Koronawirusowe akcesoria w łowickim wydaniu.
Maseczki ochronne z bawełny.
O rękodziele. Chusty, szale, swetry na drutach. Wyroby szydełkowane. Haft krzyżykowy. Czasami zabawki uszyte/zrobione ręcznie. Od czasu do czasu podróże po Irlandii i nie tylko.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 kwietnia 2020
wtorek, 16 kwietnia 2019
BLYSKAWICZNA DEKORACJA WIOSENNA...
czyli jak zrobić wiosenną i wielkanocną ozdobę z filcu i „przydasiów”?
Zorientowałam się właśnie, że już za chwileczkę, już za momencik jest Wielkanoc.
Tymczasem ja, dość leniwym tempem dłubię sobie (haft krzyżykowy) ozdoby świąteczne tyle tylko, że ... nie na te święta. To zresztą taka moja tradycja. Prawie zawsze robienie ozdób na Boże Narodzenie „ciut” mi się przeciąga i kończę je grubo po grudniu.
W tym roku akcja ta chyba będzie całoroczna 🙂
Wczoraj rano znalazłam w ogródku urwaną przez Brysia dużą gałąź (nasz Bryś spędza każdą wolną chwilę na płocie, stara się wykarczować krzewy...) i pomyślałam, że Wielkanoc za pasem, przydałoby się zrobić jakąś błyskawiczną dekorację.



Czego potrzebujemy?

1. Gałąź/patyk
2. Filc/kawałki tkanin
3. Koraliki, guziki, piórka i inne „przydasie”
4. Igły, nitki, klej etc.
5. Kawałek sznurka lub grubszej włóczki.
6. Coś do wypchania ptaszków (wypełniacz do zabawek, wata, skrawki filcu etc)
Pierwotna wersja zakładała uszycie kurczaków/ptaszków z płótna ale... nie chciało mi się wyciągać maszyny do szycia.
Uznałam, że podłubię sobie ręcznie.
Ja zrobić taką dekorację?
1. wycinamy z filcu serduszka (po dwa na kuraka). Powinny być identycznego kształtu.
2. z kawałeczków czerwonego/pomarańczowego filcu wycinamy grzebyki i dziobki.
3. na serduszka naszywamy koraliki, guziki, ozdabiamy je haftem, uruchamiamy wyobraźnię jednym słowem.
4. przyklejamy (do tylnego serduszka) piórka na ogon oraz grzebyk i dziobek)/ ogon możemy zrobić również z kawałka filcu.
5. zszywamy ze sobą serduszko wierzchnie i tylne, zostawiając kawałek otworu do włożenia wypełniacza.
6. wkładamy przez pozostawiony otwór wypełniacz i zaszywamy otwór.
7. przewlekamy nitkę przez górną część kuraka i mocujemy go przy jej pomocy do gałązki.
8. do gałązki przywiązujemy kawałek wstążki czy sznurka, możemy już zawiesić naszą dekorację w dowolnym miejscu.
Moja dekoracja potrzebuje jeszcze dopracowania i muszę dla niej znaleźć jakieś miejsce. Na razie...Brysie na nią polują :)
Jest to praca na tyle prosta, że można zrobić ją z dziećmi, które przecież mają na razie wolne bo nauczyciele strajkują.
Zazwyczaj nie wypowiadam się na tematy ogólnie uznawane za drażliwe bo niekoniecznie kocham wbijanie kija w mrowisko. Jeżeli chodzi o strajk nauczycieli to mam jednak bardzo mieszane uczucia.
Uważam, że nauczyciele powinni być dobrze wynagradzani bo to bardzo ciężka praca.
Szkoła i nauczyciele w ogóle powinni mieć więcej uprawnień i narzędzi aby móc okiełznać niektóre szczególnie trudne przypadki dzieci i ...rodziców.
Nie podoba mi się jednak kilka kwestii.
Na pewno nie podoba mi się termin strajku.
Nie wyobrażam sobie stresu dzieciaków, które teraz podchodzą do ważnych egzaminów, za moment przecież matury! Nie chciałabym aby moje dziecko miało dodatkowy, taki ogromny stres związany z egzaminem maturalnym!
Kwestia druga. Nie lubię kiedy opowiada się bajki.
