Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2020

DZIERGANIE W CZASACH ZARAZY...

Jak Wam idzie dzierganie w czasach zarazy?
Swoją drogą, co jakiś czas przypomina mi się chińskie przekleństwo: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Wolę te mniej ciekawe jeżeli mam być szczera.
Polski projekt leży (kwarantanny...)

Nadspodziewanie dużo czasu zrobiło się nagle na hobby i domowe przyjemności, prawda?

Mam bardzo ambitny plan aby zmniejszyć choć odrobinę zalegające w szafach zapasy włóczek.
Idzie mi na razie marnie.
Skończyłam co prawda strzałkę (podoba mi się bardzo!) ale teraz bardziej pruję niż robię.
Wróciłam teź niestety do okropnego zwyczaju dziergania kilku rzeczy jednocześnie.
Teraz „dzieje się” sweter z połączenia Malabrigo Sock z Kid Silkiem, drugi sweterek z ogonami z przodu (na razie ma tylko kawałek pleców), jedna chusta (jakżeby inaczej, chusta musi być w trakcie, choć jedna) i kolejny sznurkowy dywanik. Dywanik tym razem w kolorze zielonym.

Może podpowiecie mi co można obejrzeć (Netflix, HBO Go, Player+...)
Wiecie, coś takiego do dziergania...

Wrzucam zdjęcie gotowej strzałki.
Wybaczcie, ze takie. Lepszego na razie nie będzie.
Chusta juz u właścicielki a póki co...kwarantanna i zakaz spotkań.





wtorek, 10 marca 2020

STRZAŁKA

Dawno mnie nie było...

Zajęta jestem „odrobinę” pewnym bardzo skomplikowanym projektem, który sobie rośnie.
Nie znaczy to, że nie dziergam.
Zdarza się.
Dziergam. Pruję. Dziergam.
Postanowiłam uzupełnić wpisy na blogu o te rzeczy, które powstały przez ostatnie tygodnie.
W końcu założeniem bloga było archiwizowanie prac.

Może uda mi się w tym tygodniu nadrobić zaległości.

Tymczasem strzałka. Bardzo podobają mi się jej kolory. Włóczka to Katia Infinity Shawl (więcej niż jeden motek). Finiszuję już. Zostało około 40 rzędów i zamykanie oczek.

Na razie

wtorek, 28 maja 2019

BZOWY SWETEREK

Czyli jak zrobić sweter z ażurowym karczkiem 😉

Potrzebne nam będą:
Bluzka zrobiona przy pomocy szydełka z ażurowym karczkiem (u mnie góra to wzór ze strony Dropsa- Sweet Mint)
Powstała z włóczki Drops Safran. I taka będzie nam potrzebna (u mnie to bawełna ze sprutej pozostałej części bluzki).
Jakoś się nie polubiłam z tą szydełkową bluzką.
Wszystko było z nią w porządku ale ja chyba po prostu lubię szydełkowe gwiazdki, chusty i elementy wykończeniowe.
W TYM MIEJSCU JEST STARY WPIS ZE ZDJĘCIAMI BLUZKI WERSJI SZYDEŁKOWEJ
Motek cieniutkiej włóczki (100% wełny estońskiej, 800 metrów w 100g)
Druty z żyłką.
Znaczniki.





Bluzkę prujemy zostawiając wyłącznie ażurowy karczek :)
Można też oczywiście zrobić sam karczek korzystając ze wzoru na stronie Dropsa...
W moim karczku ostatni rząd to same słupki.

Teraz robimy próbkę, która w tym przypadku jest absolutnie niezbędna.
Przykładamy próbkę do rzędu zrobionego słupkami i patrzymy jak to razem wygląda.
Ideał jest taki: jeden słupek odpowiada jednemu oczku w próbce zrobionej na drutach.
Jeżeli jest jakaś spora rozbieżność bierzemy druty w innym rozmiarze (na większych drutach próbka będzie miała większe oczka, na mniejszych-mniejsze).
Jeżeli wszystko wygląda dobrze bierzemy druty i nabieramy oczka. Do bzowej bawełnianej nitki dodajemy teraz tę cieniutką wełnę.
Wbijamy się w oczka słupka (dokładnie w to miejsce, w którym wbija się zazwyczaj szydełko) i nabieramy oczka w taki sposób jakbyśmy przerabiały oczka lewe.
Można sobie pomagać szydełkiem.
Ten sposób sprawi, że na brzegu powstanie ładny łańcuszek.





