niedziela, 28 maja 2017

KOLCZUGA NR 2

Robienie cieniowanej chusty z efektem ombre w praktyce :)

Tak w praktyce wygląda robienie cieniowanej chusty z efektem ombre ale z dwóch nitek, nie z trzech. Wyraźniejsze są po prostu przejścia kolorów.
Tak naprawdę wcale nie zamierzałam w praktyce stosować metody na robienie chusty ombre ale...przyszła paczka, w niej te kolorowe kłębuszki i stało się.
Trochę mnie kusi zrobienie takiej dzianiny z trzech i to mocno kontrastujących barw (i nitek).
Na razie walczę ze sztywnością (przypomnę, że to podwójna lniana nitka) ale PODOBA MI SIĘ :)
Zdecydowanie.
Trudno nie nazwać tej dzianiny kolczugą i tak powinna się nazywać ale już raz nazwałam tak chustę.
Miękkie Malabrigo Sock też podwójną nitką. Męska kolczuga, używana zresztą dość ochoczo przez mojego Mężczyznę (szczególnie po "ochach" i "achach" pań z firmy, które uznały, że taka chusta do marynarki wygląda niezwykle fantastycznie a on sam prezentuje się "jak model z katalogu"). Nie ma jak męska próżność, nieprawdaż?
Kolczugę można podejrzeć w tym miejscu. Co prawda w wersji oceanicznej, nad wodą a nie w miejskiej, czyli z marynarką...
Jeszcze na manekinie :)

Lniana chusta musi więc zostać Kolczugą nr 2.

Musicie mi wybaczyć jakość zdjęć.
Tym razem nie zabrałam do Polski żadnego aparatu fotograficznego.
Przemieszczam się ostatnio dość często i stało się to na tyle rutynowym zajęciem, że ...pakuję się tuż przed wylotem. Mam po prostu kilka rzeczy, które muszą lecieć ze mną, resztą niezbyt się przejmuję.
Czasami to naprawdę podstawowe przedmioty (soczewki kontaktowe, okulary i leki:))
W roku ubiegłym zdarzyło mi się zaspać przed wylotem.
Obudziliśmy się o godzinie 8:07 i pierwsza rzecz, o której pomyślałam to godzina 8:35. O tej godzinie zamykali moją bramkę na lotnisku.
Zdążyłam :)
Od tamtej pory wiem, że mogę robić jednocześnie naprawdę sporo rzeczy.

Parę zdjęć chusty.
Jest trójkolorowa ale powstała z Lenki w dwóch kolorach.
Jeden motek srebrnego (nr 48) i dwa motki platynowego (nr 75).
Mam jeszcze trzy motki miętowego koloru (nr 47) i z nich chyba powstanie letnia bluzka albo chusta, tym razem na cieńszych drutach i z pojedynczej nitki.
Efekt ombre wygląda zupełnie inaczej w przypadku chusty robionej tradycyjnie, od środka, z oczkiem środkowym.
Moja powstała od narożnika (nabrałam 3 oczka) poprzez dodawanie w każdym rzędzie parzystym jednego oczka przed oczkiem brzegowym (tylko z jednej, zawsze tej samej strony).

Aktualizacja...
Postanowiłam napisać jeszcze o kwestii niezwykle ważnej.
Rozpoczęłam robótkę od węższej strony, od nabrania 3 oczek.
Wzięłam dwie nitki koloru srebrnego.
W praktyce oznacza to, że wzięłam nitkę z zewnątrz i ze środka motka. W ten sposób nie musiałam bawić się w zwijanie nitki w kłębek.
Jeżeli nie macie takiej możliwości, musicie pobawić się i podzielić swój kolor pierwszy na dwa (a w zasadzie na trzy części).
Przyda się do tego waga kuchenna.
Mój motek ważył 50g.
Oddzieliłabym od niego ok 15g na drugą nitkę potrzebną do rozpoczęcia robótki.
Wzięłabym jedną nitkę z motka i tę nawiniętą. Kiedy podwójna nić zostałaby przerobiona na początek chusty, zostaje nam jeszcze około 20g włóczki w motku.
Teraz dodajemy nitkę koloru numer dwa.
Ciut  z tym kombinowania ale  zasadzie prostsze to niż się wydaje. W końcu nie musimy martwić się, w którym miejscu zmieni się kolor!
Pamiętajcie tylko, że chusta się rozszerza. Nie należy zostawiać zbyt krótkiego fragmentu nici do fragmentu środkowego (tego złożonego z dwóch kolorów). No i potrzebujemy mniej nici w kolorze, którym rozpoczynamy chustę a więcej w kolorze, któr będzie w części szerokiej.
Miłej zabawy!







sobota, 27 maja 2017

ZBROJA...