Pierwsza bajka to ta dotycząca godzin pracy.
Słyszę w tv panią, która mówi, że z badań wynika iż statystycznie nauczyciel pracuje...47 godzin tygodniowo! Za moment jest wypowiedź pana, który twierdzi, że za 2400,00 nie wyżywi rodziny i musi pracować jeszcze w dwóch firmach. Zupełnie nie wiem kiedy on te trzy etaty godzi kiedy już jeden jest tak wymagający i czasochłonny? Wiem natomiast, że mam nauczycieli z dużym stażem wśród znajomych oraz w rodzinie i niekoniecznie będę się upierała nad tymi dziesiątkami godzin spędzanymi w pracy. Mam też dziecko, które chodziło do szkoły w Polsce i jakoś tak uważam, ze większość ocen pojawiała się w dzienniku tuż przed półroczem. Niestety, nie mogę się zgodzić, że przeciętny nauczyciel robi często prace klasowe, kartkówki itp. Siłą rzeczy nie pracuje po 8 godzin dziennie.
Kwestia ostatnia, kluczowa czyli pieniądze.
Ja wiem, nauczyciele pokazują w tv swoje odcinki z wynagrodzeniami.
Problem w tym, że nie widziałam do tej pory żadnego zeznania PIT.
W telewizji nie widziałam bo na oczy to i owszem.
Tak się bowiem składa, że zdarzało mi się pomagać w rozliczeniu z fiskusem i to kilku zaprzyjaźnionym nauczycielkom. Jedna z nich systematycznie opowiadała mi, że na rękę otrzymuje 1700,00 pln. Cóż, moja troska o to, jak sobie radzi wyparowała kiedy zobaczyłam jej dochody. Powtórzę, uważam, że nauczyciele powinni być godziwie wynagradzani. Nie lubię jednak kiedy opowiada mi się bajki. Moim ulubionym nauczycielskim argumentem, w rozmowie na temat zarobków było: "W życiu! Jakie 3500 na rękę? Zarabiamy grosze, grosze!" Po moim "Hmmm, ja przecież widziałam Twojego PIT?" usłyszałam: no tak, jak się doda wszystkie dodatki, nagrody, trzynastkę, parę groszy za nadgodziny i odejmie pożyczki w PKZP to może i wyjdzie troszkę więcej...".
Mój "rekordowy PIT" to nauczycielka w liceum, która pracuje w nim na cały etat i dorabia sobie w drugiej szkole. Dochody? Nie pamiętam końcówek ale około 96 000,00. Roczne dochody brutto oczywiście. Zresztą, jeżeli ktoś nie wierzy może sobie poszperać w wujku google. Zapewne dość szybko namierzy nauczycieli, którzy składają oświadczenia majątkowe.
Nie wiem czy to są "żebrackie pieniądze". Mówię tu oczywiście o nauczycielach ze stażem, mianowanych etc. Takich, którzy chyba są obecnie w większości kadrą w polskich szkołach.
Kończę. Pożyjemy i zobaczymy jakie będą efekty tego strajku.
Wracając do moich filcowych kurczaków.
Tradycyjnie przepraszam za jakość zdjęć. Po prostu... od soboty bez przerwy lało.
Przed chwilą się przejaśniło. Idę sprawdzić wielkość zniszczeń w ogródku i biegnę na miasto. W końcu to Irlandia, za moment może zacząć lać na nowo...
Zorientowałam się właśnie, że już za chwileczkę, już za momencik jest Wielkanoc.
Tymczasem ja, dość leniwym tempem dłubię sobie (haft krzyżykowy) ozdoby świąteczne tyle tylko, że ... nie na te święta. To zresztą taka moja tradycja. Prawie zawsze robienie ozdób na Boże Narodzenie „ciut” mi się przeciąga i kończę je grubo po grudniu.
W tym roku akcja ta chyba będzie całoroczna 🙂
Wczoraj rano znalazłam w ogródku urwaną przez Brysia dużą gałąź (nasz Bryś spędza każdą wolną chwilę na płocie, stara się wykarczować krzewy...) i pomyślałam, że Wielkanoc za pasem, przydałoby się zrobić jakąś błyskawiczną dekorację.