Po nabraniu wszystkich oczek przerabiamy kolejny rząd (okrąg tak naprawdę) na prawo.
Początek okręgu zaznaczamy markerem.
Dalej przerabiałam oczka w taki sposób jak w raglanie robionym od góry.
Oznaczyłam ośmioma markerami miejsca dodawania oczek (przymierzyłam karczek i oznaczyłam linie, w których powinny „przyrastać” oczka). U mnie te markery były oddzielone dwoma oczkami. W co drugim okrążeniu, zawsze w tym samym miejscu (od tego właśnie jest marker) przed i po markerze dodawałam po 1 oczku. Tak więc w co drugim okrążeniu dochodziło mi na drutach 8 oczek.
Robiłam na oko, do momentu, w którym uznałam, że pora już oddzielić oczka na rękawy.
Odmierzyłam ile ich potrzeba (zmierzyłam obwód ramienia i odmierzyłam odpowiednią ilość oczek na żyłce), przerzuciłam na dodatkową żyłkę i przerabiałam w okrążeniach część korpusu/tułowia.

Tu informacja techniczna jak ma to dalsze przerabianie swetra wyglądać. Liczby są oczywiście szacunkowe.
Powiedzmy, że po nabraniu oczek na linii karczku mamy ich na drutach z żyłką 160.
Na każdy rękaw potrzebujemy 30 oczek (czyli 2 x 30 = 60).
Pozostałe oczka dzielimy na dwie części (100 : 2 = 50)
Pamiętamy jeszcze o tym, że szydełkowy karczek ma miejsce połączenia i ono może wyglądać ciut gorzej niż reszta. Ja zazwyczaj przerabiam tę część swetra tak aby to miejsce było dokładnie na środku tyłu. Może jednak znajdować się z boku.
Jeżeli chcemy aby linia połączenia (zmiany okrążenia) wyszła nam na środku, zakładamy, że właśnie od tego środka rozpoczynamy teraz okrążenie.
Jesteśmy na środku pleców.
Z naszych 50 oczek na tył przerabiamy połowę (25).
Bierzemy kolejne druty z żyłką albo grubszą włóczkę i ściągamy na włóczkę lub żyłkę nasze oczka na rękaw (czyli 30 oczek). Zostawiamy oczka na rękaw na żyłce/ włóczce - zabezpieczamy je aby nam nie spadły i wracamy do drutów "podstawowych".
Teraz nabieramy na ten drut 4 oczka. To miejsce to nasza pacha. Przerabiamy kolejne oczka, czyli 50 na przód. Znowu zdejmujemy z drutów 30 oczek na drugi rękaw. Nabieramy znowu 4 oczka i przerabiamy 25 oczek tyłu.
Mamy na drutach coś takiego: 50 oczek tyłu, 50 oczek przodu i pomiędzy nimi po 4 oczka nabrane na podkrój pachy.
Przerabiałam wszystkie oczka na drutach (108) aż uzyskałam pożądaną długość.
Odcięłam teraz cieniutką szarą nitkę i zamknęłam oczka przy pomocy szydełka (wbijamy szydełko w oczko na drucie, przeciągamy nitkę. Na szydełku mamy jedno oczko. Wbijamy się szydełkiem w kolejne oczko na drutach, przeciągamy nitkę. Na szydełku mamy teraz dwa oczka i przerabiamy je razem (taki półsłupek się nam robi). Zamykamy tak wszystkie oczka.

Dół to trzy rzędy szydełkowych półsłupków i na koniec wszystko obrobione oczkami rakowymi. Wszystko to z bawełny Safran. Dół mamy wykończony.


Zabieramy się za rękaw.

