Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2025

Gwiazdki

 Szydełkowe gwiazdki robię od dobrych paru lat.

Nigdy ich za wiele. Można je przecież podarować, ozdobić nimi prezent, powiesić na choince czy zrobić ozdobę na okno.

Zrobiłam ich już naprawdę sporo.

Pierwsze, dość proste, powstały chyba z piętnaście lat temu.

Te ostatnie są już bardzo koronkowe i ozdobne.

Lubię je jednakowo. Tutaj tylko część z nich.


Za oknem wiosna (przynajmniej u mnie) i to ostatni moment aby je pokazać.





piątek, 31 lipca 2020

CZAPECZKA I BUCIKI ARBUZ



Pamiętacie może muffinkową czapeczkę dla Alexa?
Wczoraj zrobiłam, kolejny udzierg dla maluszka.
Tym razem z włoczki Safran (Drops) powstała na drutach czapeczka-arbuz.
Do kompletu, szydełkiem zrobiłam malutkie buciki.







niedziela, 21 czerwca 2020

Koronawirusowe haftowanie

Koronawirusowe czasy okazały się być dla mnie bardzo pracowite.
W przerwach pomiędzy szyciem kolejnych maseczek (a trochę ich powstało :)) udało mi się wyszyć dwa obrazki. Nie dość, że owady to jeszcze haftowane.

To dość nietypowe dla mnie bo...niezbyt lubię haftowane obrazki.
Te żuki mnie jednak oczarowały a poza tym mam dla nich idealne miejsce na ścianie w domu.
Muszą co prawda jeszcze zaczekać na powrót do domu.
Na razie zawisną na ścianie tu gdzie mieszkamy.

Nie wiem jak Wam ale mnie się bardzo podobają.








sobota, 4 kwietnia 2020

CZAS NA MASECZKI

Szyjemy maseczki ochronne...
Też się zastanawiałyście jak zrobić to najprosciej?

Pewnie sporo z Was ma już za sobą ten obowiązkowy w sezonie wiosennym 2020 element...garderoby?

Ja przy okazji pozbyłam się sporej ilości materiałów zgromadzonych w pudle z „przydasiami”.

Tak więc prostokąt o wymiarach 22x17cm składający się z dwóch warstw tkaniny, zszywamy z dłuższego boku albo boków, wyposażamy z węższych stron w zakładki. Te węższe strony zaszywamy (u mnie w powstałym tunelu znalazła się gumka, taka cienka, okrągła)
Maseczka gotowa.

Wykonałam ich już chyba ze 40. Rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.
Zważywszy na to, że zaraza nie odpuszcza, jeszcze się pewnie przydadzą.

Tak swoją drogą...też czujecie się jak bohaterki serialu katastroficznego na Netflixie?
Dość kiepskiego moim zdaniem.
Szkoda, że nie można zmienić kanału w tv, nie?


Co by tam jeszcze?
Chusta rośnie.
Jeszcze ze dwa dni i będzie gotowa.
Piękne kolory mają te Kokonkowe niteczki.
Kolejny Kokonek czeka w szufladzie a jeszcze jeden zachomikowałam w Gdańsku.
Będzie co robić kiedy w końcu uda mi się przedostać do Polski.

Miłego weekendu.








poniedziałek, 9 września 2019

JUŻ (PRZED)ŚWIĄTECZNIE

Juź jesienny wrzesień,
zimno,
pada.
W kubku herbata z pomarańczą i goździkami.

Szal (jego wykończenie) nastręcza mi trudności. Uznałam więc, źe muszę zrobić sobie dzień przerwy i zastanowić się co z tym fantem począć.

