poniedziałek, 31 sierpnia 2015

CONNEMARA MOJA MIŁOŚĆ

Dzisiejszy post nie będzie dziewiarski :)

Connemara to zdecydowanie taki fragment Irlandii, który może oczarować...

Wyruszyliśmy dość wcześnie i po krótkim popasie w Galway wjechaliśmy na tereny "prawdziwej, tradycyjnej Irlandii"...
Można się tam poczuć jak na planie filmowym.
Drogami wędrują samopas owce.
Proszę się nie niepokoić, owca na planie pierwszym nie jest ranna ani bynajmniej bezpańska.
Czerwony kolor na jej runie nie jest wynikiem rany postrzałowej a oznaczeniem zrobionym farbą. Dzięki niemu, wiadomo do czyjego stada należy. Biegające stworzenia ubarwione były różnorodnie. Od błękitu poprzez zielenie, seledyny, róże aż do czerwieni i purpury.
Zdjęcie nie zostało zrobione "zza płota". Owce wędrują tam bowiem, w majestacie prawa, drogami...



Dość o faunie. Connemara to przede wszystkim "obrazki i widokówki".
Pięknie jest wszędzie.
Cóż tu dużo mówić. Wklejam trochę zdjęć.

Największymi atrakcjami tego regionu są Connemara National Park oraz opactwo nad jeziorem Kylemore (Kylemore Abbey).

Od zwiedzenia opactwa oraz wiktoriańskich ogrodów należących do niego, rozpoczęliśmy wizytę w Connemarze.
Opactwo jest po prostu zjawiskowe.
Położone jest nad jeziorem Kylamore i niezwykła przyroda podkreśla jeszcze jego urodę.
Neogotycki budynek został zbudowany w roku 1868 przez Mitchella i Margaret Henry.
Tradycja głosi, że para odwiedziła Connemarę podczas swojej podróży poślubnej w roku 1850 i urzeczona pięknem krajobrazu, postanowiła zbudować tam pałac.

Niestety, w roku 1874 podczas wakacji spędzanych w Egipcie (w czasach wiktoriańskich egzotyczne i modne miejsce wypoczynku wakacyjnego) Margaret zachorowała na dyzenterię i zmarła. Była piękna, kochana przez wszystkich, miała dopiero 45 lat i była matką dziewięciorga dzieci.
Jej ciało zostało zabalsamowane i przewiezione do Connemary gdzie spoczęła w wybudowanym dla niej mauzoleum.

Mitchell postanowił zbudować ku jej pamięci "katedrę w miniaturze" i w latach 1877- 1881 powstał nieopodal pałacu neogotycki kościół wzorowany na angielskich gotyckich budowlach, szczególnie na katedrze w Bristolu (KLIK)
Piękny kościół jest świadectwem jego miłości do żony.
Pierwotnie był miejscem kultu anglikańskiego. W roku 1920, po przybyciu do Kylemore benedyktynek ze zniszczonego podczas I wojny światowej opactwa w Ypres, został ponownie poświęcony jako kościół katolicki.

Przez wiele lat, benedyktynki prowadziły w nim ekskluzywną szkołę żeńską (ostatni rocznik opuścił mury szkoły w 2010 roku).
.



Park przy opactwie.



Neogotycki kościół ku pamięci Margaret Henry.

Mauzoleum, w którym została pochowana Margaret a po śmierci w roku 1910 również Mitchell, którego prochy spoczęły u boku ukochanej żony.


Wiktoriańskie ogrody pałacowe oraz szklarnie z uprawami pochodzące z tamtego okresu.





Widok na jezioro.


To już widok z Parku Narodowego Connemara znajdującego się parę kilometrów od opactwa Kylemore.
Poszliśmy go zwiedzić, bezpośrednio po wyjściu z opactwa.

Podczas wspinaczki na Diamond Hill (gdzieś na początku drogi).
Pogoda niezbyt dopisywała, stąd kolor zdjęć. Na szczęście nie padało.



Tutaj kładka, po której pokonuje się grząską część torfowiska.



I ja kontemplująca kolejny piękny widok...

Tym razem jest to jedyny fiord w Irlandii (Killary Fjord).
Znajduje się kilkanaście kilometrów od Parku w Connemarze i ma 16 km długości.
Krajobrazy urzekają urodą.








Po obejrzeniu fiordu (dokładniej z Leenane) ruszyliśmy na południe aby dotrzeć do Carraroe (An Cheathrú Rua).