Jesteśmy w miejscu tych nabranych czterech oczek pod pachą. Zostały one przerobione razem z resztą tułowia.
Dokładnie w środku nabrałam dwa oczka (nabieramy je tak aby wyglądało to jak kontynuacja robótki) i jeszcze jedno przed oczkami na drucie- wbiłam się po prostu w jakieś miejsce i to dwa rzędy niżej. Dzięki temu nie powstanie dziura z rozciągniętej nitki.
Wygląda to w skończonej robótce tak:



Przerobiłam oczka znajdujące się na żyłce. Znowu wbiłam się w miejsce za oczkami, dwa rzędy poniżej. Nabrałam dwa kolejne oczka w miejscu pod pachą. Wrzuciłam marker bo to jest nasz środek rękawa od wewnętrznej strony, pod pachą. Mamy teraz na drutach wszystkie oczka na rękaw. Przerabiamy je w okręgach. W miejscu markera, co sześć rzędów przerabiałam razem dwa oczka przed i po markerze aby równomiernie zwężać robótkę. Dół przerobiłam podobnie jak dół swetra (jest o jeden rząd mniej półsłupków).
Drugi rękaw robimy identycznie.

Zdjęcia nie za bardzo oddają barwę sweterka. Powiem Wam jednak, że dawno nie byłam tak zadowolona. Spieszyłam się aby go wykończyć bo dzisiaj wybywam na kilka dni. Wydaje mi się jednak, że sesji zdjęciowej nie będzie. Sprawdziłam prognozę pogody i w oko wpadła mi liczba 34...
Nie ma takiej opcji, poświęcenie ma swoje granice.
Za to po powrocie wrzucę kilka zdjęć z jednego z moich ulubionych miejsc na świecie.
Trochę się obawiam bo to powrót po 10 latach i obawiam się zmian. Nie wiem czy też tak macie.
Wracacie do gdzieś, do jakiegoś cudownego miejsca, wyidealizowanego dodatkowo przez upływ czasu i fantastyczne wspomnienia. Na miejscu raj rozczarowuje :(
Miałam tak kiedyś z Barceloną.
Po pierwszym pobycie wyjeżdżałam kompletnie zakochana.
Pamiętam jak pomyślałam w samolocie, że chcę wysiąść i tam zostać. Na zawsze.
Kolejny mój pobyt, po kilku latach był jednym wielkim rozczarowaniem.
Byłam w Barcelonie jeszcze dwukrotnie i znowu bardzo ją lubię ale nie jest to to magiczne miejsce ze wspomnie
Oby tym razem nie było to wielkie rozczarowanie.




sobota, 11 maja 2019

ROŚNIE...

może nie jak na drożdżach ale powoli przyrasta mój sweter z ażurowym wykończeniem szydełkowym.
Pogoda dopisuje, wyskakuję sobie do ogródka i pomiędzy przesadzaniem w kółko tych samych roślin, przerobię czasami rząd lub dwa.

Pozwala mi to ocalić część roślin bo w krzaczastym bluszczu pojawiają się ptaki i moje dwa sierściuchy próbują je przegonić. Kosztem roślin 😢

Nie wiem oczywiście czy wystarczy mi włóczki. Jeżeli tak, całość będzie taka prosta. Jeżeli zabraknie mi szarej wełny, być może rękawy powstaną jakimś ażurowym wzorem szydełkowym. Będą wtedy takie jak góra.
Zdjęcie półproduktu. Chcę skończyć tę robótkę w najbliższym tygodniu bo być może wyskoczymy gdzieś z Małżonem na kilkudniowy wypad.




czwartek, 9 maja 2019

Żurawkowe/roślinne uzależnienie


Pierwsza była poobijana, przecenionana na jakieś grosze Heuchera Shanghai.
Wrzuciłam ją do ziemi i przeobraziła się w prawdziwą piękność...
Od tamtej pory moja kolekcja się „ciut” rozrosła.
Niestety, nie zostawilam sobie etykiet od tych pierwszych.
Podejrzewać tylko mogę co mam na grządkach.
Na pewno mam w skrzyniach:
Shanghai
Cherry Cola
Southern Comfort
Wild Rose
Northern Exposure Amber
Fire Alarm
Sugar Plum
Ruby Royal
Delta Dawn
Fire Chief
Green Spice
Lime Marmalade
Marmalade
Autumn Leaves
Palace Purple
Marvellous Marble

I jeszcze jakieś inne, muszę je kiedyś skatalogować.