Co więc mogłam zrobić w taki jesienny dzień?
Wrzesień to pora na robienie ozdób świątecznych.
Nie znoszę choinek, bombek i stroików pojawiających się w sklepach już pod koniec sierpnia. Zawsze mi trochę smutno bo pamiętam z jakim utęsknieniem czekałam i jaką radość sprawiała mi pierwsza choinka widziana przed świętami...
Zawsze było to szóstego grudnia. Maleńka, sztuczna choinka, na której było kilka ozdób i kilkanaście kolorowych lampek. Taka po peerelowsku szpetna ale wtedy magiczna. Była w kiosku "Ruch" nieopodal naszego kościoła i właśnie wcześnie rano, szóstego grudnia, idąc z lampionami na roraty, mogliśmy przylepiać nosy do szyby i podziwiać to cudo...
Wtedy święta były o wiele bardziej magiczne, niestety.
Lubię kiedy ŚWIĘTA są w swoim czasie.
Tak odpowiednio w kalendarzu.
Najpierw jest jesień, potem zapach świec i stroików na początku listopada a nareszcie, w grudniu, ciemność rozświetlona setkami choinkowych światełek. Choinka, ta domowa, powinna pojawić się dopiero w Wigilię (no, niech będzie dzień lub dwa dni wcześniej, ze względów logistycznych).
Tutaj panują odmienne zwyczaje. Choinki w domach są już od początku grudnia i tuż po Bożym Narodzeniu trafiają na śmietnik.

Uwielbiam ozdoby choinkowe wykonane ręcznie.
SZYDEŁKOWE GWIAZDKI, FILCOWE KONIKI I SERDUSZKA, wyszywane drobiazgi takie jak DZIADEK DO ORZECHÓW...
Wykonanie ich wymaga jednak sporo czasu i jeżeli nie zabiorę się za to odpowiednio wcześnie, powstają zazwyczaj tuż po Świętach :)
Wzór na tego świątecznego kota znalazłam na stronie www.brookesbooks.com
Jest darmowy.
Prawda, że uroczy?
Dostanie go moja Marcia, główna miłośniczka kotów w naszej rodzinie.

Grumpy cat cross stitch

Powstanie zapewne jeszcze jedna zawieszka i parę innych świątecznych rzeczy :)






Do widzenia :)

piątek, 28 czerwca 2019

OBOWIĄZKOWA TOREBECZKA

Szydełkowa Torebka na bazie „babcinego kwadratu” to tegoroczny obowiązek dziewiarski.
Uznałam, że skoro należy ją wykonać, wykorzystam przy okazji zalegające w pudle motki bawełnianej włóczki Drops Safran.
Oczywiście nie bawiłam się pojedynczą nitką, powstała przy użyciu szydełka nr 3,5 z podwójnej włóczki.
Uznałam, że przyda się jej jakieś zapięcie oraz chwościk aby była odrobinę moja.
Jeszcze mi mało. Dorobię jej małą portmonetkę /woreczek na klucze.

Przy okazji uznałam, ze pora „wykończyć” posiadaną bawełnę. Niedługo pokażę nowy udzierg.

Domowy szal także udało się dokończyć, czeka jeszcze na blokowanie  i kilka zdjęć.

Pozdrawiam z chłodnej Irlandii.









wtorek, 16 kwietnia 2019

BLYSKAWICZNA DEKORACJA WIOSENNA...

czyli jak zrobić wiosenną i wielkanocną ozdobę z filcu i „przydasiów”?

Zorientowałam się właśnie, że już za chwileczkę, już za momencik jest Wielkanoc.
Tymczasem ja, dość leniwym tempem dłubię sobie (haft krzyżykowy) ozdoby świąteczne tyle tylko, że ... nie na te święta. To zresztą taka moja tradycja. Prawie zawsze robienie ozdób na Boże Narodzenie „ciut” mi się przeciąga i kończę je grubo po grudniu.

W tym roku akcja ta chyba będzie całoroczna 🙂







Wczoraj rano znalazłam w ogródku urwaną przez Brysia dużą gałąź (nasz Bryś spędza każdą wolną chwilę na płocie, stara się wykarczować krzewy...) i pomyślałam, że Wielkanoc za pasem, przydałoby się zrobić jakąś błyskawiczną dekorację.
























































Czego potrzebujemy?





1. Gałąź/patyk
2. Filc/kawałki tkanin
3. Koraliki, guziki, piórka i inne „przydasie”
4. Igły, nitki, klej etc.
5. Kawałek sznurka lub grubszej włóczki.
6. Coś do wypchania ptaszków (wypełniacz do zabawek, wata, skrawki filcu etc)



Pierwotna wersja zakładała uszycie kurczaków/ptaszków z płótna ale... nie chciało mi się wyciągać maszyny do szycia.

Uznałam, że podłubię sobie ręcznie.

Ja zrobić taką dekorację?