Po drodze mijaliśmy tradycyjne irlandzkie krajobrazy czyli zieleń poprzecinaną kamiennymi murkami...



Connemara to region, w którym mówi się nadal po irlandzku. Takie też są drogowskazy i nazwy miejscowości. Odrobinę utrudniało nam to dotarcie do celu wyprawy czyli małej plaży (Trá an Dóilín).
Nazywana jest "koralową plażą" i wygląda z daleka (pomijając wielkie głazy) jak nasze nadrzeczne czy nadbałtyckie kąpieliska.


W rzeczywistości te jasne fragmenty plaży nie zajmują wielkiej powierzchni.



Jestem ciut rozczarowana bo wygląda to całkiem zwyczajnie.
Przechodzę przez murek i staję na tym jasnym czymś co odpłaca mi głośnym dźwiękiem...
Przy bliższym poznaniu podłoże zdecydowanie zyskuje.


Tak naprawdę nie są to koralowce a skamieniałe wapienne glony zwane maerl.
Pomiędzy nimi znaleźć można mnóstwo muszelek różnorakiego kształtu.




Koralowa plaża to przedostatni przystanek w naszej krótkiej wyprawie.
Wyjeżdżamy z Carraroe i przez torfowiska i wrzosowiska jedziemy na południe, w okolice miasteczka Gort.

Mijamy je i skręcamy do Kilmacduagh.

Jedziemy dość dziwną, polną drogą i widok opactwa nas nieco zaskakuje.
Spodziewaliśmy się widocznej z daleka okrągłej wieży, tymczasem wyjechaliśmy dość nieoczekiwanie blisko kompleksu.

Okrągłe wieże to kolejny symbol Irlandii.
Budowane były od około X do XIII wieku i to swoiste średniowieczne "drapacze chmur".
Ich wysokość sięgała od 25 do ponad 30 metrów były więc niejednokrotnie wyższe od... współczesnych budynków dziesięciopiętrowych. Robi to wrażenie, prawda?
Co ciekawsze, stoją do dziś pomimo...braku fundamentów.

Opactwo Kilmacdaugh poszczycić się może wieżą, której wysokość przekracza 30 metrów, ruinami kościoła bez dachu oraz kilku innych budowli sakralnych znajdujących się w granicach obiektu.
Dość tych opisów, tak wygląda to na zdjęciach.





Na tym zdjęciu widać na jakiej wysokości było wejście do wieży.
Służyły one jako schronienie dla mnichów podczas dość częstych w Irlandii "wizyt" Wikingów i wchodzono do tych budowli za pomocą drabin.




Dosyć tego dobrego.
Napiszę Wam tylko jeszcze, że nie wiem jak długo zabawię w Irlandii. Może mój pobyt potrwa jeszcze tylko kilka miesięcy, może kilka lat?
Na pewno jednak uroda tej wyspy urzekła mnie bardzo i zawsze będę wdzięczna losowi, że mogłam obejrzeć ją dokładniej niż na filmie na Travel Channel...

Kilmacduagh monastery

Kilmacduagh mo

nastery










środa, 26 sierpnia 2015

NURMILINTU - INSTRUKCJA/OPIS PO POLSKU


Podczas robienia Nurmilintu poczyniłam kilka notatek i postanowiłam zrobić krótki opis po polsku, ułatwiający wykonanie tej chusty.
Jest dość prosta a przy tym efektowna a sama zasada konstrukcji, pozwala na tworzenie własnych udziergów.
Kształt chusty uzyskujemy poprzez:
- w rzędach nieparzystych dodajemy na początku robótki jedno oczko (robimy oczko brzegowe i z drugiego ozka tworzymy dwa, przerabiając to oczka najpierw na prawo a później na lewo) i w tym rzędzie, dwa ostatnie oczka przed oczkiem brzegowym przerabiamy razem.
- w rzędach parzystych z ostatniego oczka przed oczkiem brzegowym robimy dwa (zasada przerabiania - przerabiamy oczko najpierw na prawo a później na lewo).
Oczka dodajemy z jednego brzegu chusty- w każdym przerabianym rzędzie.
Natomiast w co drugim (nieparzystym) na drugiego brzegu zamykamy po jednym oczku.