W każdym razie, ostatnio mój zapał do robótek ręcznych jakoś przygasł.
Działo się niewiele (mam za to mnóstwo rozgrzebańców) a czas mijał mi przyjemnie na pracach ogródkowych. Mój ogródek jest niewielki i prawie wszystkie rośliny mam w pojemnikach (zamierzam je spakować i przewieźć do Polski kiedy zapadnie decyzja, ze to już dzień O). Wydawać by się mogło, że nie daje to wielkiego pola do popisu ale nie jest to dla mnie wielka przeszkoda. Po prostu...w kółko coś przesadzam.
Dzisiaj więc wpis ogródkowy.
Na pierwszym planie - hotel dla owadów (handmade :))

Poniżej, po prawej stronie - choinka doniczkowa z ostatniego sezonu. Kupiona w sieciowym Dunnes Stores...najwyraźniej postanowiła nie usychać. Trzymam za nią kciuki.








Tutaj mój najnowszy nabytek. Kuflik, zwany tutaj bottle brush. Ciekawe z jakiego powodu :) ?











Trzy ostatnie zdjęcia to moja ostatnia robótka. Po długiej przerwie wzięłam się za dzierganie. W dodatku jest to przeróbka. W ubiegłym roku powstała szydełkowa bluzka. Podobała mi się ale jakoś jej nie nosiłam. Chyba nie przepadam za dzianiną wykonaną przy użyciu szydełka. BLUZKA została więc prawie w całości spruta. Zostawiłam tylko karczek, do którego dorabiam teraz pozostałą część. Do bawełny Drops Safran dodałam cieniutką nitkę (wełna estońska) i popołudniami (kiedy już poprzesadzam sobie parę roślin) dłubię sobie powolutku. Rękawy będą chyba proste. Chociaż jeszcze nie wiem. 

Pozdrawiam z wiosennej Irlandii.







wtorek, 26 lutego 2019

PASIASTY FINISZ

PASIASTY FINISZ, czyli jak wykończyć brzegi szala...

Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską...
Wieczorem temperatura zjechała mi do bardzo akceptowalnej (36,9) i zasiadłam do szacowania strat w szalu...
Sprułam kawał i zabralam się do pracy na tyle energicznie, że po 22 udało mi się zamknąć końcowe oczka.
Rano z mojego triumfalnego TADAM! zrobiło się HMMM...
Pewnie też tak macie, że nowy pomysł to ciekawość przeradzająca się w trakcie pracy w pewność „Tak, podoba mi się. Coraz bardziej mi się podoba” lub...niepewność.
Niby wszystko dobrze, niby koniec pracy a jednak czegoś brakuje.
Tak jest z tym szalem.
Jest HMMM...
Po pierwsze jestem nie do końca przekonana, że to wersja ostateczna. Dzisiaj jeszcze nad tym pomyślę.
Po drugie jest kwestia brzegów.
Trudno wykonać je fantastycznie kiedy co chwilę zmieniamy nitkę. Szczególnie gdy robimy to co cztery, trzy, dwa i jeden rząd. Z brzegu robi się wtedy bałagan i nie wygląda to nienagannie.
Poza tym kolory tej włóczki przechodzą dzięki zmianie nitek płynnie ale one jednak nie tak do końca ze sobą współgrają. Tragedii nie ma ale szału też nie.
Usiadłam więc wygodnie w fotelu, zabrałam się za pisanie na blogu, zaraz wrzucam odcinek „Przystanku Alaska” na tv i biorę się za szydełko.
Pomysł pierwszy - brzegi zostaną obrobione półsłupkami (chyba dwa rzędy) a potem oczkami rakowymi. Jednym kolorem, który przy okazji zbierze to całość (taki jest przynajmniej zamysł, zobaczymy co szal na to powie).

