środa, 10 lipca 2019

AGATOWE SZALEŃSTWO

 czyli robimy bransoletkę z agatów.
Ogarnęło mnie agatowe szaleństwo.
Zaczęło się od zdjęcia pewnej bransoletki z agatów przecudnej urody...
Ceny była również przecudnej urody, uznałam więc, że zakupię surowce i w ten sposób stanę się posiadaczką podobnego cudu w zdecydowanie niższej cenie.

Pierwszy problem pojawił się na etapie poszukiwań materiału.
Biżuteria stanowiąca wzór była z pięknych agatów i fluorytów.
Rozwiązanie idealne to były oczywiście zakupy internetowe w jednym miejscu (koszty przesyłki).
Okazalo się to skomplikowane na tyle, ze od pomysłu, do realizacji upłynęło dobrych kilka tygodni.
Fluoryty zastąpione zostały labradorytami (równie urodziwymi) a ja w cenie bransoletki mam teraz dwa sznury korali i bransoletki w ilości...sztuk pięć.
Na szczęście posiadam również córkę o usposobieniu sroki, od przybytku głowa więc nie zaboli.

Musicie mi uwierzyć na słowo (zdjęcia nie oddają urody tej biżuterii), że to jest naprawdę ładne.

Poza tym agat to kamień przywracający równowagę we wszystkich aspektach życia: zdrowotnym, intelektualnym, emocjonalnym.
Więcej równowagi na pewno mi nie zaszkodzi 😉

W dodatku pomagać ma również w schorzeniach oczu, problemach z jelitami, wątrobą i układem moczowym. Nie rozumiem jak mogłam do tej pory funkcjonować bez takiej biżuterii :)

Co tam jeszcze?
Pomaga poradzić sobie z zasypianiem, wspiera w depresji i tęsknocie.
Wpływa na wytrwałość, wzmacnia pozytywne nastawienie do rzeczywistości oraz logiczne myślenie.

Normalnie biżuteria na receptę...

Poza agatami na zdjęciach są moje bursztyny, którym dorobiłam rzemykowe elementy (zamiast drobnych bursztynów, tak podoba mi się o wiele bardziej) oraz prototyp naszyjników z lapis lazuli (sklep internetowy kamieniolomy.pl miał promocję...)



















piątek, 28 czerwca 2019

OBOWIĄZKOWA TOREBECZKA

Szydełkowa Torebka na bazie „babcinego kwadratu” to tegoroczny obowiązek dziewiarski.
Uznałam, że skoro należy ją wykonać, wykorzystam przy okazji zalegające w pudle motki bawełnianej włóczki Drops Safran.
Oczywiście nie bawiłam się pojedynczą nitką, powstała przy użyciu szydełka nr 3,5 z podwójnej włóczki.
Uznałam, że przyda się jej jakieś zapięcie oraz chwościk aby była odrobinę moja.
Jeszcze mi mało. Dorobię jej małą portmonetkę /woreczek na klucze.

Przy okazji uznałam, ze pora „wykończyć” posiadaną bawełnę. Niedługo pokażę nowy udzierg.

Domowy szal także udało się dokończyć, czeka jeszcze na blokowanie  i kilka zdjęć.

Pozdrawiam z chłodnej Irlandii.









czwartek, 6 czerwca 2019

MIESZANIE NITEK, czyli prosty szal robiony na drutach

Powakacyjne dzieńdobrywieczór 😉

Powrót z wakacji nastroił mnie pozytywnie do fotela i drutów. Z temperatury 35-41 stopni wylądowałam prosto w irlandzką ulewę i stopni ...13. Nic tylko wziąć kubek gorącej herbaty, koc, włóczki, druty i dziergać.
Relacja z podróży po Portugalii się pisze ale chciałam Was zapytać czy lubicie łączyć w dzianinie różne rodzaje nitek?
Uznałam, że mam za dużo motków w pudłach. Nie zamierzam niczego kupować dopóki zapasy nie zmaleją!
Poczułam potrzebę a nawet konieczność posiadania wielkiego szala, którym owinę się w ogródku w chłodniejsze wieczory. W związku z tym wyciągnęłam kłębki włóczek z recyklingu...
Jedna ze sprutej chusty HARUNI a druga to efekt prucia swetra, który nie został nigdy ukończony.
Gdyby kogoś zainteresowało dlaczego u licha sprułam tak piękną chustę jak Haruni, spieszę donieść, że przez dodanie do niej włóczki Rastita Malabrigo. Filcowała się już podczas przerabiania na drutach. Potem było tylko gorzej. Zdecydowanie nie polecam Rastity...
O ile klocham miłością bezgraniczną Sock Malabrigo, Baby Silkpaca i Silky Merino również spisują się bardzo dobrze, tak Rastita mnie bardzo rozczarowała.

