Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lutego 2025

W trakcie owieczkowania

W związku z gwałtowną zmiana aury postanowiłam zabrać się za wiosenne porządki we włóczkach.
Nie będę zaklinać rzeczywistości. Jest pewien problem, znany chyba większości dziewiarek.
Mam spory zapasik wlóczek.
Zapasik ten powiększył się w dodatku o kłębki ze sprutych udziergów.

Obejrzałam to wszystko i zrobiłam dziewiarski rachunek sumienia.
Postanowienie numer jeden: zero zakupów!
Postanowienie numer dwa: opanować rozpoczęte robotki i je dokończyć (lub spruć).

Idzie mi tak średnio bym rzekła.
Średnio oznacza podjęcie spontanicznej decyzji, ze gorąco pragnę posiadać kolejna chustę i ma to być chusta wykonana techniką entrelac. Okazało się, zę na entrelac to nie mam żadnej odpowiedniej włóczki…
Włoczka odpowiednia oznaczała wełnę skarpetkową, dość cienką (jakieś 400m w 100g)
Kolory to brązy połączone z turkusami (moje ulubione).
Zadanie nie było takie proste bo włóczkę znalazłam dość szybko, tyle tylko, ze niedostępną. 
W Polsce udało mi się namierzyć tylko jeden dostępny motek.

Z motka 400m to może i wyjdzie chusta ale taka raczej w rozmiarze xs.
To zdecydowanie nie mój rozmiar, poza tym chce aby ta chusta była w ogóle spora.

Ostatecznie udało mi się kupić wełnę w niemieckim sklepie.
Już dotarła i chusta „się dzieje”. Dopiero ją zaczęłam ale widzę, ze będzie dobrze.
Włoczka to Rellana Flotte Socke Kolibri numer 6217 (brązy, rudości, granat, turkus). 420 metrów w 100g

W trakcie oczekiwania na dostawę wyjęłam z koszyka rozpoczęta dawno temu owieczkę. 
Uznałam, ze zamiast ją spruc, dokończę malucha (to będzie niewielka zabawka).
Owieczka w trakcie…



Cdn…

sobota, 8 grudnia 2018

W BIEGU

Dzień dobry,

końcówka roku przypomina mi troszkę pobyt w parku rozrywki.
W biegu i jak na kolejce górskiej.
Zero czasu. Zaczynam obawiać się czy zdążę wydziergać chustę „prezentową”.
Na razie wykonczyłam kilka maleństw na tegoroczną choinkę.
Kilka jest jeszcze na różnych etapach zszywania.
Póki co wrzucę jedno zdjęcie.
Będzie mi przypominało, że ten najpiękniejszy czas w roku tuż, tuż...


piątek, 9 listopada 2018

STADKO KONIKÓW

UFOk to UFOk, musi swoje odleżeć.
Tak więc mój piękny sweterek z Malabrigo wrócił na swoje miejsce (Szuflandia domowa) a ja przypomniałam sobie o sporym pudełku, które zostawiłam w ubiegłym roku na przyszły sezon świąteczny.
Otworzyłam je i ujrzałam stadko koników morskich w stadium bardzo początkowym (kontury na filcu).
Koniki te były przebojem poprzednich świąt i mają trafić do krewnych i znajomych a zajmują ciut czasu, pora więc najwyższa. Pogoda mi sprzyja (klasyka irlandzka, wieje i leje). Poza tym Dziecko poinformowało mnie, że ma tak zadziwiającą ciszę w pracy, że spokojnie może zabierać coś tak poręcznego i szyć. Jest nadzieja, że stadko się w tym sezonie rozrośnie.
Gotowe koniki wyglądają mniej więcej tak jak na tym zdjęciu oraz na tym :)

Półprodukty prezentują się mniej imponująco...
Na zdjęcie zaplątał się też lisek, to ulubiony zwierzak mojej Marci i w tym roku powinno ich powstać kilka...

Robicie jakieś cuda świąteczne?


Koniki morskie w fazie półproduktu


Koniki morskie w fazie półproduktu

Lisek"w trakcie"




piątek, 16 czerwca 2017

MÓJ PRYWATNY LALA LAND...

