Dobry wieczór.
Burza za oknem się zbiera. Zaraz huknie i to z przytupem.
Winna jestem ciut wyjaśnień.
Długo mnie nie było.
I w tym czasie nie przerobiłam ani jednego oczka, rzędu, ściegu.
Nie było na to czasu.
Ani nastroju.
Ale od pogrzebu Mamy minęło już 2,5 tygodnia i powoli wszystko się uspokaja.
Póki co, odpięta od codziennego kieratu, który nagle się skończył, podupadłam ciut na zdrowiu.
Chodzę więc po tych wszystkich specjalistach, zbieram wyniki badań i diagnozują...
W tym tygodniu kończy się również pewien piętnastoletni związek w moim życiu.
I... napawa mnie to taką euforią, że aż trudno uwierzyć.
Za długo to trwało i dobrze, że decyzja została nareszcie podjęta.
Plan na najbliższe dni- skończę porządki i zabiorę się za jakieś leżące odłogiem prace. Już się stęskniłam za dzierganiem.
Póki co - zdjęcia , które można zatytułować "PROGRAM ŁĄCZENIA (SZCZURZYCH) RODZIN".
Jeżeli trafia tu Ktoś od czasu do czasu, być może spotkał TEODORĘ.
Historia szczurzej rodziny opisana została przeze mnie dość dokładnie w kilku "odcinkach":
TU, TU I TU
Nie zdążyłam tylko napisać, że podczas Bożego Narodzenia, Teodora spakowała się i wyjechała do Telesfora.
I jak to w takich wypadkach bywa- rodzina im się powiększyła.
Mała ma na imię Isadora :)
Wklejam kilka zdjęć z irlandzkich plenerów:
I... jeszcze przed wakacjami obiecuję wpis z obiecanej bardzo dawno temu Connemary.
I również obiecywany prawie przed rokiem, opis jakiegoś kawałka Hiszpanii.
Pozdrawiam.
O rękodziele. Chusty, szale, swetry na drutach. Wyroby szydełkowane. Haft krzyżykowy. Czasami zabawki uszyte/zrobione ręcznie. Od czasu do czasu podróże po Irlandii i nie tylko.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
czwartek, 2 kwietnia 2015
MÓJ ŻUK CZYLI SEASCAPE STOLE (KIERAN FOLEY)
Dzień dobry,
zupełnie zapomniałam napisać w poprzednim poście.
Wzór, który powstaje z żuczej włóczki to Seascape Stole Kierana Foleya (klawiaturę mam duńską i nie wiem gdzie ma apostrof :))
Czy ja popełniam jakieś straszliwe przestępstwo zamieszczając tu zdjęcia gotowych szali, które opublikowane są na ravelry?
OPUBLIKOWANE TU ZDJĘCIA POCHODZĄ Z RAVELRY.
(wystarczy cos takiego? chyba pora poczytać coś o prawach autorskich w sieci...)
Będzie to moje żucze cudo wyglądało tak jak na zdjęciach poniżej:
A swoją drogą tych, którzy nie widzieli prac Kierana Foleya, zachęcam do obejrzenia zdjęć na RAVELRY.
Idę do porzadków przedświątecznych, chałupa wygląda jak igloo na wiosnę...
http://www.ravelry.com/patterns/library/seascape-stole
zupełnie zapomniałam napisać w poprzednim poście.
Wzór, który powstaje z żuczej włóczki to Seascape Stole Kierana Foleya (klawiaturę mam duńską i nie wiem gdzie ma apostrof :))
Czy ja popełniam jakieś straszliwe przestępstwo zamieszczając tu zdjęcia gotowych szali, które opublikowane są na ravelry?
OPUBLIKOWANE TU ZDJĘCIA POCHODZĄ Z RAVELRY.
(wystarczy cos takiego? chyba pora poczytać coś o prawach autorskich w sieci...)
Będzie to moje żucze cudo wyglądało tak jak na zdjęciach poniżej:
A swoją drogą tych, którzy nie widzieli prac Kierana Foleya, zachęcam do obejrzenia zdjęć na RAVELRY.
Idę do porzadków przedświątecznych, chałupa wygląda jak igloo na wiosnę...
http://www.ravelry.com/patterns/library/seascape-stole
środa, 1 kwietnia 2015
ŻUCZY SZAL I WDiC U MAKNETY
Kolejna środa.