Chcę aby dzianina pomimo łączenia była dość jednolita. Dlatego przerabiam kolejne rzędy, na przemian raz jedną a raz drugą włóczką. Jest to ciut bardziej skomplikowane niż przerabianie na przemian dwóch rzędów jednym kolorem ale taki efekt mnie bardziej zadowala.
Wygląda to oczywiście tak, że przerabiam dwa kolejne rzędy na prawo a dwa kolejne na lewo.
Najpierw przerabiam prawy rządek pierwszym kolorem, potem przesuwam oczka na drutach - muszą być koniecznie druty z żyłką i przerabiam rząd prawy kolorem drugim. Po przejściu na lewą stronę robótki postępuję tak samo przerabiając oczka lewe.
Wracam do dziergania, chyba mi sie zaczyna ta dzianina podobać.
Skład to nitka Drops Delight (szarości, beże i brązy) połączona z Alpaką Silk.
Druga nitka to piękne Malabrigo (Silky Merino). Efekt mi się podoba. Zobaczymy jak szal będzie wyglądał w całości.



czwartek, 30 maja 2019

WAKACJE

ojojoooj
Ależ ten świat jest piękny 😍😍😍
Mam przed sobą cztery bardzo intensywne dni. Część czasu spędzę jako pasażer w samochodzie i ...nie wzięłam żadnej robótki.
Może to i dobrze. Czasami taki detox się przydaje.
Fotorelacja po powrocie z mojej urodzinowej podróży.







wtorek, 28 maja 2019

BZOWY SWETEREK

Czyli jak zrobić sweter z ażurowym karczkiem 😉

Potrzebne nam będą:
Bluzka zrobiona przy pomocy szydełka z ażurowym karczkiem (u mnie góra to wzór ze strony Dropsa- Sweet Mint)
Powstała z włóczki Drops Safran. I taka będzie nam potrzebna (u mnie to bawełna ze sprutej pozostałej części bluzki).
Jakoś się nie polubiłam z tą szydełkową bluzką.
Wszystko było z nią w porządku ale ja chyba po prostu lubię szydełkowe gwiazdki, chusty i elementy wykończeniowe.
W TYM MIEJSCU JEST STARY WPIS ZE ZDJĘCIAMI BLUZKI WERSJI SZYDEŁKOWEJ
Motek cieniutkiej włóczki (100% wełny estońskiej, 800 metrów w 100g)
Druty z żyłką.
Znaczniki.





Bluzkę prujemy zostawiając wyłącznie ażurowy karczek :)
Można też oczywiście zrobić sam karczek korzystając ze wzoru na stronie Dropsa...
W moim karczku ostatni rząd to same słupki.

Teraz robimy próbkę, która w tym przypadku jest absolutnie niezbędna.
Przykładamy próbkę do rzędu zrobionego słupkami i patrzymy jak to razem wygląda.
Ideał jest taki: jeden słupek odpowiada jednemu oczku w próbce zrobionej na drutach.
Jeżeli jest jakaś spora rozbieżność bierzemy druty w innym rozmiarze (na większych drutach próbka będzie miała większe oczka, na mniejszych-mniejsze).
Jeżeli wszystko wygląda dobrze bierzemy druty i nabieramy oczka. Do bzowej bawełnianej nitki dodajemy teraz tę cieniutką wełnę.
Wbijamy się w oczka słupka (dokładnie w to miejsce, w którym wbija się zazwyczaj szydełko) i nabieramy oczka w taki sposób jakbyśmy przerabiały oczka lewe.
Można sobie pomagać szydełkiem.
Ten sposób sprawi, że na brzegu powstanie ładny łańcuszek.