Czego potrzebujemy?

1. Gałąź/patyk
2. Filc/kawałki tkanin
3. Koraliki, guziki, piórka i inne „przydasie”
4. Igły, nitki, klej etc.
5. Kawałek sznurka lub grubszej włóczki.
6. Coś do wypchania ptaszków (wypełniacz do zabawek, wata, skrawki filcu etc)
Pierwotna wersja zakładała uszycie kurczaków/ptaszków z płótna ale... nie chciało mi się wyciągać maszyny do szycia.
Uznałam, że podłubię sobie ręcznie.
Ja zrobić taką dekorację?
1. wycinamy z filcu serduszka (po dwa na kuraka). Powinny być identycznego kształtu.
2. z kawałeczków czerwonego/pomarańczowego filcu wycinamy grzebyki i dziobki.
3. na serduszka naszywamy koraliki, guziki, ozdabiamy je haftem, uruchamiamy wyobraźnię jednym słowem.
4. przyklejamy (do tylnego serduszka) piórka na ogon oraz grzebyk i dziobek)/ ogon możemy zrobić również z kawałka filcu.
5. zszywamy ze sobą serduszko wierzchnie i tylne, zostawiając kawałek otworu do włożenia wypełniacza.
6. wkładamy przez pozostawiony otwór wypełniacz i zaszywamy otwór.
7. przewlekamy nitkę przez górną część kuraka i mocujemy go przy jej pomocy do gałązki.
8. do gałązki przywiązujemy kawałek wstążki czy sznurka, możemy już zawiesić naszą dekorację w dowolnym miejscu.
Moja dekoracja potrzebuje jeszcze dopracowania i muszę dla niej znaleźć jakieś miejsce. Na razie...Brysie na nią polują :)
Jest to praca na tyle prosta, że można zrobić ją z dziećmi, które przecież mają na razie wolne bo nauczyciele strajkują.
Zazwyczaj nie wypowiadam się na tematy ogólnie uznawane za drażliwe bo niekoniecznie kocham wbijanie kija w mrowisko. Jeżeli chodzi o strajk nauczycieli to mam jednak bardzo mieszane uczucia.
Uważam, że nauczyciele powinni być dobrze wynagradzani bo to bardzo ciężka praca.
Szkoła i nauczyciele w ogóle powinni mieć więcej uprawnień i narzędzi aby móc okiełznać niektóre szczególnie trudne przypadki dzieci i ...rodziców.
Nie podoba mi się jednak kilka kwestii.
Na pewno nie podoba mi się termin strajku.
Nie wyobrażam sobie stresu dzieciaków, które teraz podchodzą do ważnych egzaminów, za moment przecież matury! Nie chciałabym aby moje dziecko miało dodatkowy, taki ogromny stres związany z egzaminem maturalnym!
Kwestia druga. Nie lubię kiedy opowiada się bajki.
Pierwsza bajka to ta dotycząca godzin pracy.
Słyszę w tv panią, która mówi, że z badań wynika iż statystycznie nauczyciel pracuje...47 godzin tygodniowo! Za moment jest wypowiedź pana, który twierdzi, że za 2400,00 nie wyżywi rodziny i musi pracować jeszcze w dwóch firmach. Zupełnie nie wiem kiedy on te trzy etaty godzi kiedy już jeden jest tak wymagający i czasochłonny? Wiem natomiast, że mam nauczycieli z dużym stażem wśród znajomych oraz w rodzinie i niekoniecznie będę się upierała nad tymi dziesiątkami godzin spędzanymi w pracy. Mam też dziecko, które chodziło do szkoły w Polsce i jakoś tak uważam, ze większość ocen pojawiała się w dzienniku tuż przed półroczem. Niestety, nie mogę się zgodzić, że przeciętny nauczyciel robi często prace klasowe, kartkówki itp. Siłą rzeczy nie pracuje po 8 godzin dziennie.
Kwestia ostatnia, kluczowa czyli pieniądze.
Ja wiem, nauczyciele pokazują w tv swoje odcinki z wynagrodzeniami.
Problem w tym, że nie widziałam do tej pory żadnego zeznania PIT.
W telewizji nie widziałam bo na oczy to i owszem.