Ostatnio mam jeszcze mniej czasu niz kiedykolwiek.
Nastrój w skali od 0 do 10 oscyluje dokoła jedynki.
Z minusem.
Ale nie o tym chciałam i mam ochotę pisać.
Nareszcie znalazłam wzór na szal w kolorze pancerzyka żuka :)
Szal z założenia (kolorystycznego) wieczorowy i ażurowy.
Znalazłam i ... jak wiadomo poszły na bok wszystkie rozpoczęte robótki.
Niepotrzebnie się tak wyrwałam.
Mam tak mało czasu, że do świąt na pewno nie uda mi się go skończyć.
A szkoda.
Tak bardzo mi się podoba, że aż chyba przemyślę kwestię polskiego tłumaczenia wzoru (upewniwszy się uprzednio, że nikt tego przede mną nie uczynił...)
Tyle o drutach.
Czyta się (czy raczej czytają mi: Bronisław Cieślak, Katarzyna Zielińska, Dorota Lewandowska i Maria Seweryn, Zdzisław Wardejn, Anna Chodakowska i inni) Joanna Chmielewska.
Stara dobra Chmielewska na zły humor.
Jest to prawdę mówiąc słuchowisko na motywach powieści Joanny Chmielewskiej.
Zapalniczka.
Znalazłam w mojej audiotece cała półkę ze słuchowiskami i zamierzam przesłuchać wszystkie.
A teraz kilka centymetrów żuczego pancerzyka w wydaniu ażurowym.
W roli głównej włóczka Lana Grossa, Lace Lux. Kolor ciemny turkus...
Ostatnio mam jeszcze mniej czasu niz kiedykolwiek.
Nastrój w skali od 0 do 10 oscyluje dokoła jedynki.
Z minusem.
Ale nie o tym chciałam i mam ochotę pisać.
Nareszcie znalazłam wzór na szal w kolorze pancerzyka żuka :)
Szal z założenia (kolorystycznego) wieczorowy i ażurowy.
Znalazłam i ... jak wiadomo poszły na bok wszystkie rozpoczęte robótki.
Niepotrzebnie się tak wyrwałam.
Mam tak mało czasu, że do świąt na pewno nie uda mi się go skończyć.
A szkoda.
Tak bardzo mi się podoba, że aż chyba przemyślę kwestię polskiego tłumaczenia wzoru (upewniwszy się uprzednio, że nikt tego przede mną nie uczynił...)
Tyle o drutach.
Czyta się (czy raczej czytają mi: Bronisław Cieślak, Katarzyna Zielińska, Dorota Lewandowska i Maria Seweryn, Zdzisław Wardejn, Anna Chodakowska i inni) Joanna Chmielewska.
Stara dobra Chmielewska na zły humor.
Jest to prawdę mówiąc słuchowisko na motywach powieści Joanny Chmielewskiej.
Zapalniczka.
Znalazłam w mojej audiotece cała półkę ze słuchowiskami i zamierzam przesłuchać wszystkie.
A teraz kilka centymetrów żuczego pancerzyka w wydaniu ażurowym.
W roli głównej włóczka Lana Grossa, Lace Lux. Kolor ciemny turkus...
środa, 25 marca 2015
WDiC - DWIE POWTÓRKI
Dobry wieczór,
dzierganie mnie uspokaja a powodów do zdenerwowanie mam aż nadto.
Dziergam więc.
Na drutach - pasiak nr 2.
Pasiak numer jeden można obejrzeć TU-PASIAK NR 1.
Pasiak nr 2 będzie bardziej tęczowy.
Powstaje dla mojej przyjaciółki, która podobnie do mnie ma akurat okropny czas w życiu.
Obiecałam jej kiedyś chustę/szal.
Nie za bardzo potrafiła się zdecydować co to ma być, ostatecznie powiedziała, że chyba pasiak...
Zaczęłam go w szpitalu.
Będę teraz spędzać sporo czasu u Mamy więc taki nieskomplikowany udzierg będzie wygodny do robienia.
A jej Tata jest teraz w takim stanie, że zapewne niedługo się zobaczymy...
Co się czyta?
Też tak jakby powtórka.
Znowu Cees Noteboom.
