nie.
Usiadłam więc wygodnie w fotelu, zabrałam się za pisanie na blogu, zaraz wrzucam odcinek „Przystanku Alaska” na tv i biorę się za szydełko.
Pomysł pierwszy - brzegi zostaną obrobione półsłupkami (chyba dwa rzędy) a potem oczkami rakowymi. Jednym kolorem, który przy okazji zbierze to całość (taki jest przynajmniej zamysł, zobaczymy co szal na to powie).

Szal przed blokowaniem i wykończeniem prezentuje się tak:

Tutaj ten zabałaganiony brzeg.






wtorek, 12 lutego 2019

MALABRIGOMANIA...

Dzień dobry,
znowu mnie nie było dwa miesiące.
Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że działo się (niekoniecznie rękodzielniczo) zbyt wiele,niekoniecznie dobrze i zwyczajnie nie czułam się na siłach aby zajrzeć do bloga. Znowu było zdrowotnie i szpitalnie a to wbrew pozorom wcale mi nie pomaga w dzierganiu.
Zajmuje mnie ostatnio i to bardzo intensywnie projekt, który roboczo moźna nazwać „co zrobić aby wrócić do domu w miarę szybko” :) Projekt niezwykle skomplikowany ale nie nierealny. Trochę tylko pracochłonny (o czasochłonności nie wspomnę).

Coś tam jednak w tak zwanym międzyczasie robię.
Przed Bożym Narodzeniem powstała ciepła chusta dla Eamona. Na zdjęcia czekam bo moje Dziecko zaganiane jest ostatnio niebywale i jakoś nie po drodze jej z aparatem fotograficznym.

Co teraz dzieje się na drutach?
Boskie Malabrigo (sock) z moich bogatych zapasów...
Odczułam potrzebę posiadania ogromnego szaliszcza w kolorach odpowiednich do płaszcza bordowo-śliwkowego.
Wyciągnęłam więc włóczkę w nietypowym kolorze Indonesia i powolutku, na drutach 3,25 rośnie szal. Do niego zrobiłam ekspresowe mitenki (jeszcze bez kciuków). Błyskawiczny udzierg bo wykonany podwójną nitką.
Kolor Indonesia oczywiście nie wystarczy na całość (miałam jeden motek), dorzuciłam więc nitkę w kolorach Eggplant, Rayon Vert oraz Arco Iris. Pozytywnie i kolorowo się zrobiło.

Myślę, że cienizna ta zniknie z drutów za jakiś tydzień i pochwalę się wtedy całością.
Póki co zdjęcia „półproduktów” oraz dla tych, którzy za oknami mają bury i zimowy polski krajobraz, parę zdjęć irlandzkiego lutego... :)







środa, 22 sierpnia 2018

CHUSTA z OUR TRIBE SCHEEPJES, czyli KAMELEON


To już ostatni post i przestanę Was zanudzać moją nową chustą.

Nazwa robocza została zmieniona na KAMELEON bo taki sposób wykorzystania dwóch kolorów daje spore możliwości. Mamy część niebieską, część w tych ładnych beżach przełamanych ciut turkusem, jeżeli się nam znudzi to możemy wyeksponować łączenie kolorów.
Wariantów noszenia jest trochę.

Pierwotny plan zakładał powstanie trójkątnej chusty robionej ściegiem francuskim.
W trakcie pracy uznałam jednak, że wykorzystam też drugi motek włóczki Our Tribe Scheepjes i resztki włóczek z szafy.
Zamierzałam dołączyć drugi kolor, dzięki czemu powstalaby dzianina modnie cieniowana. Ostatecznie jednak uznałam, że bardziej przyda mi się kwadratowa, ciepła chusta złożona z dwóch trójkątów, które dostaną jeszcze lamówkę w podobnym kolorze.
Pierwszy trójkąt, niebieski to Our Tribe w kolorze The Curio Crafts Room, drugi to Lilla Bjorn.
Brzeg ściegiem francuskim, zakończony rzędem pikotek zrobiłam z petrolowego Kid Silka Dropsa i nitki Drops Delight (szary, niebieski, zielonkawy i beżowy)
Jeden motek Our Tribe wystarcza do zrobienia trójkąta o bokach 75x75x110 cm (nie wliczam brzegu wykonanego inną włóczką).

Blokowanie powiększyło chustę ale...nie aż tak bardzo. Głównym winowajcą jest ten brzeg, zakończony przy pomocy szydełka. Nie chce się rozciągać bez końca...

Co bym zmieniła?
Wymiary.
Kocham ogromne chusty. Takie, którymi mogę się owinać (a jest co owijać...)
Być może kiedyś wpadną mi do koszyka w Sklep-IKu kolejne dwa motki tej włóczki i pokuszę się o przerobienie mojego Kameleona na Kameleoniszcze.

Jeżeli nie to i tak jestem zadowolona. Piękne są te barwy a resztki Kid Silka i Dropsa Delight super to wszystko spinają w całość.