Tak się bowiem składa, że zdarzało mi się pomagać w rozliczeniu z fiskusem i to kilku zaprzyjaźnionym nauczycielkom. Jedna z nich systematycznie opowiadała mi, że na rękę otrzymuje 1700,00 pln. Cóż, moja troska o to, jak sobie radzi wyparowała kiedy zobaczyłam jej dochody. Powtórzę, uważam, że nauczyciele powinni być godziwie wynagradzani. Nie lubię jednak kiedy opowiada mi się bajki. Moim ulubionym nauczycielskim argumentem, w rozmowie na temat zarobków było: "W życiu! Jakie 3500 na rękę? Zarabiamy grosze, grosze!" Po moim "Hmmm, ja przecież widziałam Twojego PIT?" usłyszałam: no tak, jak się doda wszystkie dodatki, nagrody, trzynastkę, parę groszy za nadgodziny i odejmie pożyczki w PKZP to może i wyjdzie troszkę więcej...".
Mój "rekordowy PIT" to nauczycielka w liceum, która pracuje w nim na cały etat i dorabia sobie w drugiej szkole. Dochody? Nie pamiętam końcówek ale około 96 000,00. Roczne dochody brutto oczywiście. Zresztą, jeżeli ktoś nie wierzy może sobie poszperać w wujku google. Zapewne dość szybko namierzy nauczycieli, którzy składają oświadczenia majątkowe.
Nie wiem czy to są "żebrackie pieniądze". Mówię tu oczywiście o nauczycielach ze stażem, mianowanych etc. Takich, którzy chyba są obecnie w większości kadrą w polskich szkołach.
Kończę. Pożyjemy i zobaczymy jakie będą efekty tego strajku.
Wracając do moich filcowych kurczaków.
Tradycyjnie przepraszam za jakość zdjęć. Po prostu... od soboty bez przerwy lało.
Przed chwilą się przejaśniło. Idę sprawdzić wielkość zniszczeń w ogródku i biegnę na miasto. W końcu to Irlandia, za moment może zacząć lać na nowo...
niedziela, 12 sierpnia 2018
NIEDZIELNE KADRY
Dobry wieczór :)
Sweter się robi, chusta się dzieje...
Ja tymczasem, korzystając z wakacyjnej pogody w wydaniu irlandzkim (po upale już ani śladu, deszcz za to i owszem, pojawia się) odpoczywam na okolicznych plażach, patrząc na sierściuchy taplające się w oceanie i panierujące następnie w piachu.
W tak zwanym międzyczasie, wyciągnęłam maszynę do szycia i z ostatniego kawałka materiału z kotem w roli głównej, uszyłam dziecku worek.
Wystarczy rozejrzeć się po mieście (oraz blogach) aby zorientować się, że w tym sezonie to niezbędny gadżet. Mamy więc i my plecak-worek na sznurkach.
Z powodu braku sznurka powstał łańcuszek z siedmiu nitek włóczki Drops Safran. Działa.
Worek uzyskał pełną aprobatę i już jutro zniknie z domu a ja będę mogła wrócić do rozgrzebanych robótek...
Do zobaczenia wkrótce...
poniedziałek, 9 stycznia 2017
PROTOTYP
Lalka (prawie) waldorfska...
Chyba powstanie ich ciut więcej :)
Robienie zabawek to jest jednak znakomita zabawa.
Udoskonalę ten prototyp i ze względu na mój średni entuzjazm do szycia, korpus oraz kończyny będą robione na drutach lub szydełkiem.
Waldorfska to ona jest niezupełnie i tupecik z włosami ma do dopracowania oraz twarz do wymiany ale... podoba mi się.
Jak na trochę wypełniacza do zabawek, kolorową włóczkę, skarpetkę i trykotkę to efekt jest zdecydowanie dobry.
Prototyp ma głowę uszytą z mojej starej koszulki w kolorze kawy z mlekiem:). Niezbyt twarzowy i zamierzam go zmienić. Tym bardziej, że podczas wyszywania oczu (zbyt grubą igłą przyznaję) uszkodziłam tkaninę i oczko puściło oczko :)
Niezamierzony efekt i nie do zaakceptowania.
Jutro ruszam na poszukiwanie tkaniny na twarz i wosku do malowania rumieńców...