Tym razem eseje podróżnicze nie tylko z Hiszpanii.
Lubię go czytać.
Pierwsza książka tego autora, "Drogi do Santiago" doczekała się takiego opisu w New York Timesie:
"Przewodnik niepodobny do innych, coś w rodzaju Michelina dla duszy".
Cóż, Noteboom pisze o Hiszpanii w sposób, w który ja ją czuję.
Brakuje mi jednak zdecydowanie jego erudycji oraz ...wiedzy z zakresu historii sztuki i architektury.
Teraz czytam "Hotel nomadów".
Jak już napisałam - są to eseje podróżnicze nie tylko z Hiszpanii ale również Irlandii, Japonii, Włoch...
Lubię tego autora.
dzierganie mnie uspokaja a powodów do zdenerwowanie mam aż nadto.
Dziergam więc.
Na drutach - pasiak nr 2.
Pasiak numer jeden można obejrzeć TU-PASIAK NR 1.
Pasiak nr 2 będzie bardziej tęczowy.
Powstaje dla mojej przyjaciółki, która podobnie do mnie ma akurat okropny czas w życiu.
Obiecałam jej kiedyś chustę/szal.
Nie za bardzo potrafiła się zdecydować co to ma być, ostatecznie powiedziała, że chyba pasiak...
Zaczęłam go w szpitalu.
Będę teraz spędzać sporo czasu u Mamy więc taki nieskomplikowany udzierg będzie wygodny do robienia.
A jej Tata jest teraz w takim stanie, że zapewne niedługo się zobaczymy...
Co się czyta?
Też tak jakby powtórka.
Znowu Cees Noteboom.
Tym razem eseje podróżnicze nie tylko z Hiszpanii.
Lubię go czytać.
Pierwsza książka tego autora, "Drogi do Santiago" doczekała się takiego opisu w New York Timesie:
"Przewodnik niepodobny do innych, coś w rodzaju Michelina dla duszy".
Cóż, Noteboom pisze o Hiszpanii w sposób, w który ja ją czuję.
Brakuje mi jednak zdecydowanie jego erudycji oraz ...wiedzy z zakresu historii sztuki i architektury.
Teraz czytam "Hotel nomadów".
Jak już napisałam - są to eseje podróżnicze nie tylko z Hiszpanii ale również Irlandii, Japonii, Włoch...
Lubię tego autora.
niedziela, 22 marca 2015
HARUNI
Dzień dobry :)
Wpis błyskawiczny.
Udało mi się ją skończyć.
Jest spora.
Materiał:
Silky Merino Malabrigo (4 motki) w kolorach Archangel i Piedras oraz reszta (sporo) motka Rastity Malabrigo (Piedras).
Każdy z motków Piedras miał kompletnie inny odcień i trochę je pomieszałam.
Na samej górze chusta jest prawie całkiem różowa, potem przechodzi w beże, brązy i zielenie z fioletami a na końcu jest złocisto ruda, pomarańczowa i żółta.
Mnie się podoba.
BARDZO :)
Wpis błyskawiczny.
Udało mi się ją skończyć.
Jest spora.
Materiał:
Silky Merino Malabrigo (4 motki) w kolorach Archangel i Piedras oraz reszta (sporo) motka Rastity Malabrigo (Piedras).
Każdy z motków Piedras miał kompletnie inny odcień i trochę je pomieszałam.
Na samej górze chusta jest prawie całkiem różowa, potem przechodzi w beże, brązy i zielenie z fioletami a na końcu jest złocisto ruda, pomarańczowa i żółta.
Mnie się podoba.
BARDZO :)
HARUNI
| HARUNI |
| Haruni |
| Haruni |
| Haruni |
| Haruni |
| Haruni |
sobota, 21 marca 2015
UFF... SKOŃCZYŁAM
Skończyłam...
Moknie w eucalanie. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić jutro kilka zdjęć.
Póki co będę bywać na blogu rzadziej.
Mam Mamę w szpitalu i mniej czasu w związku z tym.
i...STRONA PRAWA :) :) :)
Dzierganie jak wiadomo uspokaja, w komunikacji miejskiej spędzam mnóstwo czasu wiec dzieje się coś nowego...
Moknie w eucalanie. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić jutro kilka zdjęć.