Szal przed blokowaniem i wykończeniem prezentuje się tak:

Tutaj ten zabałaganiony brzeg.






piątek, 15 lutego 2019

MÓJ PASIAK

Dobry wieczór,
tak się jakoś składa, że niezależnie od tego gdzie zajrzę, widzę piękne, pasiaste szale...:)
Postanowiłam więc pochwalić się po raz kolejny moim URODZIWYM PASIASTYM.
Po pierwsze dlatego, że to jeden z pierwszych udziergów wykonanych przeze mnie po założeniu bloga.
Po drugie, szal ten należy do moich ulubionych.
Po trzecie, powstał z dwóch włóczek ze „stajni” Dropsa.
Jedna z nich to moje ulubione Drops Delight, druga to Fabel.
Włóczki te nie ruinują aż tak bardzo kieszeni a są naprawdę dobrą opcją dla osób, które lubią kolorowe, cieniowane wyroby. Szal jest dzianiną sporą, użytkowaną intensywnie od 2014 roku i włóczka spisuje się na medal!!!
Zdjęcia pochodzą ze starego wpisu ale uwierzcie, szal nie zmienił się zbytnio pomimo upływu lat.
Jest duży, można się nim opatulić. Praktyczne szaliszcze. Doczekało się również "MŁODSZEGO BRATA" (tu można też zobaczy Pasiaka w całej rozciągłości...). Szala podobnego ale z fragmentami robionymi ażurem.
Teraz zbliżam się do finiszu mojego szal z Malabnrigo i już mi się podoba :)
Wracam więc do drutów.
Miłego weekendu ❤️






wtorek, 6 listopada 2018

WYZWANIE EKSTREMALNE

...czyli co zrobić aby maksymalnie utrudnić sobie dokończenie UFOka?

Po pierwsze wybierz jakąś dość cienką włóczkę (u mnie to Malabrigo Sock, 100g to 400 metrów).
Po drugie (co oczywiste) odpowiednio cienkie druty (2,75-3?)
Po trzecie dobrze by było użyć włóczki ręcznie farbowanej co jak wiadomo wymusza zmianę nitki co drugi rząd z nierównomiernie ufarbowanych motków.
Po czwarte rób bez konkretnego wzoru. Zapewne dwa albo trzy razy uda Ci się popełnić jakiś błąd, który wymusi prucie.
Zacznij takiego UFOka odpowiednio wcześniej. Nie rób notatek! Jeżeli je zrobiłaś- zgub koniecznie!
Rób odpowiednio długie przerwy i rzucaj robótkę w jakieś niewidoczne, trudno osiągalne miejsce.
W międzyczasie zacznij kilka kolejnych prac. Im więcej, im bardziej różnorodnych 
i skomplikowanych tym lepiej.
Będzie super jeżeli druty, na których robisz UFOka będą Ci potrzebne do innej dzianiny.
Odkręć je. Kiedy po kilku tygodniach/miesiącach wrócisz do UFOka być może uda Ci się pomylić 
i dokręcić do żyłki druty o rozmiar większe/mniejsze.
Przerobisz sporo rzędów zanim zorientujesz się, że coś nie gra i trzeba to spruć.
Jeżeli masz kota, psa, królika, żółwia to zostaw kilka razy robótkę w miejscu, którego nie zamykasz na kłódkę. Twój pupil na pewno zainteresuje się kłębkiem, którego cena zaczyna się od sześćdziesięciu złotych polskich wzwyż i pobawi się nim ochoczo. Akryl zostawi nietknięty ale czy Ty lubisz ten pisk akrylu? Nie miej pretensji do zwierzaka, durny przecież nie jest.
Aaa, jeszcze jedno. Rób na cienkich drutach, które można zniszczyć (najlepsze jest drewno). Złamany drut i oczekiwanie na dostawę nowego kompletu również nie pomaga.
Jeżeli zaczniesz robótkę latem, jest nadzieja, że po zimie zacznie Cię atakować natarczywa myśl, że coś się stało z rozmiarem. Twoim rozmiarem. Efekt jest taki, że ta zmiana nie spowoduje, iż sweterek zrobi się oversize... wręcz przeciwnie. Cóż, najbliższe skojarzenie to ludzik z reklamy opon Michelin...
Jeżeli to Cię nie zdemotywuje (przecież schudnę, to żadna sztuka), rób dalej.