Hmmm...
To mój pierwszy udzierg z lnu i jestem mocno skonfundowana :)
Wyprałam. Wytarmosiłam. Jeszcze przed praniem rozwałkowałam...
Wałkowanie lnianego wyrobu nie jest efektem zbytniego nasłonecznienia mojej głowy, jest to raczej procedura standardowa.
Wracając do chusty.
Wysuszyłam ją na słońcu i... zdjęłam właśnie sztywny, lniany arkusz z suszarki :)

Na razie nie zastanawiam się co dalej, to znaczy na pewno jeszcze jedno wałkowanie i pranie.
Póki co jestem bardzo zadowolona z kolorów. Moja trójkolorowa chusta powstała z dwóch kolorów Lenki od Włóczek Warmii.
Kolory ma bardziej niż urodziwe!
Nad miękkością popracuję jutro.









piątek, 26 maja 2017

PRZESILENIE WIOSENNE...

Przesilenie mnie zaatakowało, nie mam na nic siły.
Dziewiarskie głównie.
Niestety. Nie należę do grona dziewiarek, które nie tkną nowej robótki dopóki nie skończą udziergu będącego "w trakcie".
Efektem tego jest oczywiście posiadanie gromadki "ufoków" w różnych fazach "niedokończenia".
Tej wiosny jest jakby gorzej niż było...
Nie mogę się jakoś ogarnąć.
Mój petrolowy sweter z Alpaki i Kid Silka (przeceny włóczek Dropsa...) miał się bardzo dobrze ale... koncepcja się zmieniła. Całkiem. Został więc spruty do ostatniego narzuconego na druty oczka.
Sporo go już było. Brakowało rękawów...
Teraz jest znowu w fazie wstępnej.
 Problem polega na tym, że w tak zwanym międzyczasie przyrosły moje zapasy włóczkowe.
Od razu też poczułam, że jest zdecydowanie za ciepło na dzierganie z ciepłych włóczek.
Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że bardzo potrzebuję czegoś lekkiego, takiego do zarzucenia na ramiona w ciepły wieczór...
W dodatku nadeszła w błyskawicznym tempie przesyłka od Włóczek Warmii a w niej Lenka...:)

Lenki od Włóczek Warmii

Lenka jakoś tak absolutnie bez mojego udziału wskoczyła na druty i od wczoraj przerobił się jeden kłębuszek.
Powiem tak. Szału póki co nie ma. Len to len. Sznurek. Mój w dodatku robiony podwójną nitką bo chcę się pobawić cieniowaniem (pisałam o tym w poprzednim wpisie)
Wielkie nadzieje pokładam w blokowaniu!
Rośnie chusta przypominająca ...kolczugę.
Tutaj z kronikarskiego obowiązku - mój petrolowy sweter. Wersja 1.0.

Petrol, wersja 1.0. Było go znacznie więcej...
 i wersja 2.0 :)
Petrol, wersja 2.0. Rośnie



Obiecałam sobie dwie rzeczy.
Nie wchodzę na żadne strony z możliwością zakupu włóczki!
Nie wrzucę na druty Mirelli dopóki nie skończę przynajmniej dwóch ufoków. Nie, lepiej trzech...

Uciekam podziergać. Lenkową chustę oczywiście...
Przerabiał ktoś Lenkę (podwójna nitka!) i może coś napisać?


czwartek, 18 maja 2017

JAK ZROBIĆ CHUSTĘ Z EFEKTEM OMBRE?

No właśnie?

Jak zrobić chustę z efektem ombre? Jakąkolwiek dzianinę z efektem cieniowania?