Po nabraniu wszystkich oczek przerabiamy kolejny rząd (okrąg tak naprawdę) na prawo.
Początek okręgu zaznaczamy markerem.
Dalej przerabiałam oczka w taki sposób jak w raglanie robionym od góry.
Oznaczyłam ośmioma markerami miejsca dodawania oczek (przymierzyłam karczek i oznaczyłam linie, w których powinny „przyrastać” oczka). U mnie te markery były oddzielone dwoma oczkami. W co drugim okrążeniu, zawsze w tym samym miejscu (od tego właśnie jest marker) przed i po markerze dodawałam po 1 oczku. Tak więc w co drugim okrążeniu dochodziło mi na drutach 8 oczek.
Robiłam na oko, do momentu, w którym uznałam, że pora już oddzielić oczka na rękawy.
Odmierzyłam ile ich potrzeba (zmierzyłam obwód ramienia i odmierzyłam odpowiednią ilość oczek na żyłce), przerzuciłam na dodatkową żyłkę i przerabiałam w okrążeniach część korpusu/tułowia.

Tu informacja techniczna jak ma to dalsze przerabianie swetra wyglądać. Liczby są oczywiście szacunkowe.
Powiedzmy, że po nabraniu oczek na linii karczku mamy ich na drutach z żyłką 160.
Na każdy rękaw potrzebujemy 30 oczek (czyli 2 x 30 = 60).
Pozostałe oczka dzielimy na dwie części (100 : 2 = 50)
Pamiętamy jeszcze o tym, że szydełkowy karczek ma miejsce połączenia i ono może wyglądać ciut gorzej niż reszta. Ja zazwyczaj przerabiam tę część swetra tak aby to miejsce było dokładnie na środku tyłu. Może jednak znajdować się z boku.
Jeżeli chcemy aby linia połączenia (zmiany okrążenia) wyszła nam na środku, zakładamy, że właśnie od tego środka rozpoczynamy teraz okrążenie.
Jesteśmy na środku pleców.
Z naszych 50 oczek na tył przerabiamy połowę (25).
Bierzemy kolejne druty z żyłką albo grubszą włóczkę i ściągamy na włóczkę lub żyłkę nasze oczka na rękaw (czyli 30 oczek). Zostawiamy oczka na rękaw na żyłce/ włóczce - zabezpieczamy je aby nam nie spadły i wracamy do drutów "podstawowych".
Teraz nabieramy na ten drut 4 oczka. To miejsce to nasza pacha. Przerabiamy kolejne oczka, czyli 50 na przód. Znowu zdejmujemy z drutów 30 oczek na drugi rękaw. Nabieramy znowu 4 oczka i przerabiamy 25 oczek tyłu.
Mamy na drutach coś takiego: 50 oczek tyłu, 50 oczek przodu i pomiędzy nimi po 4 oczka nabrane na podkrój pachy.
Przerabiałam wszystkie oczka na drutach (108) aż uzyskałam pożądaną długość.
Odcięłam teraz cieniutką szarą nitkę i zamknęłam oczka przy pomocy szydełka (wbijamy szydełko w oczko na drucie, przeciągamy nitkę. Na szydełku mamy jedno oczko. Wbijamy się szydełkiem w kolejne oczko na drutach, przeciągamy nitkę. Na szydełku mamy teraz dwa oczka i przerabiamy je razem (taki półsłupek się nam robi). Zamykamy tak wszystkie oczka.

Dół to trzy rzędy szydełkowych półsłupków i na koniec wszystko obrobione oczkami rakowymi. Wszystko to z bawełny Safran. Dół mamy wykończony.


Zabieramy się za rękaw.

Jesteśmy w miejscu tych nabranych czterech oczek pod pachą. Zostały one przerobione razem z resztą tułowia.
Dokładnie w środku nabrałam dwa oczka (nabieramy je tak aby wyglądało to jak kontynuacja robótki) i jeszcze jedno przed oczkami na drucie- wbiłam się po prostu w jakieś miejsce i to dwa rzędy niżej. Dzięki temu nie powstanie dziura z rozciągniętej nitki.
Wygląda to w skończonej robótce tak:



Przerobiłam oczka znajdujące się na żyłce. Znowu wbiłam się w miejsce za oczkami, dwa rzędy poniżej. Nabrałam dwa kolejne oczka w miejscu pod pachą. Wrzuciłam marker bo to jest nasz środek rękawa od wewnętrznej strony, pod pachą. Mamy teraz na drutach wszystkie oczka na rękaw. Przerabiamy je w okręgach. W miejscu markera, co sześć rzędów przerabiałam razem dwa oczka przed i po markerze aby równomiernie zwężać robótkę. Dół przerobiłam podobnie jak dół swetra (jest o jeden rząd mniej półsłupków).
Drugi rękaw robimy identycznie.

