Współtwórcy

sobota, 5 lipca 2014

PINTEREST

Pinterest "i nie tylko"

Wzięłam sobie do serca deklaracje, że blog będzie o wszelkich przejawach rękodzielniczych "i nie tylko".
Dzisiaj będzie przede wszystkim o tym "nie tylko".
Jako szperacz internetowy potrafiący spędzić sporo czasu przeskakując ze strony na stronę, dopiero niedawno odkryłam Pinteresta.
Jestem fanką.
Nawet udało mi się umieścić na blogu widżet (widget?) :)
Opanowywanie technicznych możliwości bloggera trochę jeszcze potrwa.

Nareszcie mogę wkleić w jednym miejscu zdjęcia, które mnie zainteresowały.
Mam już tablicę z kilkoma moimi "udziergami", inspiracje (jakoś tak "cygańskie" rzeczy ostatnio wpadają mi w oko), drobiazgi dekoracyjne wykonane własnoręcznie na Boże Narodzenie.. (dla mnie, pomimo upływu lat, rok dzieli się nadal na okres Bożego Narodzenia i ten przydługi kawałek poza nim).
Przy okazji oglądania zdjęć po raz kolejny dociera do mnie i śmieszy myśl, ze parę lat temu uważałam, ze nieźle sobie radzę z drutami i szydełkiem.
Rozbrajające ale powodem była niewiedza i totalna ignorancja :)

Wracając do "nie tylko".
Poza tablicami rękodzielniczymi mam też "podróżnicze"...
I poza rękodziełem to chyba najbardziej praktyczne zastosowanie Pinteresta (oczywiście dla mnie).

Mogę w jednym miejscu mieć teraz zdjęcia kawałków świata, które chciałabym kiedyś zobaczyć.
Moim ulubionym sposobem spędzania urlopu jest bowiem zmęczenie się do granic możliwości podczas zwiedzania ciekawych miejsc na ziemi.
Nie jestem w stanie lecieć gdzieś i przez tydzień przemieszczać się z leżaka pod parasolem do baru i z powrotem.
A znam takie osoby.
Nieprawdopodobne wydaje mi się pokonanie kilku tysięcy kilometrów i absolutny brak ciekawości jak też wygląda świat za brama hotelową.
Mam dość mało czasu podczas urlopu i jeżeli tylko mogę spędzić go poza domem to czas ten wykorzystuję do maksimum.
Łażąc i fotografując wszystko co mnie oczaruje.
Kiedy już wiem, że jadę w jakieś miejsce, szperam w Internecie w poszukiwaniu ciekawych miejsc.
A potem dopasowuję trasę w sposób pozwalający je zobaczyć.
Teraz mogę wklejać zdjęcia takich miejsc na tablicy "Miejsca do odwiedzenia".
Mam nadzieje, że uda mi się zobaczyć choć część z nich :)

Na drutach lekki bezruch. Czekam nadal :( na jeden motek Dropsa Delight.
Czasu brakuje mi na wszystko ale staram się przerobić dziennie choć kilka rzędów.
Pasiasty, szary sweter Marci jest już bardzo zaawansowany i w przyszłym tygodniu powinnam go skończyć.
Byłby gotowy już teraz ale to pierwszy sweter, który ma być zblokowany i okazało się, że "ciut" za duży dekolt mi wyszedł.
Zdjęcia będę miała w przyszłym tygodniu i tym razem może uda mi się sfotografować jakoś bardziej przyzwoicie moje szaliczki, chusty i pasiaste udziergi.
Za dwie godziny ląduje bowiem mój Lekko Udomowiony Mężczyzna.
A Mój Lekko Udomowiony Mężczyzna posiada w bagażu podręcznym mój aparat fotograficzny :)

Uciekam, pora się zbierać na lotnisko.

Czasu będę miała przez najbliższe dni jeszcze mniej niż zazwyczaj a tym tygodniu chciałabym skończyć te wszystkie pasiaki bo czeka na mnie na drutach fantastyczna włóczka Sock Malabrigo...
Ależ się z tego cudownie robi.

Pozdrawiam



2 komentarze:

  1. Witaj Wiolu, pozwól, że rozgoszczę się u Ciebie na dłużej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam :)
      Odwiedziny, szczególnie na takim raczkującym blogu to wielka frajda.
      Też będę zaglądać do Ciebie:)

      Usuń

Miło mi, że tutaj trafiłaś/-eś. Będzie mi jeszcze bardziej miło gdy zamieścisz jakiś komentarz.