Póki co będę bywać na blogu rzadziej.
Mam Mamę w szpitalu i mniej czasu w związku z tym.
i...STRONA PRAWA :) :) :)
I już po smoczej łusce....
Chusta to oczywiście Haruni Emiy Ross
Dzierganie jak wiadomo uspokaja, w komunikacji miejskiej spędzam mnóstwo czasu wiec dzieje się coś nowego...
środa, 11 marca 2015
CASA BATLLO...
Kolejna środa z dzierganiem i czytaniem u Maknety.
Tym razem na drutach coś dla mnie.
Robótka rozbawiająca mnie swoją fakturą.
Gdybym mogła nazwałabym ją CASA BATLLO, ze względu na łuskowatą konstrukcję.
Nie mogę, bo udzierg ów posiada już nazwę :)
Co się czyta?
NIC.
Nie mam jakoś siły bo co by tutaj nie pisać - jest nerwowo i niezbyt fajnie.
Czytać nie czytam ale za to stałam się wierną fanką audioteki i do tego łuskowatego dziergania czyta mi się powieść Hilary Mantel "W komnatach Wolf Hall".
Powieść historyczna. Jej głównym bohaterem jest Thomas Cromwell.
Książka została nagrodzona wieloma nagrodami (Man Booker Price!).
Czyta się dobrze i łusek przyrasta...
Tym razem na drutach coś dla mnie.
Robótka rozbawiająca mnie swoją fakturą.
Gdybym mogła nazwałabym ją CASA BATLLO, ze względu na łuskowatą konstrukcję.
Nie mogę, bo udzierg ów posiada już nazwę :)
Co się czyta?
NIC.
Nie mam jakoś siły bo co by tutaj nie pisać - jest nerwowo i niezbyt fajnie.
Czytać nie czytam ale za to stałam się wierną fanką audioteki i do tego łuskowatego dziergania czyta mi się powieść Hilary Mantel "W komnatach Wolf Hall".
Powieść historyczna. Jej głównym bohaterem jest Thomas Cromwell.
Książka została nagrodzona wieloma nagrodami (Man Booker Price!).
Czyta się dobrze i łusek przyrasta...
wtorek, 10 marca 2015
FOTOZAGADKA...
Rozbawia mnie mój nowy udzierg.
Zgadnie Ktoś cóż to takiego będzie?
:)
A jakiś bardziej konkretny wpis obiecuję jutro...
Zgadnie Ktoś cóż to takiego będzie?
:)
wtorek, 3 marca 2015
WALKA Z UFOKAMI? ... ależ NIE - VLAD
Dzień dobry,
nie zdążyłam wczoraj napisać jak mi idzie walka z ufokami w akcji u MaiKi bez Metki...
W ubiegłym tygodniu zaczęłam szalo-otulacz z Silky Merino Malabrigo ale...został spruty.
Mam kilka motków, z których każdy jest kompletnie inny.
Muszę przemyśleć jak to połączyć bo włóczka jest przecudnej urody.
Tak więc na drutach wylądowała ostatecznie Rastita Malabrigo (kolor Piedras)
Zaczęłam w sobotę.
Skończyłam wczoraj.
Chusta -błyskawiczna.
Tym bardziej, że po drodze był bardzo długi spacer sobotni.
Jedna impreza urodzinowa.
Niedzielne złe samopoczucie.
A wczoraj dzień w pracy.
Co prawda chusta nie jest wielka.
Zastanawiam się nawet czy nie spruć jej i nie dorobić ze dwóch rzędów wzoru podstawowego.
Pomyślę.
Jest też ciut nietypowa bo nie ma tradycyjnego oczka centralnego.
Wzór to VLAD Tammy Bailey.
Druty 4,5.
Pozdrawiam
nie zdążyłam wczoraj napisać jak mi idzie walka z ufokami w akcji u MaiKi bez Metki...
W ubiegłym tygodniu zaczęłam szalo-otulacz z Silky Merino Malabrigo ale...został spruty.
Mam kilka motków, z których każdy jest kompletnie inny.
Muszę przemyśleć jak to połączyć bo włóczka jest przecudnej urody.
Tak więc na drutach wylądowała ostatecznie Rastita Malabrigo (kolor Piedras)
Zaczęłam w sobotę.
Skończyłam wczoraj.