Zdjęcia nie za bardzo oddają barwę sweterka. Powiem Wam jednak, że dawno nie byłam tak zadowolona. Spieszyłam się aby go wykończyć bo dzisiaj wybywam na kilka dni. Wydaje mi się jednak, że sesji zdjęciowej nie będzie. Sprawdziłam prognozę pogody i w oko wpadła mi liczba 34...
Nie ma takiej opcji, poświęcenie ma swoje granice.
Za to po powrocie wrzucę kilka zdjęć z jednego z moich ulubionych miejsc na świecie.
Trochę się obawiam bo to powrót po 10 latach i obawiam się zmian. Nie wiem czy też tak macie.
Wracacie do gdzieś, do jakiegoś cudownego miejsca, wyidealizowanego dodatkowo przez upływ czasu i fantastyczne wspomnienia. Na miejscu raj rozczarowuje :(
Miałam tak kiedyś z Barceloną.
Po pierwszym pobycie wyjeżdżałam kompletnie zakochana.
Pamiętam jak pomyślałam w samolocie, że chcę wysiąść i tam zostać. Na zawsze.
Kolejny mój pobyt, po kilku latach był jednym wielkim rozczarowaniem.
Byłam w Barcelonie jeszcze dwukrotnie i znowu bardzo ją lubię ale nie jest to to magiczne miejsce ze wspomnie
Oby tym razem nie było to wielkie rozczarowanie.




niedziela, 26 maja 2019

PALETOWE STOLARSTWO,czyli co zrobić z palet...

Co można zrobić z palet?
Pewnie prawie każdy widział gdzieś mebel z palet, najprostszy z możliwych - stolik/ ławę.
Paleta lub dwie, na kółeczkach.
Często też można zobaczyć typowo ogrodowe meble, ławy i fotele.
Akurat te ogrodowe nie zawsze mi się podobają.
Faktem jednak jest, że paleta to super materiał. Szczególnie dla działkowców czy też osób lubiących powtórne wykorzystanie materiałów. O niskobudżetowym walorze nie wspominając.
Mój ogródek jest bardzo tymczasowy i nie ponoszę praktycznie żadnych większych nakładów finansowych (oczywiście nie mówimy tu o sytuacjach, w których trzeba mi odginać palce zaciśnięte na doniczce z rośliną w centrum ogrodniczym 😄). Palety stanowią niezastąpione źródło materiału budowlanego. Pokazywałam ostatnio STOLIK OGRODOWY z palet i kafli. Teraz do kompletu dostał... mały taras.
taras z palet


Mam jeszcze jedną niewykorzystaną europaletę w składziku i zostanie przerobiona na kolejny kwietnik tym razem przyścienny, na skalniaki. Zapewne już niebawem.

Jak zrobić taras z palet?

Taras z palet



Potrzebne nam będą europalety. Mój mini taras ma wymiar 2,4 x 2,4 m. Powstał z sześciu palet o wymiarach 0,8 x 1,2 m. Najpierw trzeba oderwać od nich deski (te węższe) pozostawiając szerokie zewnętrzne i środkową. Te dwie oderwane deski powinny nam idealnie pasować do powstałego otworu (niestety jednego). Drugi otwór musimy wypełnić. Najwygodniej zrobić to deskami pozyskanymi z kolejnych europalet...
Brzegi naszego tarasu są dziurawe i widać konstrukcję. Zakryliśmy je więc długimi listwami (oczywiście z odzysku). Dzięki temu powstała rama trzymająca wszystko razem a dodatkowo udaremniająca wsypywanie się do środka kamyków z podłoża.
Oczywiście tylko w przypadku części palet okazało się, że deski pasują dokładnie do otworów, które trzeba uzupełnić. Trzeba było parę dociąć. Aby całość "nie rozchodziła się" na środku część desek przymocowaliśmy jednocześnie do dwóch palet.. Cała deska przykręcana na środku sprawia, że są one połączone razem. Dzięki temu taras jest skręcony w środku i wszystko jest w miarę trwałe. Oczywiście było trochę zabawy z wypoziomowaniem (poszły w ruch kamienie z podłoża). Potem jeszcze dwukrotne malowanie farbą do drewna (część drewna była nowa, jasna ale część ciemna a kilka desek pomalowanych na inny kolor). Na koniec całość została pomalowana olejem do drewna (impregnacja w Irlandii to rzecz kluczowa).

