Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Safran Drops. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Safran Drops. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2020

CZAPECZKA I BUCIKI ARBUZ



Pamiętacie może muffinkową czapeczkę dla Alexa?
Wczoraj zrobiłam, kolejny udzierg dla maluszka.
Tym razem z włoczki Safran (Drops) powstała na drutach czapeczka-arbuz.
Do kompletu, szydełkiem zrobiłam malutkie buciki.







wtorek, 9 października 2018

Czapeczka dla noworodka w kształcie muffinki

KRÓTKI KURS- Jak zrobić czapeczkę dla noworodka w kształcie muffinki?


Zamieszczam obiecany opis czapeczki w kształcie muffinki.
Mam nadzieję, że się komuś przyda.
Miłego dziergania.

Rozpoczynamy pracę.
Moja wersja czapeczki zrobiona została z bawełnianej włóczki Safran Drops.

Potrzebne nam będą:
1. Druty nr 3,0 (na żyłce lub skarpetkowe)
2. Druty nr 3,5 (na żyłce)
3. Włóczka w kolorze ...kruchego ciasta (ewentualnie ciasta czekoladowego)
4. Włóczka w kolorze kremu śmietankowego/miętowego
5. Resztki kolorowych włóczek, trochę czerwonej (wisienka na torcie) oraz czarnej na ogonek wisienki
6. Szydełko nr 2,5 lub 2.0
7. Igła
8. Nożyczki

Czapeczka ma być dla noworodka/niemowlaka, zrezygnowałam więc z pierwotnego planu naszycia na część „z kremem” kolorowych guziczków.

Do dzieła!

Nasz mały Alex w muffince



















środa, 1 sierpnia 2018

SZYDEŁKOWY KOCYK Z SERDUSZKAMI

Uzupełniania bloga część kolejna.
Kocyk z bawełny Drops Safran, wykonany szydełkiem.
Doczekał się kilku wersji wykończenia brzegów. Ostatecznie zwyciężyła najprostsza z możliwych. Kilka rzędów ściegiem francuskim oraz łańcuszek szydełkowy w ciemniejszym odcieniu.
Sposób wykonania serduszek widziałam wieki temu gdzieś w internecie...


Miłego wieczoru :)

poniedziałek, 30 lipca 2018

MUFFINKA MIĘTOWA W CAŁEJ KRASIE

Dzień dobry,

mogę już pokazać miętową muffinkę w całej krasie.
Oczywiście jest to czapeczka, czapeczka dla noworodka.
Powstała w tempie ekspresowym dla małego Alexandra.
Alex to synek Abi, przyjaciółki mojej Marci.
Prezent dotarł wczoraj, podczas naszej wyprawy do Dublina.
Wrzucam od razu robocze zdjęcia :)
Jeżeli uda się nam zrobić jakąś sesję fotograficzną, jeszcze Was nimi będę zanudzać.

Zastanawiam się też czy zrobić opis. To dość błyskawiczny do zrobienia drobiazg a bardzo uroczy. Myślicie, że krótka instrukcja się komuś przyda?


Alex w czapeczce miętowa muffinka


Alex w czapeczce miętowa muffinka

Alex w czapeczce miętowa muffinka

Alex
Czapeczka dla noworodka

niedziela, 22 lipca 2018

Szydełkowa letnia bluzka z bawełny

Dzień dobry!

Niedziela miała być „wyjazdowa”. Plan był świetny. Pakujemy się rano i jedziemy do stolicy. Po drodze Glendalough i Wicklow.
Jak już napisałam plan był super, nie uwzględniał jedynie czynnika losowego.
Czynnik ów zadziałał wczoraj. Moja Druga Połowa wstała z fotela, lekko się obróciła i... tak już została. Rwa kulszowa nie jest najlepszą towarzyszką samochodowej podróży oraz zwiedzania, zmodyfikowaliśmy więc plan i dzięki temu dzisiejszy dzień spędzę na dzierganiu, wyszywaniu, przeglądaniu blogów i byczeniu się w ogródku. Też dobrze.
Przy okazji pokazuję ubiegłoroczną bluzkę z bawełny (Drops Safran)

Na jednym ze zdjęć widać też mój hafciarski projekt.
Dotarłam do półmetka i zamierzam zakończyć go do końca roku...
Zobaczymy :)

Bawełniana bluzka z bawełny (Drops Safran)

Bawełniana bluzka z bawełny (Drops Safran)

Bawełniana bluzka z bawełny (Drops Safran)

Bawełniana bluzka z bawełny (Drops Safran) i krzyżykowa niekończąca się praca...

Bawełniana bluzka z bawełny (Drops Safran)

Miłej niedzieli!

sobota, 29 lipca 2017

CO SIĘ DZIEJE?

Wpisałam tytuł posta i na dłuższą chwilę znieruchomiałam.