Tak z kronikarskiego obowiązku pokazuję zdjęcie na którym widać mój prywatny Lala land... czyli tegoroczne lalki zrobione na drutach :)

 

Mam w rodzinie aż trzy urocze dziewczynki w wieku odpowiednim do posiadania lalek :)
Podczas mojego pobytu w Polsce udało mi się dokończyć wszystkie trzy lale i Julia, Ola oraz Inga są już ich posiadaczkami.

Materiał: włóczka skarpetkowa (nie pamiętam jakiej firmy), Fabel Drops, resztki różnych włóczek, druty i szydełko.
Niezła zabawa. W ogóle jak tak dobrze pomyślę to lubię robić zabawki...

Lew Leon (BIS)
Lew Leon
Szczurzyca Teodora
Balbina
Konik Szyszka
Niedźwiadek Bina (lalylala)

Pozdrawiam 

sobota, 6 maja 2017

LALA TURKUSOWO-ZIELONA

Lala w wersji turkusowo-zielonej gotowa.
Co prawda nie ma jeszcze butów ale wczoraj trafiła już do małej Oli.
Cieszę się, że mamy w rodzinie tylko trzy małe dziewczynki bo chyba na jakiś czas mam dosyć lalek... :)
Pora na jakiś udzierg dla mnie.
Robi się też instrukcja "jak zrobić lalę na drutach"
Miłego weekendu. 
Tradycyjnie już mam ochotę zapłakać nad jakością zdjęć.
Nie zabrałam do Polski aparatu fotograficznego, zostaje mi więc komórka...








sobota, 29 kwietnia 2017

LALA W WERSJI RÓŻOWEJ

Dzień dobry,

czasami wrzucałam na bloga informację z gatunku "co się słucha" i do dzisiejszego wpisu ilustracja muzyczna powinna nosić tytuł: "czy mnie jeszcze pamiętasz?" :)
Nie ma mnie bo... i tu powinna być bardzo długa lista, z perturbacjami lekarsko-zdrowotnymi na czele.
Niezbyt przy tych perturbacjach miałam chęci do pisania a i działo się niezbyt wiele.
Co nie oznacza nic.
Od przyszłego tygodnia powinno być już ciut lepiej i obiecałam sobie nadgonienie zaległości blogowych.

Na pierwszy ogień pójdzie chyba bardzo skrótowa instrukcja dla osób, którym niezbyt zgrabnie wychodzi szycie a chciałyby zrobić głowę lali.
Opisywałam już mój sposób na czuprynkę lali (Jak zrobić włosy lali), teraz pora na samą głowę.
Znalazłam metodę nie wymagającą bardziej niż przyzwoitych umiejętności szycia.

Mam w rodzinie aż trzy dziewczynki i właśnie "robi się" kolejna lala a póki co wrzucam zdjęcie robocze tej skończonej tuż przed Wielkanocą...



poniedziałek, 30 stycznia 2017

LALA KOT

czyli jak wykonać na drutach lalkę przypominającą kota...


W moim przypadku z lalokota wykorzystujemy tułów, łapy i ogon.
Głowę zamieniamy z lalą prawie waldorfską  i wykorzystujemy głowę prototypu lali (bo szkoda ją zmarnować skoro już jest, cóż to dla nas oczko lecące w materiale).
Z lecącym oczkiem poradziłam sobie wyszywając zielone, kocie oko.
Doszyłam jej też uszy oraz wyszyłam wąsy.
Gdybym mogła, zostawiłabym oko bez tej kociej zieleni ale to zbyt skomplikowane.
W związku z porą roku, lala została wyposażona w komin wykonany wzorem entrelac z malejących kwadratów oraz zapinany u góry na dwa guziczki sweterek. Lepsza sesja będzie po wykończeniu drugiej lali i przy lepszych warunkach pogodowych.

Lala KOT, wersja druga
Lalka prawie waldorfska ma już (prawie) nową główkę. Zrobiłam ją z bawełnianej skarpetki w kolorze jasnoróżowym i powiem Wam, że super się do tego nadaje. Mało jest pracochłonnego szycia. Jutro może zrobię jej peruczkę i jak na razie chyba mam ochotę na zmianę i zrobienie czegoś użytkowego. Szal jakiś, chusta... może dokończę dwa rozgrzebane do połowy swetry. Tak, to dobry pomysł, rozprawię się z UFOkami. Jest spora szansa bo pogoda się zbiesiła i leje...



piątek, 20 stycznia 2017

Lalka waldorfska (prawie) i lalokot wcale niewaldorfski...