Prezentuje się to akceptowalnie :) 


W kwestii najnowszego udziergu mogę nareszcie napisać, że JEST GOTOWY :) i moknie właśnie w eucalanie...
CDN...

wtorek, 14 maja 2019

POWOLNY PRZYROST

Oooooj,
jakoś mi się dłuży to dłubanie.
Nie wiem czemu, bardzo często robię na drutach 3,5.
W dodatku podoba mi się to co widzę.
Chyba potrzebna mi grupa wsparcia.
Jakieś rady?

W tak zwanych wolnych chwilach pojawiają się nowe elementy w moim irlandzkim ogródeczku.
Ostatnio stolik. Można już napić się kawy. Stolik powstał z resztek drewna i kafli.
Jest prostą ramą z listewkami wewnątrz, które przytrzymują kafle od spodu. Do tego cztery nogi (złożone z dwóch listew skręconych pod kątem 90 stopni). Całość pomalowana farbą do drewna i zaimpregnowana bezbarwnym olejem. Być może powstanie drugi, identyczny. O ile dostaniemy od koleżanki takie kafle (mieliśmy tylko dwa 😜)...

Wracam do dłubaniny.
Wspomógłby ktoś dobrym słowem...









sobota, 11 maja 2019

ROŚNIE...

może nie jak na drożdżach ale powoli przyrasta mój sweter z ażurowym wykończeniem szydełkowym.
Pogoda dopisuje, wyskakuję sobie do ogródka i pomiędzy przesadzaniem w kółko tych samych roślin, przerobię czasami rząd lub dwa.

Pozwala mi to ocalić część roślin bo w krzaczastym bluszczu pojawiają się ptaki i moje dwa sierściuchy próbują je przegonić. Kosztem roślin 😢

Nie wiem oczywiście czy wystarczy mi włóczki. Jeżeli tak, całość będzie taka prosta. Jeżeli zabraknie mi szarej wełny, być może rękawy powstaną jakimś ażurowym wzorem szydełkowym. Będą wtedy takie jak góra.
Zdjęcie półproduktu. Chcę skończyć tę robótkę w najbliższym tygodniu bo być może wyskoczymy gdzieś z Małżonem na kilkudniowy wypad.




czwartek, 9 maja 2019

Żurawkowe/roślinne uzależnienie


Pierwsza była poobijana, przecenionana na jakieś grosze Heuchera Shanghai.
Wrzuciłam ją do ziemi i przeobraziła się w prawdziwą piękność...
Od tamtej pory moja kolekcja się „ciut” rozrosła.
Niestety, nie zostawilam sobie etykiet od tych pierwszych.
Podejrzewać tylko mogę co mam na grządkach.
Na pewno mam w skrzyniach:
Shanghai
Cherry Cola
Southern Comfort
Wild Rose
Northern Exposure Amber
Fire Alarm
Sugar Plum
Ruby Royal
Delta Dawn
Fire Chief
Green Spice
Lime Marmalade
Marmalade
Autumn Leaves
Palace Purple
Marvellous Marble

I jeszcze jakieś inne, muszę je kiedyś skatalogować.

W każdym razie, ostatnio mój zapał do robótek ręcznych jakoś przygasł.
Działo się niewiele (mam za to mnóstwo rozgrzebańców) a czas mijał mi przyjemnie na pracach ogródkowych. Mój ogródek jest niewielki i prawie wszystkie rośliny mam w pojemnikach (zamierzam je spakować i przewieźć do Polski kiedy zapadnie decyzja, ze to już dzień O). Wydawać by się mogło, że nie daje to wielkiego pola do popisu ale nie jest to dla mnie wielka przeszkoda. Po prostu...w kółko coś przesadzam.
Dzisiaj więc wpis ogródkowy.
Na pierwszym planie - hotel dla owadów (handmade :))

Poniżej, po prawej stronie - choinka doniczkowa z ostatniego sezonu. Kupiona w sieciowym Dunnes Stores...najwyraźniej postanowiła nie usychać. Trzymam za nią kciuki.