1. wycinamy z filcu serduszka (po dwa na kuraka). Powinny być identycznego kształtu.
2. z kawałeczków czerwonego/pomarańczowego filcu wycinamy grzebyki i dziobki.
3. na serduszka naszywamy koraliki, guziki, ozdabiamy je haftem, uruchamiamy wyobraźnię jednym słowem.
4. przyklejamy (do tylnego serduszka) piórka na ogon oraz grzebyk i dziobek)/ ogon możemy zrobić również z kawałka filcu.
5. zszywamy ze sobą serduszko wierzchnie i tylne, zostawiając kawałek otworu do włożenia wypełniacza.
6. wkładamy przez pozostawiony otwór wypełniacz i zaszywamy otwór.
7. przewlekamy nitkę przez górną część kuraka i mocujemy go przy jej pomocy do gałązki.
8. do gałązki przywiązujemy kawałek wstążki czy sznurka, możemy już zawiesić naszą dekorację w dowolnym miejscu.
Moja dekoracja potrzebuje jeszcze dopracowania i muszę dla niej znaleźć jakieś miejsce. Na razie...Brysie na nią polują :)

Jest to praca na tyle prosta, że można zrobić ją z dziećmi, które przecież mają na razie wolne bo nauczyciele strajkują.
Zazwyczaj nie wypowiadam się na tematy ogólnie uznawane za drażliwe bo niekoniecznie kocham wbijanie kija w mrowisko. Jeżeli chodzi o strajk nauczycieli to mam jednak bardzo mieszane uczucia.
Uważam, że nauczyciele powinni być dobrze wynagradzani bo to bardzo ciężka praca.
Szkoła i nauczyciele w ogóle powinni mieć więcej uprawnień i narzędzi aby móc okiełznać niektóre szczególnie trudne przypadki dzieci i ...rodziców.
Nie podoba mi się jednak kilka kwestii.
Na pewno nie podoba mi się termin strajku.
Nie wyobrażam sobie stresu dzieciaków, które teraz podchodzą do ważnych egzaminów, za moment przecież matury! Nie chciałabym aby moje dziecko miało dodatkowy, taki ogromny stres związany z egzaminem maturalnym!
Kwestia druga. Nie lubię kiedy opowiada się bajki.
Pierwsza bajka to ta dotycząca godzin pracy.
Słyszę w tv panią, która mówi, że z badań wynika iż statystycznie nauczyciel pracuje...47 godzin tygodniowo! Za moment jest wypowiedź pana, który twierdzi, że za 2400,00 nie wyżywi rodziny i musi pracować jeszcze w dwóch firmach. Zupełnie nie wiem kiedy on te trzy etaty godzi kiedy już jeden jest tak wymagający i czasochłonny? Wiem natomiast, że mam nauczycieli z dużym stażem wśród znajomych oraz w rodzinie i niekoniecznie będę się upierała nad tymi dziesiątkami godzin spędzanymi w pracy. Mam też dziecko, które chodziło do szkoły w Polsce i jakoś tak uważam, ze większość ocen pojawiała się w dzienniku tuż przed półroczem. Niestety, nie mogę się zgodzić, że przeciętny nauczyciel robi często prace klasowe, kartkówki itp. Siłą rzeczy nie pracuje po 8 godzin dziennie.
Kwestia ostatnia, kluczowa czyli pieniądze.
Ja wiem, nauczyciele pokazują w tv swoje odcinki  z wynagrodzeniami.
Problem w tym, że nie widziałam do tej pory żadnego zeznania PIT.
W telewizji nie widziałam bo na oczy to i owszem.
Tak się bowiem składa, że zdarzało mi się pomagać w rozliczeniu z fiskusem i to kilku zaprzyjaźnionym nauczycielkom. Jedna z nich systematycznie opowiadała mi, że na rękę otrzymuje 1700,00 pln. Cóż, moja troska o to, jak sobie radzi wyparowała kiedy zobaczyłam jej dochody. Powtórzę, uważam, że nauczyciele powinni być godziwie wynagradzani. Nie lubię jednak kiedy opowiada mi się bajki. Moim ulubionym nauczycielskim argumentem, w rozmowie na temat zarobków było: "W życiu! Jakie 3500 na rękę? Zarabiamy grosze, grosze!" Po moim "Hmmm, ja przecież widziałam Twojego PIT?" usłyszałam: no tak, jak się doda wszystkie dodatki, nagrody, trzynastkę, parę groszy za nadgodziny i odejmie pożyczki w PKZP to może i wyjdzie troszkę więcej...".
Mój "rekordowy PIT" to nauczycielka w liceum, która pracuje w nim na cały etat i dorabia sobie w drugiej szkole. Dochody? Nie pamiętam końcówek ale około 96 000,00. Roczne dochody brutto oczywiście. Zresztą, jeżeli ktoś nie wierzy może sobie poszperać w wujku google. Zapewne dość szybko namierzy nauczycieli, którzy składają oświadczenia majątkowe.
Nie wiem czy to są "żebrackie pieniądze". Mówię tu oczywiście o nauczycielach ze stażem, mianowanych etc. Takich, którzy chyba są obecnie w większości kadrą w polskich szkołach.
Kończę. Pożyjemy i zobaczymy jakie będą efekty tego strajku.

