Pokazywanie postów oznaczonych etykietą granny squares. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą granny squares. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2019

ŚLIWKOWY SZAL

Jesień idzie, nie ma na to rady... przyda się kolejny szal. Szal z babcinych kwadratow.
Co prawda ja lubię jesień (dlaczego dziewiarka miałaby jej nie lubić, zupełnie nie pojmuję) ale pomimo tego przygnębia mnie aura za oknami.
Trwa w najlepsze porządna, irlandzka jesień.
Jest ciemno, pada bez przerwy, psy śpią i kręcą nosem na pomysł wyjścia z domu.
Skłamałabym zresztą gdybym powiedziała, że bardzo je do tego wyjścia namawiam.

Dopiero wczoraj wyszło na moment słońce i udało mi się zrobić kilka zdjęć tego sporego szala (tak, tak to szal a nie chusta)
Kolory włóczki kojarzą mi się ze śliwkami, ciemnymi liśćmi i jesiennym ogrodem.
Powinnam zrobić mu zdjęcia wraz z płaszczem, do którego go wydziergałam ale...póki co słońce zniknęło. We czwartek podobno zawita do nas huragan więc sesja musi poczekać.
Na razie nie będzie więc lepszych zdjęć ale uwierzcie, ze jest uroczy.
Tak samo jak sweter, który właśnie kończę (zrobiony z tweedu i moheru)...












czwartek, 5 września 2019

TRUDNY FINISZ

Trzeba przyznać, że mój szal z babcinych kwadratów powstaje w bólach.
Najpierw przestój spowodowany brakiem włóczki.
Potem wyjazd do Polski (pare dni spędzonych w temperaturze 30+ na bieganinie po urzędach, dały mi w kość i nie sprzyjało to dzierganiu)
Teraz... problem techniczny.
Kwadraty wydziergane. Pora je połączyć.
Spróbowałam juz dwóch metod łączenia przy pomocy szydełka i żadna z nich nie dała odpowiedniego efektu. Rozważam więc zwykłe zszywanie.
Dzisiaj kolejna próba.
Na razie schnie ostatnia partia kwadratów.
Miałam nadzieje, ze jutro szal będzie gotowy ale...
Zobaczę 😁
PS
Lubię te kolory Dropsa Delight, Wam też się podobają?


sobota, 10 sierpnia 2019

POTRZEBA MATKĄ WYNALAZKU-BLOKOWANIE NA STYROPIANIE :)

Jaka jest Wasza metoda na blokowanie babcinych kwadratów?

Przyznam się Wam, że do tej pory ich w ogóle nie blokowałam.
Zrobiłam dwa kocyki (BOHEMIAN OASIS, CYGANSKI PLED) poduszki oraz kamizelkę z elementami szydełkowymi i jakoś nie czułam takiej potrzeby.
Teraz jednak robię szal. Patrząc na stertę bardzo nierówno wyglądających kwadratów uznałam, że pora na blokowanie.

Włóczka to moja ulubiona kolorystycznie (i cenowo dość dostępna) włóczka Drops Delight.
Uwielbiam jej kolory. Zrobiłam też z niej kilka chust i szali ()
Ma jedną wadę. Jest nierówna. W przypadku szala nie jest to jakaś specjalna przeszkoda ale szal z wykorzystaniem "granny squares" to już inna bajka. Szczególnie, że te "moje" są dość ażurowe.
Efekt jest taki, że z jednego motka włóczki potrafią wyjść kwadraty o dość zróżnicowanej wielkości.
Uznałam, że potrzebuję jakiegoś ujednolicenia.
Rozpięłam największy kwadrat na styropianowej podkładce (przydaś- zostawiłam ją po rozpakowaniu nowej kuchenki). Nie naciągałam brzegów. W ogóle bo różnica pomiędzy kwadratami z grubszej i cieńszej części motka była spora. Sprawdziłam, że taki najmniejszy dam radę naciągnąć do takiego wymiaru. Zmierzyłam boki kwadratu i na styropianie narysowałam siatkę, która ułatwi mi zachowanie odpowiednich wielkości.

Pierwsza partia kwadratów się suszy.
Mnie czeka teraz przerwa technologiczna bo...skończyła mi się włóczka.
Trzeba więc uzupełnić zapasy i szal zostanie dokończony dopiero na początku września, po moim krótkim wypadzie do Polski.

Patrząc na zdjęcia z mokrymi kwadratami pomyślałam sobie: "szału nie ma". Tak naprawdę ten szal ma szanse przeobrazić się w naprawdę ładny udzierg. Damy mu szansę.

Listopadowa aura za oknem (nie leje ale wiatr wyje i całe niebo jest zachmurzone) nastraja do dziergania i chyba zabiorę się za jakiegoś UFOka...







wtorek, 19 maja 2015

WIOSENNE PORZĄDKI - CD./ KAMIZELKA Z BABCINYMI KWADRATAMI

Dzień dobry :)

Postanowiłam znaleźć odrobinę czasu na zrobienie planu "przedwyjazdowego".
Co, kiedy, gdzie...
Co zabieram?
Co wysyłam (jak ja przemycę do bagażu te worki z włóczką?)

