Współtwórcy

środa, 25 maja 2016

ANANASY CZ.1 (BLOKOWANIE)

:)

Prawie ANANASY

Jeden motek (ok. 385 m) Baby Silkpaca Malabrigo (kolor 416 Indiecita)
Druty 3,75 i 3,5.

Ananasy Baby Silkpaca Malabrigo

Ananasy Baby Silkpaca Malabrigo

ANANASOWY UFOK

Dzień dobry,

zaczynam myśleć, że z moją szydełkową tuniką jest tak jak z nauką przed egzaminem...
Wiecie o czym mówię?
Nigdy mieszkanie nie błyszczało tak jak wtedy gdy miałam się cały dzień uczyć do egzaminu.
Pracę magisterską napisałam tylko dzięki cichej czytelni w bibliotece w centrum Gdańska :)

Teraz tez tak mam.
Szydełkowe elementy leżą i kłują w oczy a ja biorę się za coraz to nowe rzeczy, omijając szydełko wzrokiem.

Miałam spory fragment dzierganego nad oceanem swetra ale poszedł do prucia.
Powodem była piękna plisa przy dekolcie, która się równie pięknie wywijała na zewnątrz.
Uznałam, że lepiej spruć go teraz niż później.

W końcu, szperając we włóczkach, znalazłam rozpoczętą chustę z Baby Silkpaca Malabrigo.

Chusta to urocze i bardzo dekoracyjne ananasy.
Wersja druga.
Wersję numer jeden pokazywałam już na blogu KLIK

Wersja dwa jest robiona na cieńszych drutach.
Nie będzie też miała powtórzenia ananasowego wzoru w rogalowej części.
Głównie dlatego, że namordowałam się ze zdejmowaniem oczek z prowizorycznego łąńcuszka.
Po prostu nie przerobiłam jednego rzędu oczek prawych i zrzucanie oczek, tych setek narzutów na druty było nie lada wyzwaniem. Nie mam pewności czy zdjęłam je poprawnie i po prostu zwyciężyło lenistwo...
Będzie więc anansowy szlaczek i gładka góra.
Powinna się dzisiaj dać skończyć :)

Co się czyta?
Słucha się raczej "Zapach kwiatów kawy" Any Veloso.
Historia miłosna pełna dramatyzmu opowiada losy pięknej Vittorii da Silva, pięknej córki kawowego barona. Dziewczyna jest jedną z najlepszych partii w kraju, jest jednak niegłupia i uparta, odrzuca więc kolejnych adoratorów. Do czasu oczywiście. Jej sercem zawładnie dziennikarz z Rio de Janeiro, rebeliant walczący o zniesienie niewolnictwa...

Słucha się dobrze i oczek przybywa...



sobota, 21 maja 2016

Sobotni kadr

Dzieje się,

powolutku bo szkoda takiej pogody. Zgodnie z pogodowym "rozkładem jazdy" miało lać. Nie uwierzyliśmy. I dobrze. Zrobiłam  jeden (1) rządek swetra i poszłam łazić po skałkach.
Co jak co ale nadmorskie (nadoceaniczne po prawdzie) krajobrazy to mają tu wysokiej jakości :)
Kiedy jest słońce wszystko tu potrafi wyglądać zupełnie inaczej, tak śródziemnomorsko.
Zerknijcie jakie kolory ma słoneczna Irlandia...








czwartek, 19 maja 2016

W trakcie i Viva España cz.3 (Avila, Garrovillas de Alconétar i Caceres)

Dzień dobry,

w związku z tym, że blog ten jest zasadniczo o dzierganiu, wklejam zdjęcie dokumentujące postęp prac.
2 dni (słownie: dwa dni) zajęło mi wyprodukowanie takiego fragmentu:


O postępie prac nad szydełkową tuniką nawet nie będę wspominać.


Nie przeczytałam również niczego o czym można by wspomnieć podczas akcji u Maknety.
Zastój całą parą, że się tak wyrażę.
Miejmy nadzieję, że mi przejdzie w najbliższym czasie.