Lalka prawie waldorfska wyszła mi absolutnie akceptowalna ale ten lalokot jakoś mi "nie leży"...
Może kiedy go (ją) ubiorę?
Na razie przyglądam się i ważą się jej losy.
No same wiecie, robicie coś z pewnym wyobrażeniem, zastanawiacie się  jak wyjdzie a potem konsternacja.
Zobaczyłabym zdjęcie to bym się cudzego lalokota nie czepiała.
Problem w tym, że mój miał wyglądać chyba inaczej...
Tak to już bywa z dzierganiem na oko.
Może spruć?
Zrobić lalokota z głową waldorfską i kocimi uszami?
Co radzicie?
Lalka waldorfska (prawie) i lalka kot
Lalka waldorfska (prawie) i lalka-kot

czwartek, 19 stycznia 2017

JAK ZROBIĆ WŁOSY LALCE WALDORFSKIEJ (i większości lal ręcznie robionych)

Jak zrobić włosy lali?

Lalka waldorfska (prawie) z burzą włosów


No właśnie?
Jak?

Podczas szycia głowy a w zasadzie wyszywania oczu, stało się dla mnie jasne, że pomysł wyszywania włosów jest do niczego...
Czemu?
Do wyszywania oczu wzięłam zbyt grubą igłę. Skutek był taki, że przerwałam nitkę trykotowego materiału i oczko puściło do mnie oczko...
Zazwyczaj jest to dość miło kojarzone wydarzenie ale nie wtedy kiedy robi to pracochłonna głowa ręcznie szytej lali.

Lalka mogłaby nie mieć włosów. Wystarczyłoby zrobić czapkę trwale umocowaną do głowy. Ale ma trafić do kilkuletniej dziewczynki i brak włosów zostałby na pewno zauważony. Poza tym moja lala ma figurę modelki i nie przypomina w niczym bobaska-niemowlaczka. Włosy były potrzebne i już.

Wiedziałam, że czupryna ma być w miarę bujna. Miałam do niej odpowiednią włóczkę i nie było mowy o wyszywaniu czymś takim dość cienkiej tkaniny. Nawet dość grubej. Żadnej tkaniny...
Byłoby nieestetycznie, krzywo i w efekcie końcowym dziurawo.
Włóczka, z której zrobione są włosy mojej lali
Wiedziałam, że to nie będzie tak proste jak podczas robienia Leona BIS (możesz go obejrzeć TUTAJ, zajrzyj to moja ulubiona zabawka...)
Lew Leon miał grzywę zrobioną w sposób najprostszy z możliwych.
Po zrobieniu szydełkowego pyska, zmieniłam bawełnę na włóczkę FLOKI kupioną w jednym z moich ulubionych sklepów czyli BIFERNO. Włóczka ta jest "dredowata" i Leon błyskawicznie otrzymał wspaniałą grzywę.

Lala była większym wyzwaniem.
Na szczęście włosy miały być z włóczki uniemożliwiającej zmiany fryzury, to ułatwiło mi pracę o jakieś...90%.

Wyszywanie odpadło. Loki nie. Włosy prawie prawdziwe - nie. Czesanka - tak ...ale nie tym razem :)

Obejrzałam lalę.
Zrobiłam przy pomocy szydełka łańcuszek odpowiadający obwodowi głowy (wzięłam podwójną nitkę) i zaczęłam robić z włóczki frędzle na całej jego długości.
Powstało mi coś takiego (to po prawej oczywiście, do miseczki zaraz dojdziemy):