 

Metoda najprostsza?
Kupujemy włóczkę, która jest odpowiednio zafarbowana.
Musimy mieć tej włóczki sporo, ilość odpowiednia na chustę rozpoczyna się od ok. 400m.
Piszę tu o chuście robionej na drutach. Szydełkowe wyroby są bardziej włóczkożerne.
Spora chusta, bez ażurów i intensywnego blokowania, też pochłonie od 800-900 m wzwyż...
Zależy to oczywiście od jej wielkości.
Ja uwielbiam wielkie otulacze (z racji mojego wzrostu i hmmm rozmiaru:)), chusty, które robię pożerają sporo materiału.
Wracajmy do włóczki. Co oznacza "odpowiednio zafarbowana'?
Musimy więc mieć jeden spory motek/kłębek w którym jest 400-1000 metrów włóczki zafarbowanej w taki sposób, że kolor łagodnie przechodzi od bardzo jasnego do ciemnego.
Nie może być to łaciate. Kolory nie mogą też być w dłuższych pasmach i powtarzać się co jakiś czas.
To metoda najprostsza.
Przykładowe włóczki możecie sobie pooglądać w sieci (np. Scheepjes Whirl - Liquorice Yumyum dostępna w Sklep-iku, Lenka Cake z Włóczek Warmii, Liloppi Muffin czy Souffle czy Primavera w e-dziewiarce).

Jeżeli zamierzacie kupić na chustę włóczkę, która w nazwie ma ombre - zerknijcie ile ma metrów.
Nie chodzi mi o to ile ma metrów w 100g, raczej zerknijcie na metraż motka :) i jak się kolory ułożą, jeżeli zużyjecie takiej włóczki około 700-800 m.

Tyle teorii o metodzie najprostszej.

Teraz wersja trudniejsza.
Co z chustą z efektem ocieniowania wykonaną metodą "domową", czyli z posiadanej w domowych zakamarkach, zachomikowanej włóczki?

Metoda jest dość prosta.
Potrzebne nam będą 3-4 odcienie włóczki (albo więcej).
Jeżeli nie chcemy aby nasza chusta była grubaśna, wybieramy włóczki cienkie, takie w typie lace.
Jeżeli chcemy szalik czy komin bardzo gruby - możemy zrobić je właśnie z czegoś grubszego.

Dobrze by było gdyby nasz materiał był w motkach, z możliwością wyciągnięcia nitki ze środka (możemy wtedy przerabiać bez problemu podwójną nitką, jedną z góry motka i drugą z wewnątrz).

Włóczki powinny być zbliżonej grubości ale.. niekoniecznie :)

Jak zrobić dzianinę z efektem ombre?
Najprościej mówiąc, przerabiamy jednocześnie przynajmniej dwie nitki (lub 3, 4 i tyle ile się nam podoba i jaki chcemy uzyskać efekt)
Zaczynamy robótkę jednym kolorem (moja próbka przerabiana była trzema nitkami włóczki)
i stopniowo dodajemy po jednej nitce innego koloru, wymieniając je sukcesywnie w trakcie robótki.

Zrobiłam próbkę trójkolorową ale oczywiście możemy w ten sposób zrobić dowolną dzianinę
i wykorzystać zalegające w szufladzie motki i kłębki.

Zamierzam zrobić tą metodą chustę, właśnie po to aby wykorzystać zalegające resztki włóczek. Co prawda nie będzie to pewnie ombre tylko oczopląbre ale wklejam zdjęcie z informacją jak można uzyskać efekt cieniowania. Moja dzianina będzie typowo ogrodowa i niekoniecznie będzie musiała mieć idealne pasy łagodnie przechodzących kolorów...

Wady tej metody?
Jedna, zasadnicza.
Jeżeli chcemy uzyskać efekt cieniowania, prawie nie sposób obliczyć ilości potrzebnego materiału.
Gdy marzy się nam szal/chusta z łagodnym przejściem 2-3 kolorów, naprawdę wygodniej będzie kupić motek cieniowanej włóczki w ulubionych barwach.

Jeżeli natomiast chcemy się pobawić i przy okazji zmniejszyć ilość kłębuszków włóczki w szafie to ta metoda będzie świetna :)
Myślę, że sprawdzi się też super podczas robienia chodniczka z kolorowych resztek lub koszyka...

Jak to zrobić?
Zerknij na zdjęcie.
To ogólna zasada i oczywiście sprawdzi się również przy pracach wykonywanych przy użyciu szydełka/ szydełka tunezyjskiego.