Wracamy do słonecznej Hiszpanii.
Po odwiedzeniu Madrytu i Segovii zaczynamy przemieszczać się w stronę Andaluzji.

Avila również znajduje się na liście UNESCO :)


W okresie rekonkwisty była ważną twierdzą.

Posiada znakomicie zachowany kompleks murów obronnych (Las Murallas).
Mają one średnio 3,6 m wysokości i 2,7 m grubości i liczą sobie prawie 2,7 km długości. W obrębie murów znajduje się obecnie 88 baszt i 9 bram. Wiele ufortyfikowanych pałaców miejskich stanowi integralną część murów. Jest z nimi również połączona najstarsza hiszpańska katedra (Catedral del Salvador czyli Katedra Chrystusa Zbawiciela). Jej apsyda, zwana cimorro tworzy najpotężniejszą z baszt.

Docieramy do miasta w okolicach południa.

Jesteśmy wysoko bo Avila to najwyżej położone hiszpańskie miasto (leży na wysokości 1128  n.p.m.)
Zatrzymujemy się przez chwilę przy Los Cuatro Postes , małej kapliczce, którą tworzą cztery doryckie kolumny. Stąd rozpościera się najpiękniejszy widok na miasto.
Pomimo tłumu turystów, udaje się nam zrobić kilka zdjęć.
Miasto wygląda stąd jak plan filmowy, mogłoby być miejscem akcji filmu dziejącego sie w średniowieczu czy np. "Gry o tron".


Avila mury miejskie

Wsiadamy z powrotem do samochodu i ruszamy do historycznego centrum miasta.
Zachwyca nas katedra.

Avila katedra

Łączy w sobie elementy romańskie i gotyckie. Ze zdziwieniem oglądam mury świątyni, które są... pomalowane w łaty.
Wnętrze katedry, jak większość katedr, bazylik i kościołów w Hiszpanii kryje skarby.
Takie jak na przykad XII wieczny posąg Madonny, dwumetowa srebrna monstrancja czy kolekcja obrazów. 

Avila katedra sklepienie

Avila katedra sklepienie

Avila katedra ołtarz

Avila katedra figurka Madonny XII wiek

Avila makieta katedry z fragmentem murów miejskich

Tu można sobie pozwolić na wirtualny spacer: CATEDRAL AVILA

Z czego jeszcze słynie to miasto?
Jest tu Bazylika San Vincente zbudowana pomiędzy XI a XII wiekiem ku czci św. Wincentego z Saragossy, który zgodnie z legendą zginął tu wraz z dwójką rodzeństwa śmiercią męczęńską.

Ich grobowiec robi niesamowite wrażenie.
To wspaniały późnoromański zabytek nad którym jest wsparty na kolumnach, gotycki, orientalny baldachim.
Sceny wyrzeźbione na nim przedstawiają prześladowanie, ucieczkę, pojmanie oraz męczeństwo Wincentego i jego sióstr - Sabiny i Chrestyny.



Na koniec wspomnę jeszcze, że miasto to związane jest z postacią Św. Teresy z Avila.
Piękna, mistyczka, z charakterem. Założycielka zakonu karmelitanek bosych.
Bardzo ciekawa posatać i obiecałam sobie zajrzeć do żywotów świętych aby dowiedzieć się nieco więcej.
W mieście znjduje sie oprócz kilku klasztorów (w tym Monasterio de La Encarnacion, Klasztor Wcielenia) jedyne w Europie Muzeum Mistycyzmu.


Jeszcze jedno skojarzenie z tym pięknym miastem (oraz regionem, w którym jesteśmy) to ...bociany.
Takie zwykłe, nasze, polskie boćki.
Zawsze wydawało mi się, że mamy na nie monopol.
Otóż nie.
Bocianim rajem jest Hiszpania, w szczególności rejon, w którym jesteśmy.
Bociany są wszedzie. W Alfaro, na kolegiacie, doliczono się ponad 100 (!) bocianich gniazd.
W miastach kołują nad naszymi głowami.
Ich gniazda znajdują się na dachach, dzwonnicach, słupach.
Tak na przykład jak to, na słupie mającym najwyżej 3 metry wysokości, stojącym przy drodze dojazdowej do miasta...