Tutaj mój najnowszy nabytek. Kuflik, zwany tutaj bottle brush. Ciekawe z jakiego powodu :) ?











Trzy ostatnie zdjęcia to moja ostatnia robótka. Po długiej przerwie wzięłam się za dzierganie. W dodatku jest to przeróbka. W ubiegłym roku powstała szydełkowa bluzka. Podobała mi się ale jakoś jej nie nosiłam. Chyba nie przepadam za dzianiną wykonaną przy użyciu szydełka. BLUZKA została więc prawie w całości spruta. Zostawiłam tylko karczek, do którego dorabiam teraz pozostałą część. Do bawełny Drops Safran dodałam cieniutką nitkę (wełna estońska) i popołudniami (kiedy już poprzesadzam sobie parę roślin) dłubię sobie powolutku. Rękawy będą chyba proste. Chociaż jeszcze nie wiem. 

Pozdrawiam z wiosennej Irlandii.







wtorek, 16 kwietnia 2019

BLYSKAWICZNA DEKORACJA WIOSENNA...

czyli jak zrobić wiosenną i wielkanocną ozdobę z filcu i „przydasiów”?

Zorientowałam się właśnie, że już za chwileczkę, już za momencik jest Wielkanoc.
Tymczasem ja, dość leniwym tempem dłubię sobie (haft krzyżykowy) ozdoby świąteczne tyle tylko, że ... nie na te święta. To zresztą taka moja tradycja. Prawie zawsze robienie ozdób na Boże Narodzenie „ciut” mi się przeciąga i kończę je grubo po grudniu.

W tym roku akcja ta chyba będzie całoroczna 🙂







Wczoraj rano znalazłam w ogródku urwaną przez Brysia dużą gałąź (nasz Bryś spędza każdą wolną chwilę na płocie, stara się wykarczować krzewy...) i pomyślałam, że Wielkanoc za pasem, przydałoby się zrobić jakąś błyskawiczną dekorację.
























































Czego potrzebujemy?





1. Gałąź/patyk
2. Filc/kawałki tkanin
3. Koraliki, guziki, piórka i inne „przydasie”
4. Igły, nitki, klej etc.
5. Kawałek sznurka lub grubszej włóczki.
6. Coś do wypchania ptaszków (wypełniacz do zabawek, wata, skrawki filcu etc)



Pierwotna wersja zakładała uszycie kurczaków/ptaszków z płótna ale... nie chciało mi się wyciągać maszyny do szycia.

Uznałam, że podłubię sobie ręcznie.

Ja zrobić taką dekorację?

1. wycinamy z filcu serduszka (po dwa na kuraka). Powinny być identycznego kształtu.
2. z kawałeczków czerwonego/pomarańczowego filcu wycinamy grzebyki i dziobki.
3. na serduszka naszywamy koraliki, guziki, ozdabiamy je haftem, uruchamiamy wyobraźnię jednym słowem.
4. przyklejamy (do tylnego serduszka) piórka na ogon oraz grzebyk i dziobek)/ ogon możemy zrobić również z kawałka filcu.
5. zszywamy ze sobą serduszko wierzchnie i tylne, zostawiając kawałek otworu do włożenia wypełniacza.
6. wkładamy przez pozostawiony otwór wypełniacz i zaszywamy otwór.
7. przewlekamy nitkę przez górną część kuraka i mocujemy go przy jej pomocy do gałązki.
8. do gałązki przywiązujemy kawałek wstążki czy sznurka, możemy już zawiesić naszą dekorację w dowolnym miejscu.
Moja dekoracja potrzebuje jeszcze dopracowania i muszę dla niej znaleźć jakieś miejsce. Na razie...Brysie na nią polują :)