PS
wpis powstał specjalnie dla Kasi w odpowiedzi na pytanie: "jak to zrobić ? :)



środa, 17 maja 2017

OGRODOWE MIGAWKI

Mój pobyt w Polsce się "nieco" przedłuża.
Niestety, jedna wizyta u lekarza zazwyczaj kończy się skierowaniem do kolejnego...
Co zrobić.
Jeden plus jest taki, że nigdy nie byłam tak dokładnie przebadana.
Drugi, zdecydowanie lepszy, to to, że czuję się lepiej a jest nadzieja, że będzie to stała tendencja :)

W związku z moim samopoczuciem, robótkowanie trochę leży.
Na drutach Kid Silk i Alpaca (lubię te majowe przeceny Dropsa :))
Sweter się dzieje. Oczywiście od góry, bezszwowo i raglanowy. Na zdjęciu rosnący
rękaw :)
Ciut opadł mi entuzjazm bo zrobiło się naprawdę ciepło, za ciepło na zimową robótkę...


Czytanie koncentruje się wyłącznie na książkach "wakacyjnych".
Pisałam Wam kiedyś, że kocham moje miasto?
Nic nie szkodzi, mogę powtórzyć.
Poza mnóstwem zalet, których nie ma sensu tu wymieniać bo czasu zajmuje to wiele, jedną z moich ulubionych "rzeczy" jest tutejsza biblioteka.
Członkostwo w bibliotece wiąże się z posiadaniem Metropolitalnej Karty do Kultury (zniżki do kina, teatru, muzeów, na koncerty, do księgarń...)
Teraz najlepszy bonus!
Od ubiegłego roku, każda osoba będąca czytelnikiem może otrzymać bezpłatny kod dostępu do bazy legimi.pl...
Dostęp jest na miesiąc (potem musimy podejść do biblioteki po kolejny kod), bez limitu pobrań. Możemy więc bez problemu mieć legalny dostęp do olbrzymiej bazy ebooków :)
Dzięki temu już za mną ostatnia część z cyklu Remigiusza Mroza o dzielnym komisarzu Forście, cykl z Joanną Chyłką i parę innych książek. Teraz zabieram się za kolejne kryminały.
Chyba nie muszę nikogo przekonywać jak sobie cenię dostęp do nowości wydawniczych za darmo?

Teraz już będzie ogrodowo, tytuł posta zobowiązuje.
W ubiegłym roku, nieoczekiwanie mój Małzon odkrył w sobie duszę majsterkowicza.
Uzupełnił zasób narzędzi i zaczął się bawić w stolarza-amatora.
Po rzeczach dość prostych (skrzynie na kwiaty wykonane z materiału z odzysku, czyli palet) wykonał taki oto mebel!
Wersja surowa, teraz czeka na przeszlifowanie i pomalowanie.
Jestem z niego (Małżona) naprawdę dumna!

 Pora na parę roślin.






Na koniec jeszcze zdjęcia sierściuchów.
Mamy problem z Felką, która jest psem bardzo skocznym i bez lęku wysokości.
W dodatku przeszła bardzo intensywny trening i jest ułożonym psem myśliwskim...
Czasami wydaje mi się, że poluje nawet przez sen. Jest zawsze spięta i czujna.
Teraz, do ulubionych zajęć doszła jej wspinaczka po płocie.
Na tym zdjęciu, Felka stoi na szczycie muru porośniętego bluszczem. Znajduje się na wysokości ok. 2,5 metra...

W tym czasie hedonista Merlin... nie zawraca sobie łba jakimś durnym wyszukiwaniem obiektów do upolowania tylko zażywa kąpieli słonecznych.