Moja Nurmilintu wygląda tak:


Wzór jest bezpłatny i znajduję się na niezawodnym Ravelry  tutaj klikamy PO WZÓR  :)

Drukujemy sobie wzór z Ravelry  (będzie nam potrzebny schemat ażurowych części).
Tak uzbrojone możemy sięgnąć po druty.

Autorka wzoru informuje nas, że na chustę potrzebujemy około 380-400 m włóczki.
Do tego druty rozmiar 4  z żyłką (moja ma 80cm)
Zabieramy się do pracy.

Jak zrobić Nurmilintu opis po polsku

Część pierwsza.

Nabieramy 4 oczka.

Następnie mamy set-up row 1, nazwijmy to sobie pierwszym rzędem startowym.
Przerabiamy: 1 oczko brzegowe- prawe (oczka brzegowe zawsze przerabiamy w tej chuście na prawo - na początku rzędu oraz na końcu zawsze mamy prawe oczko, dzięki temu wychodzi nam ładny brzeg, jeżeli ktoś lubi robić oczka brzegowe aby mieć z boku łańcuszek - tutaj z tego przyzwyczajenia rezygnujemy!), dodajemy oczko przerabiając oczko prawe od przodu i od tyłu (z angielska będzie to kfb, TUTAJ- KLIKNIJ  krótki film instruktażowy pokazujący o co też chodzi), oczka prawe do końca rzędu (nie piszę, że ostatnie to oczko brzegowe, zawsze będziemy przerabiać to oczko jako prawe). Na drutach mamy 5 oczek.

Oczywiście, można nabierać oczka jakąś inną metodą, nawet robiąc zwyczajny narzut ale wtedy nie wyjdzie nam taki ładny brzeg (będą na tym brzegu dziurki, i to w każdym rzędzie gdyż oczka dodajemy w rzędach parzystych i nieparzystych).

Poniżej zdjęcia brzegu chusty z Sock Malabrigo robionej na takiej samej zasadzie co Nurmilintu, którą pokazywałam TUTAJ




Przechodzimy do set-up row 2 czyli drugiego rzędu startowego.
Przerabiamy: 1 oczko prawe, 2 oczka przerabiamy razem na prawo, dodajemy oczko przerabiając oczko prawe od przodu i od tyłu, 1 oczko prawe.
Na drutach mamy nadal 5 oczek.

Row 1 (Rząd 1)
Przerabiamy: 1 oczko prawe, dodajemy oczko przerabiając oczko prawe od przodu i od tyłu, przerabiamy oczka prawe do momentu, w którym na drucie mamy jeszcze trzy oczka, przerabiamy dwa oczka razem na prawo, 1 oczko prawe. Ilość oczek na drutach się nam nie zmienia, jest ich nadal 5.

Row 2 (Rząd 2)
Przerabiamy oczka prawe do momentu, w którym na drucie mamy dwa oczka, dodajemy oczko przerabiając oczko prawe od przodu i od tyłu, 1 oczko prawe. Jest 6 oczek.

Przerabiamy na zmianę rząd 1 i 2 aż do momentu, w którym na drutach mamy 79 oczek.


Kiedy zostaje nam 79 oczek- przerabiamy ażur zgodnie ze schematem.


Zasada dodawania i odejmowania oczek z brzegów chusty jest zachowana, ażur jest tak samo skonstruowany - narzuty i zamykanie oczek mamy na schemacie ażuru..

Skróty oznaczeń ze schematu:

Dwie informacje dla początkujących.
Schemat to PRAWA STRONA SZALA I AŻURU ale są na nim informacje również o rzędach nieparzystych (moim zdaniem prawie zbędne).
W rzędach nieparzystych , na końcu każdego rzędu robimy coś, co powtarza sie przez całą chustę - na końcu rzędu, przed oczkiem brzegowym, robimy owo magiczne kfb czyli przerabiamy oczko na prawo a potem na lewo. Daje nam to dodatkowe oczko w rzędzie.
W schemacie mamy więc rządek oznaczeń z informacją, że są to oczka lewe. 
ALE: one są lewe na PRAWEJ STRONIE wzoru. Tak więc oczek lewych w tym wzorze wcale nie przerabiamy. Robimy w rzędach nieparzystych piękny rząd oczek prawych, zakończony jednym kfb i oczkiem brzegowym... Przerobienie rzędu prawych oczek daje nam na prawej stronie wzoru oczka LEWE.
Brzmi to być może ciut skomplikowanie ale takie nie jest.