W związku z tym przyszła też pora na zakończenie UFOków, które nie zostały przeznaczone do sprucia.
UDAŁO MI SIĘ dokończyć nareszcie kamizelkę, która powstała na bazie fascynacji "babcinymi kwadracikami".
W ubiegłym roku zaczęłam je produkować.
Wyszedł z nich PLED,
DWIE PODUSZKI
ORAZ
pokaźnych rozmiarów TOREBECZKA.
Było mi mało i zabrałam się za kamizelke ozdobioną owymi uzależniającymi kwadratami.
Zajęło mi to sporo czasu. Szczególnie wykończenie przy dekolcie...
Ale jest :)
PROSZĘ BARDZO.
OTO ONA :)
Jeszcze przed blokowaniem i bez guzików (będą dwa bardzo duże, tylko u góry).
Nie mogłam się powstrzymać przed wrzuceniem zdjęć :)










niedziela, 28 września 2014

DROPSOWY OPIS i znowu babcine kwadraciki


Witam niedzielnie :)
Zabrałam się za żakardowe skarpetki, o których pisałam tutaj
I utknęłam przy opisie wzoru...

"W TYM SAMYM CZASIE w 1-szym okr., równomiernie zamknąć 6-0-0 o. = 66-72-72 o. i w ostatnim okr. równomiernie zamknąć 0-2-2 o. = 66-70-70 o. Po przer. 1 raz na wysokość schematu A-3, dalej przer. następująco: A-4 (= 3 o.) A-5 (= 25-29-29 o.), A-4 (= 3 o.) i A-6 (= 35 o.) – zamknąć jak oznaczono w schemacie A-6. Po przer. A-5 i A-6, zostaje 62-66-66 o. Zdjąć na drut pomocniczy 31-35-35 pierwszych o. (= o. z wierzchu: A-4 + A-5 + A-4) = zostaje 31 o. na piętę"


Oczywiście nie jest to zbyt skomplikowane o ile nie próbuje sie dziergać z bolącą głową i po całym męczącym dniu...
Co i tak nie zmienia faktu, że polskie wzory na stronie Dropsa uwazam za opisane w sposób "ciut" nieczytelny.
Wracając do skarpetek.
Zanim zorientowałam się co autor miał na myśli dałam sobie spokój i zamiast zastanawiać się nad opisem skarpetki...wyciągnęłam resztki włóczki Drops Delight i wydziergałam kilka kwadratów.
Wymyśliłam już nawet co z nich zrobię ale oczywiście potrzebuję ich ciut więcej niż siedem.
:)
I chyba z kwadracikami jest tak jak z chustami.
Lekko uzależniają.


I jeszcze moja rozpoczęta skarpetka ze wzoru Dropsa.
Skończę kwadraciki to do niej wrócę.
Prawdę mówiąc żakardowe wyroby nie należą do moich ulubionych.



Miłej niedzieli.
W Gdańsku super pogoda a ja niestety walczę z przeziębieniem.
Kwadratów przybędzie ale szkoda tak pięknego dnia.


środa, 17 września 2014

OCZOPLĄŚNE PODUSZKI

Zastanawiam się "co teraz"?
Swetry (w ilości hmmm cztery?) leżakują i czekają na mój lepszy dzień.
Kolejną chustę?
Poncho dla Dziecka?
Poncho pewnie wskoczy na szczyt listy ale najpierw muszę zrobić porządek z włóczką.
Wełna na udzierg jest z odzysku i muszę ją zwinąć w kłębki.

Poncho będzie wielkie, obszerne, szerokie, ciepłe.
Z kangurzą kieszenią.
Olbrzymim golfem, który może spełniać również rolę kaptura.
Jednobarwne.
Beż ażurów.
Bez warkoczy.
Gruba grafitowa wełna i druty numer 7!
Doskonałe jako praca po serii ażurowych i bajecznie kolorowych chust, szali, kocyków i ... poduszek.
Przy słowie poduszka zatrzymałam się na moment.
Przeszukałam koszyk z robótkami i wyciągnęłam niedokończoną poduszkę, która powstawała do towarzystwa pledowi Bohemian Oasis.
Wzór dostępny jest na stronie DROPSA
Zachwycił mnie tym szaleństwem barw.
Był już prezentowany na blogu ale "odkurzam" go ze względu na drugą poduszkę, która powstała dzisiaj.

Wełna to Drops Delight.
Taki zestaw kolorów jak w dropsowym wzorze.
Właśnie ją skończyłam.
Na zielonym uszaku poduszki prezentują się przyzwoicie.


Bohemias oasis - crochet pillow case

Bohemian oasis - pillow case
 Efekt oczopląsu pojawia się kiedy w kadrze znajduje się kocyk..


Bohemian Oasis - crochet pillow case

I jeszcze jedno zdjęcie pledu. To bardziej odzwierciedla bogactwo kolorów.