Teraz pora na kocisko w sukience.
Pozdrawiam.
![]() |
| Dodaj napis |
wtorek, 3 stycznia 2017
PODSUMOWANIE ROKU W KATEGORII ZABAWKI
Jeszcze jedno podsumowanie minionego roku.
Tym razem kategoria zabawki...
Przypomniało mi to o tym, że mam w rodzinie trzy małe dziewczynki.
Chyba pora na lalkę. Kusi mnie lalka waldorfska, boję się jednak, że słabe byłyby efekty tego porywu...
Pewnie powstaną więc lalki zbliżone do Leona Bis.
Spore. Zrobione na drutach/szydełkiem i z kolekcją dzianinowych ubranek.
Będzie mi chyba łatwiej, szczególnie dlatego, że jedna z lal powinna być kotkiem :)
Pozdrawiam noworocznie.
poniedziałek, 2 stycznia 2017
piątek, 30 grudnia 2016
CO ZWIEDZIĆ W IRLANDII- KILLARNEY I OZDOBY CHOINKOWE
Dzień dobry poświątecznie :)
Okres świąteczny nie sprzyja blogowaniu ale pora wracać do codzienności, prawda?
Święta były takie jakie powinny być.
Leniwe, spokojne, szczęśliwe...
Z choinką pełną bombek i własnoręcznie wykonanych ozdób.
Z makowcem, obowiązkowymi pierogami, barszczem z uszkami i zupą z prawdziwków.
Z kolędami w tle.
Czasem na leniwe czytanie książek ("Magiczne akta Scotland Yardu" i "Biuro przesyłek niedoręczonych")
Wyprawą za miasto do pobliskiego Parku Narodowego Killarney.
Krótko pisząc, oby dane mi było przeżyć więcej takich Świąt.
Blog jest jednak "robótkowy", napiszę więc króciutkie podsumowanie grudnia.
Otóż, w grudniu, robiłam głównie bałagan :)
Cztery (!) razy prułam robiony właśnie sweter.
Szaraczek z wełny (Wool Jazz zakupiony dawno temu, trochę siermiężny i szorstki, prawdziwie "wełniany", który zmiękczyłam szarym merino).
Szaraczek-zwyklaczek będzie miał niezwykłe rękawy (pod warunkiem, że wełny wystarczy :)) ale za wcześnie aby pokazać choć kawałek. Wygląda niezwykle niechlujnie, robiony z tej wiecznie prutej wełny.
Ma być zwykły, dałam sobie spokój z praniem i prostowaniem włóczki. Suszenie czegokolwiek to słaby punkt Irlandii.
Wypadałoby go zrobić bo zimą nad oceanem jest jednak chłodno.
Poza tym jest jakiś cień nadziei, na zobaczenie czegoś znajdującego się baardzo wysoko na liście "Chcę i zobaczę o ile będzie to zależało ode mnie" a tam...jest zimno. Zimno, ciemno i wietrznie na dodatek. Wełniany zwyklak z niezwykłymi rękawami byłby jak znalazł.
Poza tym robiłam bałagan bo powstawały ozdoby choinkowe a to sprzyja rozkładaniu dookoła siebie wszystkiego co się przyda.
"Przydasiów" mam całą skrzynię, dom pokrywały więc przy okazji filce, guziki i koraliki, nitki, tasiemki...
Święta minęły a przydasie i bałagan pojawiły się znowu bo niezależnie od tego ile wyprodukuję ozdób, zawsze, co roku mam coś do dokończenia po świętach.
Szydełkuję gwiazdki, wyszywam sówki, szyję filcowe koniki.
Hit tego roku to koniki morskie i właśnie produkuję jeszcze jednego.
Dość tej grafomanii (właściwie dlaczego? to mój blog i w końcu mogę sobie "grafomanić" do woli, i tak nie wierzę, że Ktoś to czyta o końca:))
Pora na parę zdjęć.
W kolejności: ozdoby choinkowe w ich naturalnym środowisku plus zdjęcie z Parku Killarney (zapowiedź wpisu z cyklu "piękna Irlandia")
Pozdrawiam poświątecznie.
piątek, 16 grudnia 2016
ZAPRAWY na Boże Narodzenie - dekoracje świąteczne cz.5
Wybaczcie jakość zdjęcia ale chciałam się pochwalić.