Po wielu tygodniach trudów będziesz już w trakcie robienia tak nielubianych rękawów, kończąc sweter, połóż obok UFOka swoje nowe, ulubione, bursztynowe korale i pomyśl: „Dlaczego nie zrobiłam dekoltu w serek...?”
Odłóż UFOka i to przemyśl...








wtorek, 9 października 2018

Czapeczka dla noworodka w kształcie muffinki

KRÓTKI KURS- Jak zrobić czapeczkę dla noworodka w kształcie muffinki?


Zamieszczam obiecany opis czapeczki w kształcie muffinki.
Mam nadzieję, że się komuś przyda.
Miłego dziergania.

Rozpoczynamy pracę.
Moja wersja czapeczki zrobiona została z bawełnianej włóczki Safran Drops.

Potrzebne nam będą:
1. Druty nr 3,0 (na żyłce lub skarpetkowe)
2. Druty nr 3,5 (na żyłce)
3. Włóczka w kolorze ...kruchego ciasta (ewentualnie ciasta czekoladowego)
4. Włóczka w kolorze kremu śmietankowego/miętowego
5. Resztki kolorowych włóczek, trochę czerwonej (wisienka na torcie) oraz czarnej na ogonek wisienki
6. Szydełko nr 2,5 lub 2.0
7. Igła
8. Nożyczki

Czapeczka ma być dla noworodka/niemowlaka, zrezygnowałam więc z pierwotnego planu naszycia na część „z kremem” kolorowych guziczków.

Do dzieła!

Nasz mały Alex w muffince



















czwartek, 6 września 2018

ZWYKLAK METODĄ NA C...

Jak zrobić sweter metodą na C?

Ta myśl pojawiła się w mojej głowie razem z kolejnym, natrętnym pytaniem czy mogę w końcu zrobić jakiś "zwykły" sweter? Metroda na C (to mój debiut) okazała się łatwiejsza niż ta druga kwestia.
Zwykły sweter , zwyklak jak sama nazwa wskazuje jest...bez wodotrysków.
Ma korpus, dwa rękawy, jakiś ściągacz i w zasadzie przydałby się jeszcze "zwykły" kolor.
Najlepiej bez tych ekscesów kolorystycznych fundowanych nam przez ręczne farbowanki.
Przydałby się taki zwyklak. Do koszuli chociażby. Za każdym razem kiedy zamierzam go zrobić, w trakcie pracy coś zmieniam i zwyklak jakoś się robi mniej prosty...
Przejrzałam zapasy włóczkowe (oj ten zakaz kupowania nowych motków :()
Znalazłam pięć kłębków merino (Ella Rae zakupiona na coś kompletnie innego)
Zlokalizowałam szybko instrukcję robienia takowego sweterka z C w metodzie.
Mój powstaje na bazie bezpłatnego wzoru z Ravelry (on the beach Isabell Kraemer, jest polski opis sporządzony przez Intensywnie Kreatywną Agnieszkę)
W celu uniknięcia sytuacji, w której porzucę kadłubek z oczkami na żyłkach gotowymi do wykonania rękawów tym razem zabrałam się za nie od razu.
I to by było na tyle w kwestii zwyklaka bo jak to zawsze bywa w czasie mojej zabawy z dziewiarstwem pomysł w tak zwanym "międzyczasie" zaczął się jakoś modyfikować...
Zaczęło się od dekoltu (a może by tak wykończyć go jakoś inaczej? Nie tylko rzędem półsłupków lub kilkoma rzędami ściągacza?) i dość szybko pojawiła się myśl o asymetrycznym dole.
Nie lubię tak asymetrycznych swetrów to ...półprodukt.
Wykończenie tego swetra zajmie mi więcej czasu niż wydzierganie bazy.
Na razie mam zrobiłam dekolt i częściowo dół. Zostały ściągacze na rękawach oraz...zlikwidowanie tego skosu. Nabrałam już oczka wbijając się od wewnętrznej strony za ostatnie oczka ściągacza i właśnie zastanawiam się czy to zadziała? Może będzie się odwijało? Zobaczę.
Wracam do pracy :) Miłego dnia.