Nazwijmy rzeczy po imieniu. Powstała peruczko-zaczeska...
Fryzura na Donalda T...
Przymierzyłam ją do głowy lali i uznałam, że efekt jest niezły.
Oczywiście było jedno "ale". Jak każda zaczeska, tak i moja nie zakrywała skóry głowy i widać pod nią było ogromne prześwity w kolorze kawy z mlekiem.
Teraz dochodzimy do "miseczki" widocznej na zdjęciu. Uznałam, że na żadne dodatkowe szaleństwa nie mam włóczki. Zrobiłam więc takiego orzeszka, dopasowanego do obwodu głowy lalki. Czapeczkę, do której brzegów doszyłam włosy.
Oczywiście metodą prostszą byłoby zrobienie frędzli na jej brzegu, efekt byłby bardzo podobny. Poza tym można wtedy zrobić frędzle również w innych miejscach niż brzeg, lala miałaby bujną i gęstą czuprynę.
Lalka waldorfska podczas powstawania włosów
 Tak wygląda efekt końcowy:

Lalka waldorfska
Oczywiście nie rozwiązuje to problemu włosów do końca i w tej postaci nie mogłoby zostać. Moja lala będzie jednak miała koński ogon. Po jego zrobieniu podoszywam jeszcze ostrożnie poszczególne pasma włosów do "orzeszka".
Mnie ten efekt zadowala.

Pozdrawiam

niedziela, 15 stycznia 2017

PÓŁKOT NA NIEDZIELĘ...

Kot na drutach rośnie...

Dzień dobry tak w ogóle,
WOŚP-owa niedziela trwa więc tak prędziutko zaglądam do siebie (i do Was).
Postanowiłam wrzucić dzisiejsze zdjęcie powstającego kotolala.
Wygląda rozbrajająco, na razie to kijanka z łapami i dużą głową ale i tak chyba bardziej przypomina kota w tej postaci, niż efekt finalny (zakładam, że wiem mniej więcej jak będzie się prezentować :))
Może jutro pod koniec dnia będzie już prawie gotowy(-a).

Idę z Sierściuchami na przebieżkę i lecę do lokalnego sztabu WOŚP.
Zbieramy dzisiaj na osoby starsze i dzieciaki, pewnie nie ma sensu o tym przypominać ? :) :) :)
Siema :)

Kot dziergany na drutach w fazie wstępnej...

Kot robiony na drutach

piątek, 13 stycznia 2017

PLANY NA WEEKEND

Dzień dobry,

wiosnę chyba poczułam w kościach i uznałam, że pora na przebudzenie z zimowego snu.
Efekty są dramatyczne...
Nie mogę się zdecydować co mam robić najpierw.
Rozgardiasz w głowie i w domu kompletny.
LALKA PRAWIE WALDORFSKA nadal czeka na nową twarz.
Powód jest prozaiczny- nie mogę tu kupić przyzwoitej tkaniny.
Mam dwie opcje - kupić trykot w Polsce i czekać aż do mnie dotrze lub...zrobić tę twarz na drutach w rozmiarze 1,5...
Na razie myślę a póki co powstaje lalokot.

Lalka kot robiona na drutach
Jeszcze nie wiem czy wąsiska stanowiące integralną część nosa zostaną, są bardzo sztywne a chyba wolałabym żeby zabawka służyła "do zabawy" a nie "do siedzenia na półce".
Zastanawianie się jest u mnie jednoznaczne z przerwą w pracy nad robótką.
Nie oznacza to bynajmniej, że niczego nie robię:)
Otóż robię coś całkiem innego niż dotychczas.
Korciło mnie to od dawna i nadarzyła się super okazja.
Dostałam drewniany stolik kawowy, po przejściach.
Robi się lifting mebla moje drogie:)

Odnawianie starego stolika kawowego
Niestety i to zajęcie musiałam przerwać.
Felka chce pomagać, szlifierka wprawia w drgania cały dom, trochę to jednak pyli pomimo zbiornika na odpady i filtra... muszę poczekać na piękny, słoneczny dzień i zejść na podwórko.
Już jednak wiem, że PODOBA MI SIĘ!

Odłożyłam jednak na moment szlifierkę do kąta i będąc na fali budowlanej rozłożyłam na podłodze folię i zaczęłam malować drzwi do łazienki.

