Chyba się ciut uzależniłam od tych malutkich, kolorowych kwadracików.
Po zrobieniu wściekle kolorowego, cygańskiego pledu, oczopląśnych poduszek oraz torebeczki mieszczącej (prawie) format A3 popełniłam dzisiaj jeszcze etui do telefonu.
Po pierwsze było mi potrzebne :)
Po drugie zostało mi trochę zrobionych kwadracików wykorzystanych w torebce.
Pierwotnie miał być z nich karczek tuniki ale sa robione szydełkiem 1,5 z włóczki Delight Drops i nie układają się specjalnie miekko.
W przypadku torebki, etui czy piórnika to zaleta ale karczek był ciut "pancerny" (tak wyglądał).
Do pomysłu szydełkowego fragmentu tuniki jeszcze wrócę ale nie będą to kwadraciki.
Tym bardziej, ze wykorzystałam już wzystkie. Część na etui a pozostałe na piórnik.
Zdjecia piórnika jeszcze dorzucę ponieważ jest po pierwszej (nieudanej) próbie filcowania.
Pranie (60 stopni) nie zmieniło specjalnie jego rozmiaru (co tylko dobrze świadczy o włóczce).
Nie posiadałam w przepastnych szufladach i pudełkach żadnych ładnych guzików ale od czego google?
Wpianie w wyszukiwarke crochet buttons załatwiło sprawę.
Poza tym takie guziki (bardziej kwieciste ale zrobione na identycznej zasadzie, widziałam niedawno na czyimś blogu, niestety, nie pamiętam u kogo...)
I jeszcze zdjęcie piórnika - na razie bez zamka. Podejmę kolejna próbę sfilcowania draństwa....
Piórnik tak naprawdę nie ma tych bajecznie kolorowych barw. Rzeczywistość bardziej oddają zdjęcia etui.
Szkoda :(

