Chusta -błyskawiczna.
Tym bardziej, że po drodze był bardzo długi spacer sobotni.
Jedna impreza urodzinowa.
Niedzielne złe samopoczucie.
A wczoraj dzień w pracy.
Co prawda chusta nie jest wielka.
Zastanawiam się nawet czy nie spruć jej i nie dorobić ze dwóch rzędów wzoru podstawowego.
Pomyślę.
Jest też ciut nietypowa bo nie ma tradycyjnego oczka centralnego.
Wzór to VLAD Tammy Bailey.
Druty 4,5.
Pozdrawiam
środa, 25 lutego 2015
WDIC - słucha sie PAN DARCY
Dzisiaj będzie naprawdę krótko.
Mało mam czasu a pracy od groma...
W tym tygodniu nie mam kiedy pozaglądać do Was (i do siebie).
Może jutro.
Tydzień zaczął się okropnie bo pogrzebem i jakoś tak zacząwszy ani myśli skręcić w dobrą stronę.
W ciągu tygodnia nie zakończyłam żadnego z UFOków i nie zdążyłam pokajać się w akcji u MAIKi bez Metki...
Dzisiaj dziergałam tylko moment.
Na drutach, absolutnie przed kolejką udzierg z potrzeby chwili dla mojej przyjaciółki.
Odłożyłam wszystkie inne robótki bo chciałabym go skończyć w trybie ekspresowy.
Szal się dzierga (być może zmieni się jeszcze koncepcja i głównie z braku czasu, powstanie chusta zrobiona przy pomocy szydełka).
Włóczka to boskie Malabrigo (wełna i jedwab)
Słucha się coś absolutnie babskiego.
Po skandynawskich czarnych kryminałach oraz Pilipiuku, do którego jeszcze kiedyś wrócę (znaczy recenzję napiszę tylko muszę sobie przemyśleć co o nim sądzę) słucha się audiobook absolutnie babski.
Mia March, Poszukiwany Colin Firth.
W skrócie: jedno lato, trzy kobiety i pan Darcy.
Wypożyczyłam to czytadło ku pokrzepieniu, po przeczytaniu zdania na odwrocie okładki.
Życie potrafi zaskakiwać, ale zawsze trzeba wierzyć w szczęśliwe zakończenie...
Mało mam czasu a pracy od groma...
W tym tygodniu nie mam kiedy pozaglądać do Was (i do siebie).
Może jutro.
Tydzień zaczął się okropnie bo pogrzebem i jakoś tak zacząwszy ani myśli skręcić w dobrą stronę.
W ciągu tygodnia nie zakończyłam żadnego z UFOków i nie zdążyłam pokajać się w akcji u MAIKi bez Metki...
Dzisiaj dziergałam tylko moment.
Na drutach, absolutnie przed kolejką udzierg z potrzeby chwili dla mojej przyjaciółki.
Odłożyłam wszystkie inne robótki bo chciałabym go skończyć w trybie ekspresowy.
Szal się dzierga (być może zmieni się jeszcze koncepcja i głównie z braku czasu, powstanie chusta zrobiona przy pomocy szydełka).
Włóczka to boskie Malabrigo (wełna i jedwab)
Słucha się coś absolutnie babskiego.
Po skandynawskich czarnych kryminałach oraz Pilipiuku, do którego jeszcze kiedyś wrócę (znaczy recenzję napiszę tylko muszę sobie przemyśleć co o nim sądzę) słucha się audiobook absolutnie babski.
Mia March, Poszukiwany Colin Firth.
W skrócie: jedno lato, trzy kobiety i pan Darcy.
Wypożyczyłam to czytadło ku pokrzepieniu, po przeczytaniu zdania na odwrocie okładki.
Życie potrafi zaskakiwać, ale zawsze trzeba wierzyć w szczęśliwe zakończenie...
środa, 18 lutego 2015
WDiC - ŚLIMAK I TRZECIE SPOTKANIE Z KURTEM WALLANDEREM
ŚRODA, PORA NA WSPÓLNE CZYTANIE I DZIERGANIE Z MAKNETĄ.
Czasu mam ciut mało, wpisy są robione na kolanie, dzierganie jakoś tak pomiędzy różnymi czynnościami (np. w drodze do Mamy).