Wracając do moich filcowych kurczaków.
Tradycyjnie przepraszam za jakość zdjęć. Po prostu... od soboty bez przerwy lało.
Przed chwilą się przejaśniło. Idę sprawdzić wielkość zniszczeń w ogródku i biegnę na miasto. W końcu to Irlandia, za moment może zacząć lać na nowo...


wtorek, 9 października 2018

Czapeczka dla noworodka w kształcie muffinki

KRÓTKI KURS- Jak zrobić czapeczkę dla noworodka w kształcie muffinki?


Zamieszczam obiecany opis czapeczki w kształcie muffinki.
Mam nadzieję, że się komuś przyda.
Miłego dziergania.

Rozpoczynamy pracę.
Moja wersja czapeczki zrobiona została z bawełnianej włóczki Safran Drops.

Potrzebne nam będą:
1. Druty nr 3,0 (na żyłce lub skarpetkowe)
2. Druty nr 3,5 (na żyłce)
3. Włóczka w kolorze ...kruchego ciasta (ewentualnie ciasta czekoladowego)
4. Włóczka w kolorze kremu śmietankowego/miętowego
5. Resztki kolorowych włóczek, trochę czerwonej (wisienka na torcie) oraz czarnej na ogonek wisienki
6. Szydełko nr 2,5 lub 2.0
7. Igła
8. Nożyczki

Czapeczka ma być dla noworodka/niemowlaka, zrezygnowałam więc z pierwotnego planu naszycia na część „z kremem” kolorowych guziczków.

Do dzieła!

Nasz mały Alex w muffince



















poniedziałek, 27 sierpnia 2018

ŁAPACZ SNÓW (PRAWIE GOTOWY)


Dzień dobry,

z kronikarskiego obowiązku wrzucam zdjęcie mojego szydełkowego łapacza snów...
Muszę przyznać, że straciłam do niego zapał i póki co nie chce mi się bawić koralikami aby go dokończyć.
Nie za bardzo przywiązuję wagę do przesądów i zabobonów ale idea łapania snów chyba przemówiła do mojej bujnej wyobraźni i ...zaczęłam śnić. W dodatku nie do końca przyjemnie.

Odkładam więc go w takiej postaci, w jakiej się obecnie znajduje do pudełka i wracam do szukania informacji oraz douczania się.
Pora odświeżyć wygląd bloga. Znaleźć informację o sposobie zamieszczania plików (instrukcje w pdf!)

Na opublikowanie czeka kilka rozpoczętych i niedokończonych postów a mnie jakoś trudno to wszystko ogarnąć...
Na drutach...dwa swetry.
Cóż jest lepszego na niechęć do robienia rękawów od rozpoczęcia drugiego swetra?
Na swoje usprawiedliwienie dodam, że to sweter robiony metodą na C. Pierwszy, testowy. Jestem na etapie korpusu. Potem jeszcze te nieszczęsne rękawy...
Zastanawiam się nad zakupem drutów skarpetkowych, na których mogłabym takowe rękawy dziergać. Wiecie, nieszczególnie kocham metodę magic loop. Korzystam oczywiście ale to ciągłe przeciąganie żyłki niezbędne przy małym obwodzie dzianiny mnie leciutko wkurza...

Jeszcze parę danych technicznych łapacza snów.