Słój. 5 litrów.
Zaprawy na Boże Narodzenie...
:) :) :)
Słój. 5 litrów.
Zaprawy na Boże Narodzenie...
:) :) :)
czwartek, 15 grudnia 2016
KONIEC RUMAKOWANIA - ozdoby z filcu cz.4
Konik morski ozdobiony koralikami (numer dwa, ten po lewej stronie zdjęcia).
Numer trzy oraz kolejne, zapewne powstaną ale raczej nie w najbliższej przyszłości.
Zbyt są czasochłonne.
Tymczasem przedstawiam konika numer dwa. Jest sporo zgrabniejszy gdyż zrezygnowałam podczas wycinania szablonowego korpusu, z dodatkowego materiału na szwy.
Szkoda, że wytworzenie jednego trwa dość długo bo, powiem średnio skromnie, są urocze i na choince będą się prezentować bardzo pięknie.
Numer trzy oraz kolejne, zapewne powstaną ale raczej nie w najbliższej przyszłości.
Zbyt są czasochłonne.
Tymczasem przedstawiam konika numer dwa. Jest sporo zgrabniejszy gdyż zrezygnowałam podczas wycinania szablonowego korpusu, z dodatkowego materiału na szwy.
Szkoda, że wytworzenie jednego trwa dość długo bo, powiem średnio skromnie, są urocze i na choince będą się prezentować bardzo pięknie.
poniedziałek, 12 grudnia 2016
ZIELONY KONIK MORSKI - OZDOBY Z FILCU cz. 3
Dzień dobry,
tym razem mój "filcak" odbiega dość znacznie od wszechobecnego stylu skandynawskiego. Nie jest to prostota w czystej (mniej lub więcej) formie.
Jest raczej "bombkowo", kiczowato i na bogato.
Choinkowo znaczy się :)
Nie wiem jakie choinki są u Was w domach.
U mnie było zawsze na bogato. Dużo ozdób część wiekowa dość mocno, bombki, lampki, słomkowe ozdoby, szydełkowane gwiazdki, dekoracje zbierane latami, świeczki...
Nie będę ukrywać. Mam słabość do Bożego Narodzenia i ozdób choinkowych. Jest tego sporo...ale w domu, w Gdańsku.
Tak więc przez najbliższe dni trwać będzie produkcja ozdób choinkowych, których mamy tutaj naprawdę niewiele.
Wczoraj powstał bardzo zielony konik morski.
tym razem mój "filcak" odbiega dość znacznie od wszechobecnego stylu skandynawskiego. Nie jest to prostota w czystej (mniej lub więcej) formie.
Jest raczej "bombkowo", kiczowato i na bogato.
Choinkowo znaczy się :)
Nie wiem jakie choinki są u Was w domach.
U mnie było zawsze na bogato. Dużo ozdób część wiekowa dość mocno, bombki, lampki, słomkowe ozdoby, szydełkowane gwiazdki, dekoracje zbierane latami, świeczki...
Nie będę ukrywać. Mam słabość do Bożego Narodzenia i ozdób choinkowych. Jest tego sporo...ale w domu, w Gdańsku.
Tak więc przez najbliższe dni trwać będzie produkcja ozdób choinkowych, których mamy tutaj naprawdę niewiele.
Wczoraj powstał bardzo zielony konik morski.
![]() |
| konik morski z filcu |
piątek, 9 grudnia 2016
środa, 7 grudnia 2016
ŁOŚ - OZDOBY Z FILCU cz. 1
Jak widzicie, nadrabiam moją miesięczną nieobecność.
Nadal jestem chora ale czuję się na tyle dobrze, że zabrałam się za produkcję prototypów ozdób choinkowych z filcu.
Zabawa jest przednia.
Proszę Państwa, oto łoś!
Następny będzie chyba konik na biegunach.
W kolejce czeka... konik morski.
Mało świątecznie się może kojarzy ale oczarował mnie i już się zastanawiam, z czego go wykonać...
Nadal jestem chora ale czuję się na tyle dobrze, że zabrałam się za produkcję prototypów ozdób choinkowych z filcu.