Czasami zastanawiam się czy te nasze psy rzeczywiście są z jednego miotu.
Felicja jest czujna nawet w tych nielicznych momentach kiedy nieruchomieje...
Pozdrawiam (jeszcze) ze słonecznego Gdańska!


sobota, 6 maja 2017

LALA TURKUSOWO-ZIELONA

Lala w wersji turkusowo-zielonej gotowa.
Co prawda nie ma jeszcze butów ale wczoraj trafiła już do małej Oli.
Cieszę się, że mamy w rodzinie tylko trzy małe dziewczynki bo chyba na jakiś czas mam dosyć lalek... :)
Pora na jakiś udzierg dla mnie.
Robi się też instrukcja "jak zrobić lalę na drutach"
Miłego weekendu. 
Tradycyjnie już mam ochotę zapłakać nad jakością zdjęć.
Nie zabrałam do Polski aparatu fotograficznego, zostaje mi więc komórka...








sobota, 29 kwietnia 2017

LALA W WERSJI RÓŻOWEJ

Dzień dobry,

czasami wrzucałam na bloga informację z gatunku "co się słucha" i do dzisiejszego wpisu ilustracja muzyczna powinna nosić tytuł: "czy mnie jeszcze pamiętasz?" :)
Nie ma mnie bo... i tu powinna być bardzo długa lista, z perturbacjami lekarsko-zdrowotnymi na czele.
Niezbyt przy tych perturbacjach miałam chęci do pisania a i działo się niezbyt wiele.
Co nie oznacza nic.
Od przyszłego tygodnia powinno być już ciut lepiej i obiecałam sobie nadgonienie zaległości blogowych.

Na pierwszy ogień pójdzie chyba bardzo skrótowa instrukcja dla osób, którym niezbyt zgrabnie wychodzi szycie a chciałyby zrobić głowę lali.
Opisywałam już mój sposób na czuprynkę lali (Jak zrobić włosy lali), teraz pora na samą głowę.
Znalazłam metodę nie wymagającą bardziej niż przyzwoitych umiejętności szycia.

Mam w rodzinie aż trzy dziewczynki i właśnie "robi się" kolejna lala a póki co wrzucam zdjęcie robocze tej skończonej tuż przed Wielkanocą...



środa, 22 marca 2017

Farerski Mróz i zdjęcia chusty w całej "rozciągłości"

Dzień dobry,
nie ma mnie zbyt często...
Nie oznacza to bezczynności, wręcz przeciwnie.
Niestety, większość tego co zrobię...pruję.
Trudno mi sprecyzować ostateczny kształt nowego udziergu i jestem ciągle niezadowolona.
Pogoda też nie nastraja do robienia zdjęć.
Póki co, wrzucam zdjęcia ukazujące w całej wielkości moją ostatnią chustę.
Widać chyba gdzie się podziały aż 3 motki Sock Malbrigo?
Jest dobrze! Taka miała być. Wielka i dająca możliwość opatulenia się.





Dzisiaj środa, dodam tylko, że czytam "Ekspozycję" Remigiusza Mroza.
Zaczęłam dopiero i trudno mi coś więcej dodać. Zabrałam się za nią bo... czekam na tom trzeci cyklu, którego akcja rozgrywa się na Wyspach Owczych.
Przeczytałam "Enklawę" i "Połów", teraz czekam na "Prom".
Akcja tych powieści kryminalnych rozgrywa się w małej farerskiej społeczności, do której przybywa duńska policjantka aby rozwikłać sprawę morderstwa... 
Autor, Ove Løgmansbø, to nikt inny jak nasz rodzimy autor, Remigiusz Mróz.
Niezwykle intensywnie piszący jak widzę. Sięgnęłam więc po kryminał, którego akcja rozgrywa się w Polsce. Remigiusz Mróz pisze sprawnie, nie można się nudzić. Jak widzę też, lubi niespodziewane i przewrotne zakończenia...

piątek, 3 marca 2017

MARCOWA CHUSTA

Skończyłam ją... Jest już asymetryczna chusta robiona na drutach.

Wygląda niepozornie ale to sporo oczek bo aż trzy motki wełny Sock Malabrigo (prawie 1200m).
Teraz blokowanie, ciekawa jestem jaki będzie efekt końcowy. Czy czasami nie skończy się wielkim pruciem :)

Póki co chusta w wersji roboczej czyli przed praniem i blokowaniem.

Przy okazji się wytłumaczę. Nie ogarnęło mnie lenistwo, wręcz przeciwnie.
Miałam w domu małe zamieszanie w postaci drobnego remontu, który przekształcił się w remont całkiem spory (układanie nowych podłóg...).
Poza tym dzieje się sporo, tak mało dziewiarsko i zajmuje mi ta działalność coraz więcej czasu.
O tym jednak innym razem.
Teraz pierwsze zdjęcia mojej nowej chusty.
Nie wygląda szczególnie dobrze ale wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać :)
Już jest, UFF!