Nareszcie trafiłam na zajęcie, które mnie nie porwało...
Pomalowałam futrynę. Uznałam, że kolor light rain i farba o nazwie eggshell są super.
Pociapałam się przy tym okrutnie i uznałam, że NIE.
Nie lubię malowania.
Bardzo ważna informacja, dobrze to wiedzieć bo ostatnio rozważaliśmy pomysł kupna mieszkania do generalnego remontu.
Dobrze jest czasami skonfrontować marzenia z rzeczywistością :)

Czekam teraz na Małżona.
Chyba nie miał w planach malowania w piątkowy wieczór.
A szkoda. Mogłoby być tak miło...
:) :) :)
Idę ciut ogarnąć, szczególnie ślady po farbie WSZĘDZIE.

W weekend zero czasu. Plaża z Sierściuchami raz w tygodniu rzecz święta a w niedzielę WOŚP (w tutejszym sztabie działam i dzień będzie zapewne zajęty dość mocno :). Trzeba pomalować te drzwi dzisiaj...

Pozdrawiam

poniedziałek, 9 stycznia 2017

PROTOTYP

Lalka (prawie) waldorfska...

Chyba powstanie ich ciut więcej :)
Robienie zabawek to jest jednak znakomita zabawa.
Udoskonalę ten prototyp i ze względu na mój średni entuzjazm do szycia, korpus oraz kończyny będą robione na drutach lub szydełkiem.
Waldorfska to ona jest niezupełnie i tupecik z włosami ma do dopracowania oraz twarz do wymiany ale... podoba mi się. 
Jak na trochę wypełniacza do zabawek, kolorową włóczkę, skarpetkę i trykotkę to efekt jest zdecydowanie dobry.

Prototyp ma głowę uszytą z mojej starej koszulki w kolorze kawy z mlekiem:). Niezbyt twarzowy i zamierzam go zmienić. Tym bardziej, że podczas wyszywania oczu (zbyt grubą igłą przyznaję) uszkodziłam tkaninę i oczko puściło oczko :)
Niezamierzony efekt i nie do zaakceptowania.

Jutro ruszam na poszukiwanie tkaniny na twarz i wosku do malowania rumieńców...


Teraz pora na kocisko w sukience.

Pozdrawiam.

Dodaj napis

wtorek, 3 stycznia 2017

PODSUMOWANIE ROKU W KATEGORII ZABAWKI

Jeszcze jedno podsumowanie minionego roku.
Tym razem kategoria zabawki...

Przypomniało mi to o tym, że mam w rodzinie trzy małe dziewczynki.
Chyba pora na lalkę. Kusi mnie lalka waldorfska, boję się jednak, że słabe byłyby efekty tego porywu...
Pewnie powstaną więc lalki zbliżone do Leona Bis.
Spore. Zrobione na drutach/szydełkiem i z kolekcją dzianinowych ubranek.
Będzie mi chyba łatwiej, szczególnie dlatego, że jedna z lal powinna być kotkiem :)

Pozdrawiam noworocznie.







piątek, 30 grudnia 2016

CO ZWIEDZIĆ W IRLANDII- KILLARNEY I OZDOBY CHOINKOWE

Dzień dobry poświątecznie :)

Okres świąteczny nie sprzyja blogowaniu ale pora wracać do codzienności, prawda?
Święta były takie jakie powinny być.
Leniwe, spokojne, szczęśliwe...
Z choinką pełną bombek i własnoręcznie wykonanych ozdób.
Z makowcem, obowiązkowymi pierogami, barszczem z uszkami i zupą z prawdziwków.
Z kolędami w tle.
Czasem na leniwe czytanie książek ("Magiczne akta Scotland Yardu" i "Biuro przesyłek niedoręczonych")
Wyprawą za miasto do pobliskiego Parku Narodowego Killarney.
Krótko pisząc, oby dane mi było przeżyć więcej takich Świąt.

Blog jest jednak "robótkowy", napiszę więc króciutkie podsumowanie grudnia.
Otóż, w grudniu, robiłam głównie bałagan :)
Cztery (!) razy prułam robiony właśnie sweter.
Szaraczek z wełny (Wool Jazz zakupiony dawno temu, trochę siermiężny i szorstki, prawdziwie "wełniany", który zmiękczyłam szarym merino).