Dzierga się w tym tygodniu ŚLIMAK.
Wzór ze strony DROPSA (na razie, teraz zrobi się ciut inaczej :))
Wpadłam na pomysł swetra robionego "na okrętkę, bezszwowo" podczas dziergania KOŁOWCA.
Zanim (lub jak Kto woli-zamiast) rozrysowałam/rozpisałam/przeliczyłam wzór - wpadłam na coś pasującego idealnie do mojej koncepcji.
Na stronie Dropsa- można zerknąć na niego tutaj IBEN.
Przy okazji tego wzoru można się podszkolić w rzędach skróconych.
Co nagle to po diable.
Nie przyjrzałam się schematowi i zdjęciom - schemat na dropsowej stronie jest ciut inny niz sweter ze zdjecia.
ale...
nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo w związku z ową różnicą- mój sweter za moment rozminie się ze wzorem.
Za parę dni będzie gotowy.
Czyta się (a raczej słucha) część trzecia przygód dzielnego Kurta Wallandera (Mankell, Biała lwica).
Cykl "Oko jelenia" Pilipiuka właśnie skończyłam i zastanawiam sie co o nim sądzę :)
Pora na kilka zdjęć mojego ślimaczka.
Dzisiaj muszę usiąść i policzyć ile ma oczek na krawędziach bo część druga będzie jednak wymagała wysiłku poleczenia i rozpisania wzoru.
Sweter już teraz wygląda przyjaźnie dla oka.
Cóż, zostałby w tej postaci gdyby nie "drobny" szczegół.
Otóż, niestety, prawdę mówiąc...rozmiar xs to nie jest mój rozmiar :)
W związku z powyższym, ślimaka jeszcze troszkę podziergam.
Czasu mam ciut mało, wpisy są robione na kolanie, dzierganie jakoś tak pomiędzy różnymi czynnościami (np. w drodze do Mamy).
Dzierga się w tym tygodniu ŚLIMAK.
Wzór ze strony DROPSA (na razie, teraz zrobi się ciut inaczej :))
Wpadłam na pomysł swetra robionego "na okrętkę, bezszwowo" podczas dziergania KOŁOWCA.
Zanim (lub jak Kto woli-zamiast) rozrysowałam/rozpisałam/przeliczyłam wzór - wpadłam na coś pasującego idealnie do mojej koncepcji.
Na stronie Dropsa- można zerknąć na niego tutaj IBEN.
Przy okazji tego wzoru można się podszkolić w rzędach skróconych.
Co nagle to po diable.
Nie przyjrzałam się schematowi i zdjęciom - schemat na dropsowej stronie jest ciut inny niz sweter ze zdjecia.
ale...
nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo w związku z ową różnicą- mój sweter za moment rozminie się ze wzorem.
Za parę dni będzie gotowy.
Czyta się (a raczej słucha) część trzecia przygód dzielnego Kurta Wallandera (Mankell, Biała lwica).
Cykl "Oko jelenia" Pilipiuka właśnie skończyłam i zastanawiam sie co o nim sądzę :)
Pora na kilka zdjęć mojego ślimaczka.
Dzisiaj muszę usiąść i policzyć ile ma oczek na krawędziach bo część druga będzie jednak wymagała wysiłku poleczenia i rozpisania wzoru.
Sweter już teraz wygląda przyjaźnie dla oka.
Cóż, zostałby w tej postaci gdyby nie "drobny" szczegół.
Otóż, niestety, prawdę mówiąc...rozmiar xs to nie jest mój rozmiar :)
W związku z powyższym, ślimaka jeszcze troszkę podziergam.
poniedziałek, 16 lutego 2015
niedziela, 15 lutego 2015
ŚLIMAK KONTRA UFOK...
Tradycyjnie, zamiast wpisu poniedziałkowego, melduję w niedzielę co słychać w akcji walka z UFOkami (zapraszam przy okazji do MaiKi bez metki i do dzielenia się efektami walki).
Walka z UFOkami to w moim wykonaniu, prawie jak walka z wiatrakami...
Po zakończeniu KOŁOWCA, uznałam, że reszta niedokończonych udziergów może ciut zaczekać.
Tym bardziej, ze są dla mojej córki, Marci, która zawita do domu pod koniec czerwca.