PS
Czy Ktoś przechodził z bloggera na wordpress i podzieli się wrażeniami?

czwartek, 9 lutego 2017

WDiC Tresowane pchły i nowa chusta

Środa, dawno nie przyznawałam się do lektur... a na drutach rośnie asymetryczna chusta

Znużyło mnie ciut wykonywanie lalek. Muszę przemyśleć trochę kwestii technicznych dotyczących włosów drugiej lali.
Odłożyłam więc jedną i drugą do walizki i zabrałam się za rękodzieło "dorosłe".

Robi się chusta. Włóczka to moje ulubione Malabrigo Sock.
Kształt będzie ciut inny niż zazwyczaj, trójkąt ale nieregularny.
Napotkałam oczywiście problem techniczny. Włóczka jest cienka i zwija mi się brzeg, pomimo rzędów zrobionych ściegiem francuskim. Blokowanie oczywiście rozprostuje moją chustę ale jesteśmy w Irlandii. Mokro tu i blokowanie niezbyt długo utrzymuje chustę w pożądanym kształcie. Muszę to przemyśleć, może po prostu pora na szal lub chustę robioną przy pomocy szydełka.

Przy okazji spokojnego dziergania z dość cienkiej nitki, słucha się audiobook na zmianę z Anną Marią Jopek i Renatą Przemyk.
Anna Maria Jopek i płyta "Minione", z bardzo przyjemnie brzmiącymi starymi tangami.
Renata Przemyk natomiast z mało znanymi kawałkami Leonarda Cohena.

Audiobook to nowa książka Leonie Swann "Krocząc w ciemności".
Leoni Swann pojawiała się już kiedyś na moim blogu za sprawą książki "Sprawiedliwość owiec" i "Tryumf owiec".
"Krocząc w ciemności" to książka zupełnie inna, zwierzęta nie są w niej głównymi bohaterami. Chociaż pojawiają się, nie powiem. Mamy psa i ...tresowane pchły. I magię. Tak się jakoś składa, że ja bardzo lubię magiczne powieści. Ta zapowiada się naprawdę intrygująco. Jeżeli jest tu Ktoś, kto lubi magiczne klimaty, Alicję w Krainie Czarów, to chyba spodoba mu się ta pozycja :)



poniedziałek, 30 stycznia 2017

LALA KOT

czyli jak wykonać na drutach lalkę przypominającą kota...


W moim przypadku z lalokota wykorzystujemy tułów, łapy i ogon.
Głowę zamieniamy z lalą prawie waldorfską  i wykorzystujemy głowę prototypu lali (bo szkoda ją zmarnować skoro już jest, cóż to dla nas oczko lecące w materiale).
Z lecącym oczkiem poradziłam sobie wyszywając zielone, kocie oko.
Doszyłam jej też uszy oraz wyszyłam wąsy.
Gdybym mogła, zostawiłabym oko bez tej kociej zieleni ale to zbyt skomplikowane.
W związku z porą roku, lala została wyposażona w komin wykonany wzorem entrelac z malejących kwadratów oraz zapinany u góry na dwa guziczki sweterek. Lepsza sesja będzie po wykończeniu drugiej lali i przy lepszych warunkach pogodowych.

Lala KOT, wersja druga
Lalka prawie waldorfska ma już (prawie) nową główkę. Zrobiłam ją z bawełnianej skarpetki w kolorze jasnoróżowym i powiem Wam, że super się do tego nadaje. Mało jest pracochłonnego szycia. Jutro może zrobię jej peruczkę i jak na razie chyba mam ochotę na zmianę i zrobienie czegoś użytkowego. Szal jakiś, chusta... może dokończę dwa rozgrzebane do połowy swetry. Tak, to dobry pomysł, rozprawię się z UFOkami. Jest spora szansa bo pogoda się zbiesiła i leje...



piątek, 20 stycznia 2017

Lalka waldorfska (prawie) i lalokot wcale niewaldorfski...

