środa, 10 lipca 2019

AGATOWE SZALEŃSTWO

 czyli robimy bransoletkę z agatów.
Ogarnęło mnie agatowe szaleństwo.
Zaczęło się od zdjęcia pewnej bransoletki z agatów przecudnej urody...
Ceny była również przecudnej urody, uznałam więc, że zakupię surowce i w ten sposób stanę się posiadaczką podobnego cudu w zdecydowanie niższej cenie.

Pierwszy problem pojawił się na etapie poszukiwań materiału.
Biżuteria stanowiąca wzór była z pięknych agatów i fluorytów.
Rozwiązanie idealne to były oczywiście zakupy internetowe w jednym miejscu (koszty przesyłki).
Okazalo się to skomplikowane na tyle, ze od pomysłu, do realizacji upłynęło dobrych kilka tygodni.
Fluoryty zastąpione zostały labradorytami (równie urodziwymi) a ja w cenie bransoletki mam teraz dwa sznury korali i bransoletki w ilości...sztuk pięć.
Na szczęście posiadam również córkę o usposobieniu sroki, od przybytku głowa więc nie zaboli.

Musicie mi uwierzyć na słowo (zdjęcia nie oddają urody tej biżuterii), że to jest naprawdę ładne.

Poza tym agat to kamień przywracający równowagę we wszystkich aspektach życia: zdrowotnym, intelektualnym, emocjonalnym.
Więcej równowagi na pewno mi nie zaszkodzi 😉

W dodatku pomagać ma również w schorzeniach oczu, problemach z jelitami, wątrobą i układem moczowym. Nie rozumiem jak mogłam do tej pory funkcjonować bez takiej biżuterii :)

Co tam jeszcze?
Pomaga poradzić sobie z zasypianiem, wspiera w depresji i tęsknocie.
Wpływa na wytrwałość, wzmacnia pozytywne nastawienie do rzeczywistości oraz logiczne myślenie.

Normalnie biżuteria na receptę...

Poza agatami na zdjęciach są moje bursztyny, którym dorobiłam rzemykowe elementy (zamiast drobnych bursztynów, tak podoba mi się o wiele bardziej) oraz prototyp naszyjników z lapis lazuli (sklep internetowy kamieniolomy.pl miał promocję...)



















piątek, 28 czerwca 2019

OBOWIĄZKOWA TOREBECZKA

Szydełkowa Torebka na bazie „babcinego kwadratu” to tegoroczny obowiązek dziewiarski.
Uznałam, że skoro należy ją wykonać, wykorzystam przy okazji zalegające w pudle motki bawełnianej włóczki Drops Safran.
Oczywiście nie bawiłam się pojedynczą nitką, powstała przy użyciu szydełka nr 3,5 z podwójnej włóczki.
Uznałam, że przyda się jej jakieś zapięcie oraz chwościk aby była odrobinę moja.
Jeszcze mi mało. Dorobię jej małą portmonetkę /woreczek na klucze.

Przy okazji uznałam, ze pora „wykończyć” posiadaną bawełnę. Niedługo pokażę nowy udzierg.

Domowy szal także udało się dokończyć, czeka jeszcze na blokowanie  i kilka zdjęć.

Pozdrawiam z chłodnej Irlandii.