Zabawa jest przednia.
Proszę Państwa, oto łoś!
Następny będzie chyba konik na biegunach.
W kolejce czeka... konik morski.
Mało świątecznie się może kojarzy ale oczarował mnie i już się zastanawiam, z czego go wykonać...
niedziela, 20 marca 2016
TĘCZOWO
Uff,
wróciłam z Polski.
Muszę przyznać, że trzydniowy pobyt w Gdańsku, połączony z ogromną listą spraw do załatwienia, przypomina przejażdżkę kolejką górską.
Od jutra powrót do codzienności.
Plany na ten tydzień:
1. dokończyć przeróbkę swetra, o którym pisałam swego czasu,
2. nadgonić szydełkowanie (zaczyna wyglądać pięknie :)),
3. wyciągnąć maszynę do szycia bo zaczyna mi rosnąć lista rzeczy do uszycia "na wczoraj",
4. poza listą "na wczoraj" jest lista "na już" a na niej na miejscu pierwszym : "Mamo, uszyj mi spodnicę, w szkocką kratkę!"
5. Ruszyć w końcu stronę, o której myślę od dobrych paru tygodni (nazwa mi potrzebna, łatwiejsza niż tysiacoczekiwloczekblogspot....
To robótkowo.
Poza tym - codziennie godzina ruchu. Koniecznie.
Robótki ręczne mają to do siebie, że niestety, nie wpływają dobrze na kondycję fizyczną. Szkoda wielka.
Tak więc wczoraj zakupiliśmy wielką pompkę rowerową i jutro zamierzam odkurzyć dwukołowca!
Wiosna moje drogie :)
Lista listą a na drutach wylądowała resztka estońskiej tęczowej wełny, z której powstała Tormenta
To coś będzie szalem, rozpoczętym od szydełkowego łańcuszka gdyż...miała być to chusta, taka w kształcie księżyca.
Cóż. Zmieniłam plan po godzinnej walce z blokowaniem Tormenty.
Będzie szal. Kocham blokowanie dzininy o prostym, nieskomplikowanym kształcie :)
Na razie mam tęczowy brzeg, reszta powstanie z Romy w kolorze wisniowym.
Połączenie kolorów spodobało mi się od razu, w dodatku Roma jest znacznie mniej "zgryźliwa".
I jeszcze jedno zdjęcie "oczopląśne", tym razem tkaniny na zabawki (i nie tylko).
Będzie się szyło...
CDN...
wróciłam z Polski.
Muszę przyznać, że trzydniowy pobyt w Gdańsku, połączony z ogromną listą spraw do załatwienia, przypomina przejażdżkę kolejką górską.
Od jutra powrót do codzienności.
Plany na ten tydzień:
1. dokończyć przeróbkę swetra, o którym pisałam swego czasu,
2. nadgonić szydełkowanie (zaczyna wyglądać pięknie :)),
3. wyciągnąć maszynę do szycia bo zaczyna mi rosnąć lista rzeczy do uszycia "na wczoraj",
4. poza listą "na wczoraj" jest lista "na już" a na niej na miejscu pierwszym : "Mamo, uszyj mi spodnicę, w szkocką kratkę!"
5. Ruszyć w końcu stronę, o której myślę od dobrych paru tygodni (nazwa mi potrzebna, łatwiejsza niż tysiacoczekiwloczekblogspot....
To robótkowo.
Poza tym - codziennie godzina ruchu. Koniecznie.
Robótki ręczne mają to do siebie, że niestety, nie wpływają dobrze na kondycję fizyczną. Szkoda wielka.
Tak więc wczoraj zakupiliśmy wielką pompkę rowerową i jutro zamierzam odkurzyć dwukołowca!
Wiosna moje drogie :)
Lista listą a na drutach wylądowała resztka estońskiej tęczowej wełny, z której powstała Tormenta
To coś będzie szalem, rozpoczętym od szydełkowego łańcuszka gdyż...miała być to chusta, taka w kształcie księżyca.
Cóż. Zmieniłam plan po godzinnej walce z blokowaniem Tormenty.
Będzie szal. Kocham blokowanie dzininy o prostym, nieskomplikowanym kształcie :)
Na razie mam tęczowy brzeg, reszta powstanie z Romy w kolorze wisniowym.