Jest to praca na tyle prosta, że można zrobić ją z dziećmi, które przecież mają na razie wolne bo nauczyciele strajkują.
Zazwyczaj nie wypowiadam się na tematy ogólnie uznawane za drażliwe bo niekoniecznie kocham wbijanie kija w mrowisko. Jeżeli chodzi o strajk nauczycieli to mam jednak bardzo mieszane uczucia.
Uważam, że nauczyciele powinni być dobrze wynagradzani bo to bardzo ciężka praca.
Szkoła i nauczyciele w ogóle powinni mieć więcej uprawnień i narzędzi aby móc okiełznać niektóre szczególnie trudne przypadki dzieci i ...rodziców.
Nie podoba mi się jednak kilka kwestii.
Na pewno nie podoba mi się termin strajku.
Nie wyobrażam sobie stresu dzieciaków, które teraz podchodzą do ważnych egzaminów, za moment przecież matury! Nie chciałabym aby moje dziecko miało dodatkowy, taki ogromny stres związany z egzaminem maturalnym!
Kwestia druga. Nie lubię kiedy opowiada się bajki.
Pierwsza bajka to ta dotycząca godzin pracy.
Słyszę w tv panią, która mówi, że z badań wynika iż statystycznie nauczyciel pracuje...47 godzin tygodniowo! Za moment jest wypowiedź pana, który twierdzi, że za 2400,00 nie wyżywi rodziny i musi pracować jeszcze w dwóch firmach. Zupełnie nie wiem kiedy on te trzy etaty godzi kiedy już jeden jest tak wymagający i czasochłonny? Wiem natomiast, że mam nauczycieli z dużym stażem wśród znajomych oraz w rodzinie i niekoniecznie będę się upierała nad tymi dziesiątkami godzin spędzanymi w pracy. Mam też dziecko, które chodziło do szkoły w Polsce i jakoś tak uważam, ze większość ocen pojawiała się w dzienniku tuż przed półroczem. Niestety, nie mogę się zgodzić, że przeciętny nauczyciel robi często prace klasowe, kartkówki itp. Siłą rzeczy nie pracuje po 8 godzin dziennie.
Kwestia ostatnia, kluczowa czyli pieniądze.
Ja wiem, nauczyciele pokazują w tv swoje odcinki  z wynagrodzeniami.
Problem w tym, że nie widziałam do tej pory żadnego zeznania PIT.
W telewizji nie widziałam bo na oczy to i owszem.
Tak się bowiem składa, że zdarzało mi się pomagać w rozliczeniu z fiskusem i to kilku zaprzyjaźnionym nauczycielkom. Jedna z nich systematycznie opowiadała mi, że na rękę otrzymuje 1700,00 pln. Cóż, moja troska o to, jak sobie radzi wyparowała kiedy zobaczyłam jej dochody. Powtórzę, uważam, że nauczyciele powinni być godziwie wynagradzani. Nie lubię jednak kiedy opowiada mi się bajki. Moim ulubionym nauczycielskim argumentem, w rozmowie na temat zarobków było: "W życiu! Jakie 3500 na rękę? Zarabiamy grosze, grosze!" Po moim "Hmmm, ja przecież widziałam Twojego PIT?" usłyszałam: no tak, jak się doda wszystkie dodatki, nagrody, trzynastkę, parę groszy za nadgodziny i odejmie pożyczki w PKZP to może i wyjdzie troszkę więcej...".
Mój "rekordowy PIT" to nauczycielka w liceum, która pracuje w nim na cały etat i dorabia sobie w drugiej szkole. Dochody? Nie pamiętam końcówek ale około 96 000,00. Roczne dochody brutto oczywiście. Zresztą, jeżeli ktoś nie wierzy może sobie poszperać w wujku google. Zapewne dość szybko namierzy nauczycieli, którzy składają oświadczenia majątkowe.
Nie wiem czy to są "żebrackie pieniądze". Mówię tu oczywiście o nauczycielach ze stażem, mianowanych etc. Takich, którzy chyba są obecnie w większości kadrą w polskich szkołach.
Kończę. Pożyjemy i zobaczymy jakie będą efekty tego strajku.

Wracając do moich filcowych kurczaków.
Tradycyjnie przepraszam za jakość zdjęć. Po prostu... od soboty bez przerwy lało.
Przed chwilą się przejaśniło. Idę sprawdzić wielkość zniszczeń w ogródku i biegnę na miasto. W końcu to Irlandia, za moment może zacząć lać na nowo...