Podczas dziergania kołowca, wpadłam na pomysł swetra dla mnie.
Przy okazji zrobię porządek z mnóstwem resztek włóczki zalegających szafę.
Szarość z brązem, beżem i niebieskim.
Drops Delight połączony z (chyba) Kidsilkiem Dropsa.
W dodatku szperając na stronie Dropsa, znalazłam rozpisany wzór na tak skonstruowany sweter bez rękawów. Niczego nie musiałam przeliczać. Czary :)
Jest to coś dzierganego w okrążeniach i kojarzy mi się z Francją.
Powstaje więc prawie plan Paryża lub jak kto woli ślimak.
Druty 5, dzieje się błyskawicznie.
Zaczęłam wczoraj.
Pod koniec tygodnia powinien być gotowy.
Wtedy wrócę do UFOków...
Na razie zdjęcie nr 1.
Z etapu bardziej zaawansowanego wrzucę coś w środę :)
Walka z UFOkami to w moim wykonaniu, prawie jak walka z wiatrakami...
Po zakończeniu KOŁOWCA, uznałam, że reszta niedokończonych udziergów może ciut zaczekać.
Tym bardziej, ze są dla mojej córki, Marci, która zawita do domu pod koniec czerwca.
Podczas dziergania kołowca, wpadłam na pomysł swetra dla mnie.
Przy okazji zrobię porządek z mnóstwem resztek włóczki zalegających szafę.
Szarość z brązem, beżem i niebieskim.
Drops Delight połączony z (chyba) Kidsilkiem Dropsa.
W dodatku szperając na stronie Dropsa, znalazłam rozpisany wzór na tak skonstruowany sweter bez rękawów. Niczego nie musiałam przeliczać. Czary :)
Jest to coś dzierganego w okrążeniach i kojarzy mi się z Francją.
Powstaje więc prawie plan Paryża lub jak kto woli ślimak.
Druty 5, dzieje się błyskawicznie.
Zaczęłam wczoraj.
Pod koniec tygodnia powinien być gotowy.
Wtedy wrócę do UFOków...
Na razie zdjęcie nr 1.
Z etapu bardziej zaawansowanego wrzucę coś w środę :)
czwartek, 12 lutego 2015
KOŁOWIEC (zapewne nr 1)
Jest :)
Mój pierwszy kołowiec.
Powiem Wam, że to swetrzydło jest proste jak...drut :)
Na żyłce.
Zero szycia.
Same prawe oczka.
Łatwizna
Podoba mi się.
Nawet bardzo.
I jest dwustronny.
Sama nie wiem, która strona wydaje mi się ładniejsza.
Jeszcze blokowanie. Liczę na zbawienne działanie eucalanu.
Wełna jest kolorowa i piękna ale gryzie, taka przaśna zdecydowanie.
Nic to, najwyżej Dziecko będzie go zakładało na golfy
No i zakończenie rękawów ale to już po przymiarce :)
Podobno w weekend ma być w Gdańsku słońce.
Dorzucę wtedy kilka ładnych zdjęć.
Na razie wklejam te sprzed chwili - cieszę się, że go skończyłam i nie chce mi się czekać do soboty :)
Mój pierwszy kołowiec.
Powiem Wam, że to swetrzydło jest proste jak...drut :)
Na żyłce.
Zero szycia.
Same prawe oczka.
Łatwizna
Podoba mi się.
Nawet bardzo.
I jest dwustronny.
Sama nie wiem, która strona wydaje mi się ładniejsza.
Jeszcze blokowanie. Liczę na zbawienne działanie eucalanu.
Wełna jest kolorowa i piękna ale gryzie, taka przaśna zdecydowanie.
Nic to, najwyżej Dziecko będzie go zakładało na golfy
No i zakończenie rękawów ale to już po przymiarce :)
Podobno w weekend ma być w Gdańsku słońce.
Dorzucę wtedy kilka ładnych zdjęć.
Na razie wklejam te sprzed chwili - cieszę się, że go skończyłam i nie chce mi się czekać do soboty :)
| SWETER KOŁOWIEC |
| SWETER KOŁOWIEC |
| SWETER KOŁOWIEC |
| SWETER KOŁOWIEC |
| SWETER KOŁOWIEC |
Subskrybuj:
Posty (Atom)