Połączenie kolorów spodobało mi się od razu, w dodatku Roma jest znacznie mniej "zgryźliwa".
I jeszcze jedno zdjęcie "oczopląśne", tym razem tkaniny na zabawki (i nie tylko).
Będzie się szyło...
CDN...
środa, 24 lutego 2016
ZWIERZYNIEC CD.
Dzień dobry,
powinien być środowy wpis o dzierganiu i czytaniu ale... nie czytam. Niczego :)
Z dzierganiem też jest krucho a to za sprawą maszyny do szycia, którą spakowałam i wyslałam tu podczas mojego pobytu w Polsce.
Powstał prototyp króliczka.
Jeszcze niedopracowany ale to pierwsza sztuka z, za przeproszeniem, miotu :)
W najbliższych planach - miś.
Potem lalka...
Króliczyca (druga w trakcie) wygląda tak:
Aby nie było tak całkiem bez dzianiny - pokazuję sweter. Ma uszkodzoną górę, spruł się przy dekolcie. Prośba właścicielki brzmiała: naprawić i ...przerobić :)
Na przeróbki dostałam aż 4 motki granatowej włóczki. Zmiany ustalone. W następnym poście pewnie pokażę jak wyszło.
powinien być środowy wpis o dzierganiu i czytaniu ale... nie czytam. Niczego :)
Z dzierganiem też jest krucho a to za sprawą maszyny do szycia, którą spakowałam i wyslałam tu podczas mojego pobytu w Polsce.
Powstał prototyp króliczka.
Jeszcze niedopracowany ale to pierwsza sztuka z, za przeproszeniem, miotu :)
W najbliższych planach - miś.
Potem lalka...
Króliczyca (druga w trakcie) wygląda tak:
Aby nie było tak całkiem bez dzianiny - pokazuję sweter. Ma uszkodzoną górę, spruł się przy dekolcie. Prośba właścicielki brzmiała: naprawić i ...przerobić :)
Na przeróbki dostałam aż 4 motki granatowej włóczki. Zmiany ustalone. W następnym poście pewnie pokażę jak wyszło.
czwartek, 21 sierpnia 2014
SOLIS POSZUKIWANY...
OGŁOSZENIA DZIEWIARSKIE :)
Poszukuję trochę włóczki SOLIS (kolor 809- Baby Silkpaca Malabrigo)
Posiadam jeden motek ale do wykonania mojej chusty to trochę za mało.
Może ma Ktoś w swojej przepastnej szafie/szufladzie bo zostało mu po zrobieniu chusty?
Odkupię/zamienię.
Mogę na przykład zamienić na cały motek (zwinięty w kłębek) w kolorze Indiecita (to ten drugi ze zdjęcia.
Tak swoją drogą przydałaby się gdzieś taka tablica ogłoszeń.
Mnie często brakuje tylko trochę włóczki.
Mam za to parę kłębuszków pozostałych po zrobieniu chusty.
Teraz z rosnącym niepokojem zerkam na odrobinę włóczki Silky Merino (kolor Piedras) do wykończenia chusty. Tak mi się jakoś wydaje, że też zabraknie mi kilku(nastu) metrów...
W wolnych chwilach robię jeszcze parę innych rzeczy.
Obszyłam koszyk rowerowy mojego Dziecka.
A dzisiaj mam w planach naprawienie chusty ananasowej.
Dostałam jakiejś pomroczności i podczas obcinania nitek - przecięłam ją w górnej części...
Ale wyciągnęłam ją przed chwilą i zamierzam zabrać się za to naprawianie dzisiaj. Pora doprowadzić ją do stanu poprzedniego - tak powinna wyglądać:
I na koniec - nie samym dzierganiem człowiek żyje.
Dziecko moje doczekało się koszyczka rowerowego.
Koszyczek zaś doczekał się obszycia :)
W kolejce czeka jeszcze torba na zakupy, taka duża, z krótkimi uszami i długim paskiem.
Uciekam do mojego dziergania.
Tylko parę rzędów chusty i zabieram się za to naprawianie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