Teraz kwestia techniczna.
Jak zrobić chustę podobną do Kameleona?
Zaczynamy zgodnie z opisem na chustę trójkątną znajdującym się w tym poście.
Kiedy skończy się nam włóczka w pierwszym kolorze bierzemy następny motek, w drugim kolorze i przerabiamy kolejny rząd do końca.
Od następnego, na końcu każdego rzędu (u mnie tuż przed ostatnim oczkiem bo nie przerabiałam poierwszego oczka aby powstał łańcuszek na brzegu) przerabiamy razem dwa oczka.
Postępujemy w ten sposób tak długo aż zostanie nam 5 oczek na drutach.
Ostatnim elementem jest ozdobny brzeg.
Nabieramy na niego oczka.
Przewagę mają tu wszyscy wykonujący oczka brzegowe w postaci tych ładnych łańcuszków (aby osiągnąć ten efekt zdejmujemy bez przerabiania pierwsze oczko). Jeżeli mamy taki ładny łańcuszkowy brzeg nabieramy po jednym oczku w każdą dziurkę, którą mamy na brzegu.
Aby chusta była dwustronna nabierałam oczka naprzemiennie- to znaczy raz prawe a raz lewe. dzięki temu na brzegu łączenia chusty i borderu nie zrobiła mi się wyraźna linia, jakby szew.
W narożnikach robimy 3 oczka z jednego (nabieramy z jedno oczko lewe, oczko prawe i oczko lewe)
Zakładamy jakiś marker aby wiedzieć gdzie kończymy rząd.
Oczywiscie aby to wszystko nabrać na druty, muszą one być na długiej żyłce.
Przerabiamy dowolną ilo ść rzędów, naprzemiennie lewymi i prawymi oczkami (pierwszy rząd lewych, kolejny rząd prawych oczek - zmiana zawsze w miejscu znacznika/markera).
W CO DRUGIM RZĘDZIE, tym przerabianym prawymi oczkami, w narożnikach (tam mieliśmy trzy oczka: lewe, prawe i lewe) oznaczamy sobie te środkowe oczka, prawe. Zawsze w tym rzędzie dodajemy dokoła tego środkowego oczka po jednym oczku aby ukształtować narożnik. Będzie wiec narzut, oczko prawe i narzut.
Przerabiamy tak dowolną ilość rzędów.
Kończymy brzeg przy pomocy szydełka, zamykamy 3 oczka(luźno), robimy 3 oczka łańcuszka, z których powstanie pikotka, zamykamy 3 kolejne oczka łańcuszka.
Jeżeli gdzieś robi się nam o jedno oczko do zamknięcia za dużo, za mało to si nie przejmujemy tylko robimy pikotkę co 4 oczka albo co 2. Nie będzie tego zbytnio widać...
W raze pytań proszę o kontakt (najlepiej w komentarzu)

Kameleon w czterech wariantach
Kameleon strona bardziej brązowa, przydaje się do tej chusty zapinka

Kameleon w wersji nr 2

Blokuje się

Dodaj napis



piątek, 17 sierpnia 2018

CHUSTA TRÓJKĄTNA (CZ.2)

Mało brakowało a najnowsza chusta miałaby dzisiaj premierę.
Znalazłam w pudle z włóczkami zapomniany motek moheru (Kid Silk Drops), który został mi po zrobieniu swetra PETROL. Do niego dorzuciłam kłębuszek w kolorze szaroniebieskozielonobrązowym :) a raczej kilka kłębuszków Dropsa Delight.
Uznalam, że się nada.
Zrobiłam brzeg. Zakończyłam go pikotkami wyszydełkowanymi pracowicie.
Sprułam...
Prucia moheru nie polecam nikomu. Nawet kiedy jest drugą nitką w robótce to prucie i moher się nie lubią!
Uznałam jednak, że narożniki w chuście nie mogą tak zostać i już.
Nabrałam oczka na nowy brzeg. Przerobiłam pracowicie rządek i ... złamał się drut.
Oczywiście oczka zjechały bo żyłka była bardzo krótka.
Nic to. Zacisnęłam zęby i zaczynam nabierać oczka na nowo.

Ciekawa jestem jak duża będzie ta nowa chusta po blokowaniu.
Na razie jest niewielka ale kolory ma takie, że jestem na tak!
Chyba będę z niej bardzo zadowolona.
Może nie aż tak bardzo jak z mojego szarutkiego KOMPROMISU ale i tak bardzo :)
Brzeg poza narożnikami pozostanie bez zmian. Podoba mi się taki zrobiony ściegiem francuskim wykończony pikotkami.

Wracam do mojej gorącej herbaty, słuchania audiobooka i drutów.
Po lecie na razie ani śladu. Mamy irlandzką jesień na całego (kalendarzowa rozpoczyna się tu 1 sierpnia). Jest tak zimno, że wyciągnęłam z szafy ciepłe skarpetki. Deszcz pada. Idealne warunki do robienia na drutach :)

CDN



Nowa chusta przed spruciem brzegu