Lalka prawie waldorfska wyszła mi absolutnie akceptowalna ale ten lalokot jakoś mi "nie leży"...
Może kiedy go (ją) ubiorę?
Na razie przyglądam się i ważą się jej losy.
No same wiecie, robicie coś z pewnym wyobrażeniem, zastanawiacie się  jak wyjdzie a potem konsternacja.
Zobaczyłabym zdjęcie to bym się cudzego lalokota nie czepiała.
Problem w tym, że mój miał wyglądać chyba inaczej...
Tak to już bywa z dzierganiem na oko.
Może spruć?
Zrobić lalokota z głową waldorfską i kocimi uszami?
Co radzicie?
Lalka waldorfska (prawie) i lalka kot
Lalka waldorfska (prawie) i lalka-kot

czwartek, 19 stycznia 2017

JAK ZROBIĆ WŁOSY LALCE WALDORFSKIEJ (i większości lal ręcznie robionych)

Jak zrobić włosy lali?

Lalka waldorfska (prawie) z burzą włosów


No właśnie?
Jak?

Podczas szycia głowy a w zasadzie wyszywania oczu, stało się dla mnie jasne, że pomysł wyszywania włosów jest do niczego...
Czemu?
Do wyszywania oczu wzięłam zbyt grubą igłę. Skutek był taki, że przerwałam nitkę trykotowego materiału i oczko puściło do mnie oczko...
Zazwyczaj jest to dość miło kojarzone wydarzenie ale nie wtedy kiedy robi to pracochłonna głowa ręcznie szytej lali.

Lalka mogłaby nie mieć włosów. Wystarczyłoby zrobić czapkę trwale umocowaną do głowy. Ale ma trafić do kilkuletniej dziewczynki i brak włosów zostałby na pewno zauważony. Poza tym moja lala ma figurę modelki i nie przypomina w niczym bobaska-niemowlaczka. Włosy były potrzebne i już.

Wiedziałam, że czupryna ma być w miarę bujna. Miałam do niej odpowiednią włóczkę i nie było mowy o wyszywaniu czymś takim dość cienkiej tkaniny. Nawet dość grubej. Żadnej tkaniny...
Byłoby nieestetycznie, krzywo i w efekcie końcowym dziurawo.
Włóczka, z której zrobione są włosy mojej lali
Wiedziałam, że to nie będzie tak proste jak podczas robienia Leona BIS (możesz go obejrzeć TUTAJ, zajrzyj to moja ulubiona zabawka...)
Lew Leon miał grzywę zrobioną w sposób najprostszy z możliwych.
Po zrobieniu szydełkowego pyska, zmieniłam bawełnę na włóczkę FLOKI kupioną w jednym z moich ulubionych sklepów czyli BIFERNO. Włóczka ta jest "dredowata" i Leon błyskawicznie otrzymał wspaniałą grzywę.

Lala była większym wyzwaniem.
Na szczęście włosy miały być z włóczki uniemożliwiającej zmiany fryzury, to ułatwiło mi pracę o jakieś...90%.

Wyszywanie odpadło. Loki nie. Włosy prawie prawdziwe - nie. Czesanka - tak ...ale nie tym razem :)

Obejrzałam lalę.
Zrobiłam przy pomocy szydełka łańcuszek odpowiadający obwodowi głowy (wzięłam podwójną nitkę) i zaczęłam robić z włóczki frędzle na całej jego długości.
Powstało mi coś takiego (to po prawej oczywiście, do miseczki zaraz dojdziemy):


Nazwijmy rzeczy po imieniu. Powstała peruczko-zaczeska...
Fryzura na Donalda T...
Przymierzyłam ją do głowy lali i uznałam, że efekt jest niezły.
Oczywiście było jedno "ale". Jak każda zaczeska, tak i moja nie zakrywała skóry głowy i widać pod nią było ogromne prześwity w kolorze kawy z mlekiem.
Teraz dochodzimy do "miseczki" widocznej na zdjęciu. Uznałam, że na żadne dodatkowe szaleństwa nie mam włóczki. Zrobiłam więc takiego orzeszka, dopasowanego do obwodu głowy lalki. Czapeczkę, do której brzegów doszyłam włosy.
Oczywiście metodą prostszą byłoby zrobienie frędzli na jej brzegu, efekt byłby bardzo podobny. Poza tym można wtedy zrobić frędzle również w innych miejscach niż brzeg, lala miałaby bujną i gęstą czuprynę.
Lalka waldorfska podczas powstawania włosów
 Tak wygląda efekt końcowy:

Lalka waldorfska
Oczywiście nie rozwiązuje to problemu włosów do końca i w tej postaci nie mogłoby zostać. Moja lala będzie jednak miała koński ogon. Po jego zrobieniu podoszywam jeszcze ostrożnie poszczególne pasma włosów do "orzeszka".
Mnie ten efekt zadowala.