Skróty (po kolei, jak w opisie z ravelry):

KNIT (kratka pusta w środku)- oczko prawe (na prawej stronie)

PURL (poprzeczna kreseczka w kratce) - oczko lewe, ale na prawej stronie więc dla nas są to do zrobienia oczka PRAWE

NO STITCH - kratka w kolorze szarym/niebieskawym - nie ma oczka, nic nie robimy z takim oznaczeniem.

YARN OVER (kółeczko) - narzut KLIK PO INSTRUKCJĘ FILMOWĄ 

KNIT 2 TOGETHER (pochyła kreseczka, z dołu do góry na prawo) - dwa oczka prawe przerobione razem na prawo - KLIK PO INSTRUKCJĘ FILMOWĄ

SSK (pochyła kreseczka ale z dołu do góry na lewo) - dwa oczka prawe pochylone na lewo - aby je przerobić, musimy zmienić położenie pierwszego oczka KLIK PO INSTRUKCJĘ FILMOWĄ

Slip 1, k2tog, pass slipped st over ( pierwsze oczko zdejmujemy z drutu, kolejne dwa przerabiamy razem na prawo i uzyskane w ten sposób oczko przekładamy przez oczko zdjęte z drutów (w  zasadzie mogą to być trzy oczka przerobione razem, na lewo ale w taki sposób aby na górze było pierwsze oczko z przerabianych - to w wersji łatwiejszej :)) 
KLIK PO INSTRUKCJĘ FILMOWĄ

KFB - instrukcja wykonania z filmem znajduje się na górze wpisu, nie jest to nic innego jak dodawanie oczka poprzez przerobienie oczka raz na prawo i drugi raz na lewo...

Przerabiamy na przemian rzędy ażurowe i dżersejowe.

Ilość oczek po kolejnych pasach dzianiny powinna być następująca:

1 Pierwsza część chusty - dżersejowa 79 oczek.
2. Druga część/ ażur 88 oczek
3. Część dżersejowa 106 oczek
4. Ażur 115 oczek
5. Dżersej 133 oczka
6. Ażur 142 oczka.

Zgodnie z opisem, chusta kończy się właśnie po części ażurowej, mamy wtedy na drutach 142 oczka.

Oczywiście możemy ją powiększyć o kilka naprzemiennych pasów dżersejowo-ażurowych.
Widzimy, że po części dżersejowej ilość oczek powiększa się nam o 18.
Część ażurowa to zawsze 9 oczek więcej.

Zamykamy oczka przy pomocy dość dużego szydełka.
Przerabiamy razem dwa oczka (jak do zrobienia półsłupka, robimy 5 oczek łańcuszka i prerabiamy kolejne dwa oczka brzegowe razem.

Blokujemy chustę.

Moja wygląda TAK-Kliknij

Publikuję ten wpis bo otrzymałam prośę o jakieś dokładniejsze objaśnienia. Być może komuś jeszcze się przyda.
Nurmilintu to tak naprawdę bardzo prosta i błyskawiczna chusta.
Jeżeli Ktoś boi się zacząć to niech się odważy :)

I PROSZĘ O UWAGI DO INSTRUCJI, to mój debiut i może pełno w nim niejasności... :)
Miłego dziergania.

niedziela, 23 sierpnia 2015

ALPINE MEADOWS (FINISZ) czyli czemu służy blokowanie

No!

Blokowanie pomogło przepoczwarzyć się mojej meduzie w pięknego motyla.

Kilka danych technicznych:
2 motki włóczki Baby Silkpaca Malabrigo (kolor Solis), z których został mi kłębuszek wielkości sporego orzecha włoskiego.
Druty: na część gładką 3,5 oraz 3,75 do ażuru.
Włóczki wystarczyło na mniejszą wersję, większa wymagałaby użycia kolejnego motka.
Posiadam jeszcze jeden ale tak bardzo różni się kolorem, że nie chciałam robić naprzemiennie z dwóch kłębków (ze względu na i tak mocno sciągnięty brzeg).

Chusta jest dość pracochłonna i na etapie meduzy nie wygląda zbyt widowiskowo.
Za to po zblokowaniu...

Proszę bardzo:)

Wersja mniejsza, chyba dobrze, że nie dziergałam większej.















 I jeszcze kilka zdjęć, na których kolor bliższy jest rzeczywistemu.













 I na koniec zdjęcie, na którym widać "czemu służy blokowanie".