Ruszamy dalej, w stronę Caceres.
Po drodze zaglądamy do Plasencii. Nie robi na nas większego wrażenia. Wchodzimy na moment do katedry (jest msza św. i niestety nie możemy jej zwiedzić), zrywamy kilka pomarańczy i ruszamy w dalszą drogę.

Garrovillas de Alconetar nie znajdowało się na liście miejsc do odwiedzenia.
Jest to mała gmina, licząca nieco ponad 2000 mieszkańców, położona w bok od drogi, którą podróżowaliśmy.
Nasz wyjazd był zorganizowany w taki sposób, że zabukowaliśmy loty i ruszyliśmy przed siebie.
Noclegi rezerwowała na bieżąco (zazwyczaj wieczorem) nasza córka Marcia.
Plan był taki, że nocujemy w Caceres i wieczorem oraz rano zwiedzamy miasto.
Nie wypalił gdyż... nie było w mieście żadnego noclegu.
Marcia rozszerzyła więc promień poszukiwań na okoliczne miasteczka.
Kryterium było jasne: ma być ładnie.

Jest tam bardzo ładnie.
Miasteczko jest ciche i jakby wyjęte z ubiegłych stuleci.
Z rynkiem, przywodzącym jednoznaczne wspomnienia z dzieciństwa o walecznym ...Zorro.
Starymi kościołami.
Uwielbiam te małe miejscowości, do których nie zagląda zbyt wielu turystów.
Zobaczcie zresztą.

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor

Garrovillas de ALconetar Plaza Mayor
Garrovillas de Alconetar 
Rano pakujemy się i jedziemy do Caceres.
Tuż za miastem zatrzymujemy się na chwilę w górach.
Nad naszymi głowami kołuje stado...sępów.
Ekstramadura, region w którym jesteśmy to ptasi raj.
W górach mają swoje gniazda również sępy płowe i udaje się nam zaobserwować je w locie.

Za Garrovillas de Alconetar sępy plowe

Za Garrovillas de Alconetar sępy plowe


Caceres, czyli kolejne miasto na naszej liście (oczywiście znajduje się na liście UNESCO:)) wita nas słońcem, piękną pogodą i tłumami na miejskim rynku.
Historia miasta, tym razem sięga...górnego paleolitu.
W  jaskini Cueva de Maltravies znajdującej się na przedmieściach

Na dzień dobry witają nas takie klimatyczne DŹWIĘKI

W zabytkowej części miasta, na szczycie wzgórza, otoczone murami, leży Barrio Monumental (dzielnica zabytków), gdzie znajduje się ok. 40 cennych budowli średniowiecznych, renesansowych i barokowych. Jest to jeden z najcenniejszych zespołów architektonicznych w Hiszpanii.

Spacrujemy po pięknych uliczkach, wchodzimy na kościelną wieżę, z której rozpościera się widok na miasto.
Nie będę się rozpisywać. Miasto jest piękne i jeżeli tylko będziecie mogły, spróbujcie je odwiedzić.
Caceres

Caceres

Caceres


Caceres

Caceres

Caceres
Mamy przed sobą spory kawałek Hiszpanii do przejechania.
Następny nocleg planujemy już w Andaluzji, w pięknej Sevilli.

piątek, 13 maja 2016

Viva España cz.2 (SEGOVIA)

SEGOVIA...