Pozdrawiam

niedziela, 15 stycznia 2017

PÓŁKOT NA NIEDZIELĘ...

Kot na drutach rośnie...

Dzień dobry tak w ogóle,
WOŚP-owa niedziela trwa więc tak prędziutko zaglądam do siebie (i do Was).
Postanowiłam wrzucić dzisiejsze zdjęcie powstającego kotolala.
Wygląda rozbrajająco, na razie to kijanka z łapami i dużą głową ale i tak chyba bardziej przypomina kota w tej postaci, niż efekt finalny (zakładam, że wiem mniej więcej jak będzie się prezentować :))
Może jutro pod koniec dnia będzie już prawie gotowy(-a).

Idę z Sierściuchami na przebieżkę i lecę do lokalnego sztabu WOŚP.
Zbieramy dzisiaj na osoby starsze i dzieciaki, pewnie nie ma sensu o tym przypominać ? :) :) :)
Siema :)

Kot dziergany na drutach w fazie wstępnej...

Kot robiony na drutach

piątek, 13 stycznia 2017

PLANY NA WEEKEND

Dzień dobry,

wiosnę chyba poczułam w kościach i uznałam, że pora na przebudzenie z zimowego snu.
Efekty są dramatyczne...
Nie mogę się zdecydować co mam robić najpierw.
Rozgardiasz w głowie i w domu kompletny.
LALKA PRAWIE WALDORFSKA nadal czeka na nową twarz.
Powód jest prozaiczny- nie mogę tu kupić przyzwoitej tkaniny.
Mam dwie opcje - kupić trykot w Polsce i czekać aż do mnie dotrze lub...zrobić tę twarz na drutach w rozmiarze 1,5...
Na razie myślę a póki co powstaje lalokot.

Lalka kot robiona na drutach
Jeszcze nie wiem czy wąsiska stanowiące integralną część nosa zostaną, są bardzo sztywne a chyba wolałabym żeby zabawka służyła "do zabawy" a nie "do siedzenia na półce".
Zastanawianie się jest u mnie jednoznaczne z przerwą w pracy nad robótką.
Nie oznacza to bynajmniej, że niczego nie robię:)
Otóż robię coś całkiem innego niż dotychczas.
Korciło mnie to od dawna i nadarzyła się super okazja.
Dostałam drewniany stolik kawowy, po przejściach.
Robi się lifting mebla moje drogie:)

Odnawianie starego stolika kawowego
Niestety i to zajęcie musiałam przerwać.
Felka chce pomagać, szlifierka wprawia w drgania cały dom, trochę to jednak pyli pomimo zbiornika na odpady i filtra... muszę poczekać na piękny, słoneczny dzień i zejść na podwórko.
Już jednak wiem, że PODOBA MI SIĘ!

Odłożyłam jednak na moment szlifierkę do kąta i będąc na fali budowlanej rozłożyłam na podłodze folię i zaczęłam malować drzwi do łazienki.

Nareszcie trafiłam na zajęcie, które mnie nie porwało...
Pomalowałam futrynę. Uznałam, że kolor light rain i farba o nazwie eggshell są super.
Pociapałam się przy tym okrutnie i uznałam, że NIE.
Nie lubię malowania.
Bardzo ważna informacja, dobrze to wiedzieć bo ostatnio rozważaliśmy pomysł kupna mieszkania do generalnego remontu.
Dobrze jest czasami skonfrontować marzenia z rzeczywistością :)

Czekam teraz na Małżona.
Chyba nie miał w planach malowania w piątkowy wieczór.
A szkoda. Mogłoby być tak miło...
:) :) :)
Idę ciut ogarnąć, szczególnie ślady po farbie WSZĘDZIE.

W weekend zero czasu. Plaża z Sierściuchami raz w tygodniu rzecz święta a w niedzielę WOŚP (w tutejszym sztabie działam i dzień będzie zapewne zajęty dość mocno :). Trzeba pomalować te drzwi dzisiaj...

Pozdrawiam