Zwyklak w trakcie przeobrażania się w mniej-zwyklaka



piątek, 31 sierpnia 2018

Ixchel, czyli księżycowa piękność

Oooooooch pomyślałam na widok zdjęcia z tym swetrem...
Ixchel Catherine Clark.
Dawno nie miałam takich wątpliwości patrząc na dzianinę.
Podoba mi się, bardzo mi się podoba ale... czy to jest sweter dla mnie?
To coś jak z bardzo pięknymi ażurowymi chustami.
One mi się bardzo podobają ale praktycznie ich nie używam.
Wiecie, bliżej mi do sukienek w stylu "lniane giezło" niż "hiszpańska falbana" :)

Wątpliwości rosną. Na sweter sobie zerkam co jakiś czas i bynajmniej nie pomaga mi to w podjęciu decyzji czy zacząć go dziergać...

W dodatku dotarły do mnie właśnie motki Malabrigo Sock w kolorze ochre...
Coś ciemnego na tło też by się znalazło.

Podoba się Wam ten księżycowy udzierg?

Więcej zdjęć na ravelry.

PS
W kwestiach kronikarskich- zabrałam się za ¨UFOki". Trochę.
To znaczy, wstyd się przyznać, po prawie czterech latach wykończyłam swój pierwszy sweter kołowiec... Do wykończenia brakowało mi podszycia oczek na brzegach rękawów.
Podszyłam je wczoraj. Sprułam. Zrobiłam po kilka rzędów ściegiem francuskim i jeszcze w ten weekend powędruje on do mojej koleżanki Izy. To dobry pomysł, bo kołowiec jak rzadko który model swetra najlepiej leży na osobie o wzroście ponad 170 cm i figurze trzciny...
Wzrost to ja mam odpowiedni, tylko ta trzcina mi gdzieś uciekła.
Może uda mi się zrobić jakąś sesję na ludziu i zamieszczę kilka zdjęć.

Sweter z Malabrigo w kolorze Pocion leży (bo rękawów nie kocham robić...).
Z tej niechęci do rękawów rośnie sweter z szarego merino. Rękawy już są, tym razem dla odmiany zrobiłam je od razu kiedy tylko robótka osiągnęła odpowiedni etap.
Praktycznie sweter byłby skończony dzisiaj ale...
Uznałam, że nie wystarczy mi fakt iż to pierwsza robótka metodą na C.
Dół będzie trochę skomplikowany i dzisiaj zrobię tylko próbki i wyliczenia. Wykończenia przy tym projekcie ciut potrwają.

Chusta "Kompromis" to znaczy jej opis utknęły w martwym punkcie. Założenie jest takie, że zrobię go do końca podczas pobytu w Polsce. O ile polecę bo w terminie mojego lotu zapowiadają tu u nas jakiś potężny huragan. Zobaczymy czy się zniechęci i będę mogła wylecieć do domu.

Do zobaczenia :)


środa, 22 sierpnia 2018

CHUSTA z OUR TRIBE SCHEEPJES, czyli KAMELEON


To już ostatni post i przestanę Was zanudzać moją nową chustą.

Nazwa robocza została zmieniona na KAMELEON bo taki sposób wykorzystania dwóch kolorów daje spore możliwości. Mamy część niebieską, część w tych ładnych beżach przełamanych ciut turkusem, jeżeli się nam znudzi to możemy wyeksponować łączenie kolorów.
Wariantów noszenia jest trochę.

Pierwotny plan zakładał powstanie trójkątnej chusty robionej ściegiem francuskim.
W trakcie pracy uznałam jednak, że wykorzystam też drugi motek włóczki Our Tribe Scheepjes i resztki włóczek z szafy.
Zamierzałam dołączyć drugi kolor, dzięki czemu powstalaby dzianina modnie cieniowana. Ostatecznie jednak uznałam, że bardziej przyda mi się kwadratowa, ciepła chusta złożona z dwóch trójkątów, które dostaną jeszcze lamówkę w podobnym kolorze.
Pierwszy trójkąt, niebieski to Our Tribe w kolorze The Curio Crafts Room, drugi to Lilla Bjorn.
Brzeg ściegiem francuskim, zakończony rzędem pikotek zrobiłam z petrolowego Kid Silka Dropsa i nitki Drops Delight (szary, niebieski, zielonkawy i beżowy)
Jeden motek Our Tribe wystarcza do zrobienia trójkąta o bokach 75x75x110 cm (nie wliczam brzegu wykonanego inną włóczką).