Obręcz zakupiona lata temu w pasmanterii (średnica 15 cm, średnica obręczy, nie pasmanterii :))
Cienki kordonek (bez banderoli niestety)
Szydełko nr 1.
Wzór "na oko".
Pióra mewie (plaża) i gęsie (okoliczny staw).
Wstążeczka, cienka(6mm), satynowa w kolorze srebrnym
Kilka koralików oraz fasetowana kulka (ta spora, na dole) odczepiona od dzwoniącej metalowej sowy ogrodowej...



poniedziałek, 20 sierpnia 2018

ŁAPACZ SNÓW (PSÓW...) ALBO DREAMCATCHER :)

Chusta schnie,musiałam sobie znaleźć nową robótkę (w przeciwnym razie trzeba by było zabrać się za rękawy swetra...)
Pomysł na szydełkowy drobiazg, taki ekspresowy, pojawił się w mojej głowie podczas spaceru z sierściuchami.
Na plaży znalazłam piórko. Potem kolejne. I jeszcze kilka(naście)...
Był to pomysł ciut nieprzemyślany bo posiadam przecież w domu dwa psy. Myśliwskie psy...
Pies myśliwski nie przechodzi obojętnie obok ptasiego pióra...
Cóż, łapacz psów...znaczy szydełkowy łapacz snów powędruje chyba do mojej córki, Marci.
Sprawdzimy jak się sprawuje jako łapacz...kotów :)
Jest to oczywiście ekspresowa robótka. Ciut zabawy jest z ostatnim rzędem, czyli "obrobieniem" obręczy. Potem jeszcze tylko zostanie mi zamontowanie jakoś tych piór. Chyba mam gdzieś bardzo maleńkie zapięcia do rzemyków. Przy okazji też zniknie choć parę koralików z mojej gigantycznej skrzyni z przydasiami.

niedziela, 12 sierpnia 2018

NIEDZIELNE KADRY


Dobry wieczór :)

Sweter się robi, chusta się dzieje...
Ja tymczasem, korzystając z wakacyjnej pogody w wydaniu irlandzkim (po upale już ani śladu, deszcz za to i owszem, pojawia się) odpoczywam na okolicznych plażach, patrząc na sierściuchy taplające się w oceanie i panierujące następnie w piachu.

W tak zwanym międzyczasie, wyciągnęłam maszynę do szycia i z ostatniego kawałka materiału z kotem w roli głównej, uszyłam dziecku worek.
Wystarczy rozejrzeć się po mieście (oraz blogach) aby zorientować się, że w tym sezonie to niezbędny gadżet. Mamy więc i my plecak-worek na sznurkach.
Z powodu braku sznurka powstał łańcuszek z siedmiu nitek włóczki Drops Safran. Działa.
Worek uzyskał pełną aprobatę i już jutro zniknie z domu a ja będę mogła wrócić do rozgrzebanych robótek...



Do zobaczenia wkrótce...

środa, 1 sierpnia 2018

SZYDEŁKOWY KOCYK Z SERDUSZKAMI

Uzupełniania bloga część kolejna.
Kocyk z bawełny Drops Safran, wykonany szydełkiem.
Doczekał się kilku wersji wykończenia brzegów. Ostatecznie zwyciężyła najprostsza z możliwych. Kilka rzędów ściegiem francuskim oraz łańcuszek szydełkowy w ciemniejszym odcieniu.
Sposób wykonania serduszek widziałam wieki temu gdzieś w internecie...


Miłego wieczoru :)

poniedziałek, 30 lipca 2018

MUFFINKA MIĘTOWA W CAŁEJ KRASIE

Dzień dobry,

mogę już pokazać miętową muffinkę w całej krasie.
Oczywiście jest to czapeczka, czapeczka dla noworodka.
Powstała w tempie ekspresowym dla małego Alexandra.
Alex to synek Abi, przyjaciółki mojej Marci.
Prezent dotarł wczoraj, podczas naszej wyprawy do Dublina.
Wrzucam od razu robocze zdjęcia :)
Jeżeli uda się nam zrobić jakąś sesję fotograficzną, jeszcze Was nimi będę zanudzać.

Zastanawiam się też czy zrobić opis. To dość błyskawiczny do zrobienia drobiazg a bardzo uroczy. Myślicie, że krótka instrukcja się komuś przyda?


Alex w czapeczce miętowa muffinka


Alex w czapeczce miętowa muffinka

Alex w czapeczce miętowa muffinka

Alex
Czapeczka dla noworodka