W przeciwieństwie do Madrytu, Segovia jest się na mojej liście "ulubione miejsca".
Miasto jest średniej wielkości, z długą historią i mnóstwem zabytków.
Stare miasto oraz akwedukt znajdują się na liście dziedzictwa UNESCO.
Jest tam wszystko to co lubię.
Gotycka katedra, stare romańskie kościoły z XII i XIII wieku, pałace, wąskie uliczki, dzielnica żydowska, miejskie mury, bajkowy alkazar, dawny arabski rynek i akwedukt.
W jednym z kościołów złożone jest ciało św. Jana od Krzyża.
Dlaczego to niewielkie miasto może się poszczycić tak imponującą listą zabytków?
Do XVI wieku była Segovia jedną z rezydencji krółów Kastylii. To tutaj została królową Izabela I Katolicka (to ta królowa od zdobycia Granady, rekonkwisty, inkwizycji i wysłania Krzysztofa Kolumba w nieznane).

Początek podróży nie wróży dobrze.
Wyjeżdżamy późnym wieczorem i jedziemy w góry.
Jesteśmy coraz wyżej. Nawigacja wyświetla rosnące cyfry i ochładza się w tempie ekspresowym.

Segovia znajduje się na wysokości 1000 m n.p.m.
Jest chłodniej, w dodatku zaczyna okropnie lać.
Góry (Sierra de Guadarrama) rządzą się swoimi prawami.
Nasz przyjaciel, który jest stworzeniem ciepłolubnym i najlepiej czuje się w gorących regionach świata, zaczyna marudzić :)
Uspokajamy go. Z Segovii zamierzamy jechać w stronę Andaluzji a tam powinno być cieplej.

Docieramy do miasta i krążymy chwilę w poszukiwaniu hotelu zarezerwowanego dla nas przed chwilą przez naszą Marcię.
Okazuje się, że hotel znajduje się w centrum miasta, dokładnie na placu z akweduktem.

Czy kiedy słyszycie słowo "akwedukt" to macie przed oczami ruiny?
Kilka łęków, parę fragmentów czegoś na kształt kolumny? Krótko mówiąc rzymskie relikty przeszłości, w stanie daleko posuniętego rozkładu? Ja tak miałam dopóki nie odwiedziłam Segovii.
W Segovii akwedukt jest...no cóż, to po prostu akwedukt.
Nie, nie po prostu. To jest AKWEDUKT. Ogromny, szary, kamienny. Jakby to powiedzieć - to akwedukt w całości a nie ruiny. Dzieli miasto na pół jak ogromny, ażurowy twór. Gdyby nie samochody i zabudowa ze sporo późniejszego okresu, moglibyśmy poczuć się jak dwa tysiące lat temu. Nie wiadomo dokładnie jaki jest jego wiek. Powstał zapewne w I lub II wieku naszej ery.

Akwedukt jest ogromny, zbudowano go z granitowych elementów, bez zaprawy. Legenda głosi, że zbudował go sam diabeł...
Robi piorunujące wrażenie, Do końca lat 70. ubiegłego wieku dostarczał jeszcze wodę do miasta. Zapewne to jest przyczyną znakomitego stanu, w jakim się znajduje.

Pora go pokazać.





Co jeszcze iekawego znajdziemy w tym niezbyt dużym mieście?
Ostatnią gotycką katedrę zbudowaną w Hiszpanii.



Alkazar czyli warowny pałac mauretański.
Akurat ten prezentuje się niezwykle bajkowo z zewnątrz.

Alkazar w Segovii (zdjęcie ze strony www.tourismodesegovia.com)

Rzut oka na okolicę z punktu widokowego przed alkazarem.


Oraz sporą ilość uroczych uliczek, placyków, sklepów i barów tapas.



Tak, Segovia to zdecydowanie jedno z moich ukochanych miejsc w Hiszpanii.
Załuję, że nie zatrzymujemy się w nim na dłużej.
Polecam, naprawdę warto je odwiedzić.


Niestety, po obowiązkowym winie i wizycie w barze tapas, ruszamy dalej.
Przed nami kolejne miasto, do którego warto zajrzeć choć na chwilę, podczas podróży po Hiszpanii.
Avila.

CDN.