Blokowanie powiększyło chustę ale...nie aż tak bardzo. Głównym winowajcą jest ten brzeg, zakończony przy pomocy szydełka. Nie chce się rozciągać bez końca...

Co bym zmieniła?
Wymiary.
Kocham ogromne chusty. Takie, którymi mogę się owinać (a jest co owijać...)
Być może kiedyś wpadną mi do koszyka w Sklep-IKu kolejne dwa motki tej włóczki i pokuszę się o przerobienie mojego Kameleona na Kameleoniszcze.

Jeżeli nie to i tak jestem zadowolona. Piękne są te barwy a resztki Kid Silka i Dropsa Delight super to wszystko spinają w całość.

Teraz kwestia techniczna.
Jak zrobić chustę podobną do Kameleona?
Zaczynamy zgodnie z opisem na chustę trójkątną znajdującym się w tym poście.
Kiedy skończy się nam włóczka w pierwszym kolorze bierzemy następny motek, w drugim kolorze i przerabiamy kolejny rząd do końca.
Od następnego, na końcu każdego rzędu (u mnie tuż przed ostatnim oczkiem bo nie przerabiałam poierwszego oczka aby powstał łańcuszek na brzegu) przerabiamy razem dwa oczka.
Postępujemy w ten sposób tak długo aż zostanie nam 5 oczek na drutach.
Ostatnim elementem jest ozdobny brzeg.
Nabieramy na niego oczka.
Przewagę mają tu wszyscy wykonujący oczka brzegowe w postaci tych ładnych łańcuszków (aby osiągnąć ten efekt zdejmujemy bez przerabiania pierwsze oczko). Jeżeli mamy taki ładny łańcuszkowy brzeg nabieramy po jednym oczku w każdą dziurkę, którą mamy na brzegu.
Aby chusta była dwustronna nabierałam oczka naprzemiennie- to znaczy raz prawe a raz lewe. dzięki temu na brzegu łączenia chusty i borderu nie zrobiła mi się wyraźna linia, jakby szew.
W narożnikach robimy 3 oczka z jednego (nabieramy z jedno oczko lewe, oczko prawe i oczko lewe)
Zakładamy jakiś marker aby wiedzieć gdzie kończymy rząd.
Oczywiscie aby to wszystko nabrać na druty, muszą one być na długiej żyłce.
Przerabiamy dowolną ilo ść rzędów, naprzemiennie lewymi i prawymi oczkami (pierwszy rząd lewych, kolejny rząd prawych oczek - zmiana zawsze w miejscu znacznika/markera).
W CO DRUGIM RZĘDZIE, tym przerabianym prawymi oczkami, w narożnikach (tam mieliśmy trzy oczka: lewe, prawe i lewe) oznaczamy sobie te środkowe oczka, prawe. Zawsze w tym rzędzie dodajemy dokoła tego środkowego oczka po jednym oczku aby ukształtować narożnik. Będzie wiec narzut, oczko prawe i narzut.
Przerabiamy tak dowolną ilość rzędów.
Kończymy brzeg przy pomocy szydełka, zamykamy 3 oczka(luźno), robimy 3 oczka łańcuszka, z których powstanie pikotka, zamykamy 3 kolejne oczka łańcuszka.
Jeżeli gdzieś robi się nam o jedno oczko do zamknięcia za dużo, za mało to si nie przejmujemy tylko robimy pikotkę co 4 oczka albo co 2. Nie będzie tego zbytnio widać...
W raze pytań proszę o kontakt (najlepiej w komentarzu)

Kameleon w czterech wariantach
Kameleon strona bardziej brązowa, przydaje się do tej chusty zapinka

Kameleon w wersji nr 2

Blokuje się

Dodaj napis