Ze wstydem przyznaję, że posty piszę "w biegu". Nie przykładam się za bardzo do tekstów. Wrzucam zdjęcie, piszę parę zdań. Ot,blog to takie moje miejsce, w którym mam zdjęcia wydzierganych przez siebie rzeczy. Posty powstają od ręki, bez jakiejkolwiek korekty (co ze wstydem przyznaję).
Pogodziłam się już dawno z brakiem pięknych sesji zdjęciowych, dzięki którym taką przyjemność sprawia mi zaglądanie do blogów innych dziewiarek.
Zakładając bloga chciałam mieć coś na kształt kroniki dziewiarskiej. Miejsca, do którego za czas jakiś mogłabym zerknąć i przypomnieć sobie co i kiedy wydłubałam.
Zdecydowanie ten cel został osiągnięty.
Trochę się co prawda ta część kronikarska rozrosła, głównie za sprawą moich Sierściuchów i pięknej Irlandii, do której przyleciałam przed dwoma laty i od tamtej pory latam na trasie Irlandia-Polska przynajmniej kilka razy w roku.
Przede wszystkim jednak koncentruję się na wydłubanych przez siebie rzeczach.
Jakoś tak mi ostatnio ciągle pod górkę z tym dzierganiem...

Wrzucam zdjęcia. To bluzka, którą robię dla siebie.
Kolor chyba nie jest moim ukochanym i nigdy bym sobie nie zrobiła zapasu tej bawełny (Safran Drops) gdyby nie wzorzysta spódnica maxi kupiona niedawno.
Potrzebowałam czegoś w kolorze pasującym bardziej niż biel lnianej koszuli :)
Same wiecie, każdy pretekst jest dobry aby dokonać zakupu nowej włóczki.
Szczególnie podczas wyprzedaży...
Powstał z tej bawełny również kocyk dla maluszka, który czeka na kilka zdjęć.
Troszkę jeszcze poczeka.
Pogoda jest co prawda znakomita ale...
No właśnie. Tu wracamy do początku wpisu i tego, że po wstępie "co się dzieje?" zrobiłam przerwę na głębszy oddech. Zastanawiam się po prostu czemu człowiek czasami siada i pisze coś, co dotyczy zupełnie innych kwestii niż dziewiarskie?
Dziewiarsko to się u mnie dzieje na poziomie paru oczek dziennie właśnie dlatego, że dzieje się "niedziewiarsko".
Zdjęcia szydełkowej bluzki (w praktyce to chyba będzie karczek zrobiony przy użyciu szydełka i dół na drutach) powstały dokładnie przed tygodniem.
Niewiarygodnie paskudnych było tych parę dni, które upłynęły od śniadania na mieście, podczas którego pijąc kawę i pogryzając scones z malinami i białą czekoladą pomyślałam sobie, że chyba mi dość nudno.
Pomyślałam. Stało się. Leniwie popijałam kawę czekając na Małżona i trochę krzywiąc się w duchu na swoją niemrawość. Myśl pojawiła się nagle, znikąd a ja zamiast natychmiast się z nią rozprawić, pozwoliłam aby rozkręciła się na dobre w mojej głowie i ściągnęła jakieś wredne licho. Licho pochichotało sobie i postanowiło, że pomoże mi rozprawić się z moją nudą.
Od niedzieli mój Małżon przebywa cały czas poza domem. Leży w tutejszym szpitalu z ostrym zapaleniem trzustki. Codzienne wizyty rano i wieczorem przerywane bieganiną z Sierściuchami, praniem ręczników i ciuchów oraz dostarczaniem na oddział rzeczy z licznej listy przedmiotów niezbędnych, pozwoliły mi odzyskać równowagę i właściwą perspektywę, z której powinnam patrzeć na świat...
Małżonowi ciut lepiej. Odpięli go w każdym razie od pompy z morfiną i pozwalają nawet na szaleństwo kąpieli (co prawda z okablowaniem i stojakiem z butlą tlenową) i picia wody w sposób tradycyjny (nie wpompowują już w niego kroplówek jednej za drugą).
Trzymajcie kciuki za dalsze zdrowienie. Może będę mogła zająć się czymś jeszcze poza walką ze strachem i dokończę jakiś udzierg z listy "do zrobienia/wykończenia/zblokowania".
Póki co - karczek letniej bluzki.






piątek, 14 lipca 2017

SZYDEŁKOWY KOCYK. WERSJA 1.0

Dobry wieczór.

Tym razem kocyk dla niemowlaka robiony szydełkiem.
Pierwszy ale na pewno nie ostatni.
Na pewno bo drugi już jest na etapie półsłupków na brzegu dokoła robótki.
Trzeci na razie w postaci kolorowych motków i luźnego pomysłu.

Wzór ażurowych pasów ściągnęłam (z lekką modyfikacją) ze strony Dropsa.
Zobaczcie ile zmienia ozdobny brzeg w innym kolorze...
Oryginał kocyka ze strony Dropsa.
W opisie wzoru jest informacja, że kocyk należy wykonywać szydełkiem numer 3,5. Ja robiłam go sporo cieńszym bo 2,5 mm. Włóczka to bawełna Drops Safran.


Zanim trafi do właścicielki, dorobię jeszcze malutkie buciki.


 Tu zdjęcie wersji poprzedniej. Okazało się, że zabrakło mi około METRA włóczki aby dokończyć brzeg. Musiałam więc spruć ostatni rząd i zrobić go mniej włóczkożernym wzorem.

 Tu jeszcze całość, przed praniem i blokowaniem.




Na koniec jeszcze zajawka. Mam sporo pastelowych motków bawełny Dropsa i chyba wykorzystam je na kocyk numer 3...