Szaraczek-zwyklaczek będzie miał niezwykłe rękawy (pod warunkiem, że wełny wystarczy :)) ale za wcześnie aby pokazać choć kawałek. Wygląda niezwykle niechlujnie, robiony z tej wiecznie prutej wełny.
Ma być zwykły, dałam sobie spokój z praniem i prostowaniem włóczki. Suszenie czegokolwiek to słaby punkt Irlandii.
Wypadałoby go zrobić bo zimą nad oceanem jest jednak chłodno.
Poza tym jest jakiś cień nadziei, na zobaczenie czegoś znajdującego się baardzo wysoko na liście "Chcę i zobaczę o ile będzie to zależało ode mnie" a tam...jest zimno. Zimno, ciemno i wietrznie na dodatek. Wełniany zwyklak z niezwykłymi rękawami byłby jak znalazł.

Poza tym robiłam bałagan bo powstawały ozdoby choinkowe a to sprzyja rozkładaniu dookoła siebie wszystkiego co się przyda.
"Przydasiów" mam całą skrzynię, dom pokrywały więc przy okazji filce, guziki i koraliki, nitki, tasiemki...
Święta minęły a przydasie i bałagan pojawiły się znowu bo niezależnie od tego ile wyprodukuję ozdób, zawsze, co roku mam coś do dokończenia po świętach.
Szydełkuję gwiazdki, wyszywam sówki, szyję filcowe koniki.
Hit tego roku to koniki morskie i właśnie produkuję jeszcze jednego.

Dość tej grafomanii (właściwie dlaczego? to mój blog i w końcu mogę sobie "grafomanić" do woli, i tak nie wierzę, że Ktoś to czyta o końca:))
Pora na parę zdjęć.
W kolejności: ozdoby choinkowe w ich naturalnym środowisku plus zdjęcie z Parku Killarney (zapowiedź wpisu z cyklu "piękna Irlandia")

Pozdrawiam poświątecznie.












czwartek, 15 grudnia 2016

KONIEC RUMAKOWANIA - ozdoby z filcu cz.4

Konik morski ozdobiony koralikami (numer dwa, ten po lewej stronie zdjęcia).
Numer trzy oraz kolejne, zapewne powstaną ale raczej nie w najbliższej przyszłości.
Zbyt są czasochłonne.
Tymczasem przedstawiam konika numer dwa. Jest sporo zgrabniejszy gdyż zrezygnowałam podczas wycinania szablonowego korpusu, z dodatkowego materiału na szwy.
Szkoda, że wytworzenie jednego trwa dość długo bo, powiem średnio skromnie, są urocze i na choince będą się prezentować bardzo pięknie.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

ZIELONY KONIK MORSKI - OZDOBY Z FILCU cz. 3

Dzień dobry,

tym razem mój "filcak" odbiega dość znacznie od wszechobecnego stylu skandynawskiego. Nie jest to prostota w czystej (mniej lub więcej) formie.
Jest raczej "bombkowo", kiczowato i na bogato.
Choinkowo znaczy się :)

Nie wiem jakie choinki są u Was w domach.
U mnie było zawsze na bogato. Dużo ozdób część wiekowa dość mocno, bombki, lampki, słomkowe ozdoby, szydełkowane gwiazdki, dekoracje zbierane latami, świeczki...
 Nie będę ukrywać. Mam słabość do Bożego Narodzenia i ozdób choinkowych. Jest tego sporo...ale w domu, w Gdańsku.
Tak więc przez najbliższe dni trwać będzie produkcja ozdób choinkowych, których mamy tutaj naprawdę niewiele.

Wczoraj powstał bardzo zielony konik morski.

konik morski z filcu

środa, 7 grudnia 2016

ŁOŚ - OZDOBY Z FILCU cz. 1

Jak widzicie, nadrabiam moją miesięczną nieobecność.
Nadal jestem chora ale czuję się na tyle dobrze, że zabrałam się za produkcję prototypów ozdób choinkowych z filcu.
Zabawa jest przednia.
Proszę Państwa, oto łoś!

Następny będzie chyba konik na biegunach.
W kolejce czeka... konik morski.
Mało świątecznie się może kojarzy ale oczarował mnie i już się zastanawiam, z czego go wykonać...