UFF, cieszę się, że mogę usunąć kolejną pozycję z listy DZIEJE SIĘ.
Trochę za dużo na raz się dzieje więc efekt jest taki, ze nie dzieje się prawie nic.

Poduszka znika z listy.
Wyciągam kolejną robótkę do dokończenia.


Akcent muzyczny - tym razem jedyne skojarzenie z tym "nie dzieje się...'

wtorek, 5 sierpnia 2014

KWADRACIKOWA PODUSZKA NR 1

Poduszka cz.1

Wersja robocza nr 2.
Numer dwa. Jedynka została skasowana po obejrzeniu zdjęć...
Obiecałam sobie, że się naumiem robić ze zdjęciami coś aby były choć odrobinę bardziej akceptowalne.
W końcu fotografia jest jak magia.
Z brzydkich rzeczy potrafi wydobyć urodę. A nieumiejętne fotografowanie oszpecić może nawet coś urodziwego.
Zdjęcia robione przeze mnie, póki co nie wyglądają tak jak bym sobie tego życzyła.

Na mojej ulubionej stronie z poradami i kursami pojawiły się ostatnio mini kursy fotografii.
Obiecałam sobie zaznajomić się z nimi.
W końcu to porady Intensywnie Kreatywnej sprawiły, ze wydziergałam swoją pierwszą ażurową chustę (zerknij tutaj). To w ogóle jest pierwszy ażur zrobiony przeze mnie w życiu.
Jeżeli udało mi się zrobić coś takiego to przyswojenie sobie zasad fotografowania chyba też nie jest niemożliwe?
Nie obejrzałam jeszcze tego kursu ale zakładam, że mogę polecić go w tak zwane ciemno :)
Wakacyjny mini kurs fotografii

Wracając do poduszek. Powstaje jeszcze jedna, po jej skończeniu zabiorę się za wykonywanie im ozdobnych guziczków.
A potem chyba wylosuję jakąś robótkę, którą SKOŃCZĘ.
Bloguję od niedawna ale obiła mi się gdzieś o oczy/uszy akcja "UWOLNIĆ DRUTY".
Nie jest czasami cykliczna?
I czy to już zawsze będzie tak, że będę miała kilka(naście?) rozpoczętych robótek?
Obecnie mam prawie skończony sweter na bazie Boxy (Marcia dopomina się coraz bardziej natarczywie o sfinalizowanie dziergania), szal dla Teściowej, dwie tuniki dla mnie, wspomnianą już poduszkę...
Tymczasem obok mnie leżą druty.
A na nich...  rozpoczęta chusta.
Tym razem z włóczki Malabrigo połączonej z jednym motkiem Dropsa Delight.
Kolor nietypowy jak na mnie bo ... z elementami różowego.
Ale zdecydowanie mi się podoba.

I na koniec akcent muzyczny.
Gorąco jest (chociaż po dzisiejszej ulewie zrobiło się całkiem przyjemnie) więc coś z kategorii muzyka świata, Idan Raichel i Ana Moura:



Połączenie izraelskiego smutku i portugalskiego fado (smutnego już z samej definicji).
Idan Raichel bywa w Polsce. Słyszałam nawet fragment jakiegoś występu, w którym śpiewał w duecie z Kayah ale jakoś mnie tam nie zachwycił. 
Natomiast album The Idan Raichel Project należy do moich ulubionych.
Wracam do drutów.
Miłego wieczoru.



piątek, 13 czerwca 2014

BAJECZNIE KOLOROWY

Piątek, trzynastego czerwca...


Dzień rozpoczął się wrednie a potem tylko się rozkręcał...
Ale już przestaję narzekać.

Dla odmiany i poprawienia nastroju coś pozytywnego i kolorowego.

Koc "Bohemian Oasis" z włóczki Delight Dropsa.
Wzór wykonania znajdziemy tutaj
Oczywiście troszkę zmodyfikowałam ten wykonany przeze mnie.
Dodałam po jednym rzędzie kwadratów i zmieniłam trochę ozdobny border.
Myślałam, że te babcine kwadraciki będą dziergały się bardzo ale to bardzo długo.
Zakładałam, że  będę je ścibolić do późnej jesieni.
Tymczasem kolejne elementy powstawały w tempie ekspresowym.
Najbardziej nudna część pracy to zdecydowanie łączenie elementów.
Co zrobić, nie lubię odcinania nitek i chowania później mnóstwa sterczących wąsów...

Zdjęcia paskudne bo z komórki.
W ogóle, zaczynam coraz bardziej dotkliwie odczuwać przedłużającą się nieobecność domowego fotografa.
Trudno zrobić przyzwoite zdjęcia aparatem z telefonu.

Oto mój kocyk.
Do kompletu powstanie chyba jeszcze poduszka w takich barwach.
Niekoniecznie (a raczej na pewno nie) z takich elementów jak kocyk.
Kolory w rzeczywistości sa bardziej zywe.
Jeszcze bardziej :)

Bohemian oasis

Bohemian oasis

Bohemian oasis blanket