Współtwórcy

środa, 30 marca 2016

FINISZUJĘ I PORZĄDKUJĘ

WDiC odcinek XXX

Środowe dzierganie i czytanie zaniedbałam ostatnio (blogowo) i spieszę nadrobić zaległości.

Najpierw dzierganie.
Kończę szal z reszty estońskiej tęczy połączonej z ciemnoczerwoną Romą.
Tęczowo i optymistycznie oraz...niezwykle prosto do blokowania będzie.
Po blokowaniu tęczowej TORMENTY oraz ALPEJSKICH ŁĄK nabrałam rezerwy do chust tego kształtu.
Po prostu...nie chce mi się ślęczeć i upinać aby jakoś wyglądały. Szczególnie tu, gdzie wilgoć w powietrzu niszczy efekt dość szybko.

Tak więc ten tęczowy szal powstał dość absurdalnie bo od nabrania oczek na szydełkowy łańcuszek.
Zrobiłam border i uznałam, ze nie będzie żadnych skróconych rzędów i rogala.
Nic z tego!
Prostokąt dający się ukształtować przy pomocy drutów do blokowania będzie dobry.
Zostało mi mozolne szydełkowe wykończenie zamknietego już brzegu (pikotki mi się zamarzyły).
Blokowanie zapewne jutro.

Co się czyta?
Literatura prawie fachowa :)
Z nudów złapałam za książkę, którą Małżon wywiózł kiedyś z domowych zbiorów.
Dr Robert Maurer "Filozofia kaizen".
Pewnie metoda kaizen znana jest sporej grupie (choćby z wykładów na studiach:)).
Dla osób, które się z nią nie spotkały: w olbrzymim skrócie jest to filozofia, którą można streścić słowem "POLEPSZ".
Najczęściej opisywana jest jako japońska filozofia biznesowa (stosowana z wielkim powodzeniem) sprowadzająca się do ustawicznego udoskonalania i ulepszania procesu zarządzania i produkcji, na wszystkich szczeblach.
Brzmi biznesowo i dość sucho ale...książka napisana jest przystępnie i zaciekawiło mnie podejście Autora (psychologa i wykładowcy na Wydziale Medycyny UCLA) do zastosowania tej metody w codziennym życiu.

Nie każdy daje radę wziąć byka za rogi i dokonać radykalnej, rewolucyjnej zmiany.
Rewolucje bywają spektakularne ale nie zawsze kończą się sukcesem. Czasami to spektakularna klapa.
Kaizen to przeciwwaga dla gwałtownych zmian.
Skoro nie mogę podołać radykalnym metodom to czemu nie skorzystać z tej filozofii?
Bez olbrzymiego wysiłku, łagodnie i elegancko?
Metodą małych kroków, niewielkich zmian?
Codziennie odrobinę poprawiać coś co mi nie odpowiada?

:)






Dawno nie było też "czego się słucha"
Słucha się Islandczyków (to ze względu na bardzo wstępne przygotowania wyprawy do krainy ognia i lodu)...


czwartek, 24 marca 2016

KURKI TRZY

Były sobie kurki trzy...
Szydełkowe zresztą.
Jeżeli zdążę, powstaną jeszcze w wersji pastelowej.
Ta trójka chyba dostanie jeszcze sznureczek i zawiśnie zaczepiona o karnisz.
Przemyślę ten pomysł.
Na razie uciekam, trzeba sporządzić listę zakupów świątecznych.







środa, 23 marca 2016

DZIEWIARSKIE PORZĄDKI

Dzień dobry,

w związku z okresem przedświątecznym zabrałam się za porządki. Na razie dziewiarskie.
Skończyłam przerabianie granatowego swetra. UFF.
Poprawki, przeróbki, zszywanie, chowanie nitek...
Noo, nie jest to bardzo przyjemne.
Czasami trzeba.

Koniec gadania.
Zdjęcia bardzo efektowne nie są ale przeróbka wyszła dość dobrze.
Sweter ma teraz duży kołnierz i plisę z guzikami. Można się opatulić.
Wiosna nadchodzi i będzie mógł służyć jako płaszczyk.
Takie były sugestie właścicielki.

Wygląda teraz tak:
Tu zdjęcie "przed":
I jeszcze zbliżenie na kołnierz zakończony moimi ulubionymi oczkami rakowymi (na drugim planie fragment szydełkowej robótki, która się dzieje) :




Uciekam.
Wielkanoc za parę dni, może pora na jakiegoś kurczaka/zajączka ?
Powinnam zdążyć.


niedziela, 20 marca 2016

TĘCZOWO

Uff,

wróciłam z Polski.
Muszę przyznać, że trzydniowy pobyt w Gdańsku, połączony z ogromną listą spraw do załatwienia, przypomina przejażdżkę kolejką górską.

Od jutra powrót do codzienności.

Plany na ten tydzień:
1. dokończyć przeróbkę swetra, o którym pisałam swego czasu,
2. nadgonić szydełkowanie (zaczyna wyglądać pięknie :)),
3. wyciągnąć maszynę do szycia bo zaczyna mi rosnąć lista rzeczy do uszycia "na wczoraj",
4. poza listą "na wczoraj" jest lista "na już" a na niej na miejscu pierwszym : "Mamo, uszyj mi spodnicę, w szkocką kratkę!"
5. Ruszyć w końcu stronę, o której myślę od dobrych paru tygodni (nazwa mi potrzebna, łatwiejsza niż tysiacoczekiwloczekblogspot....

To robótkowo.
Poza tym - codziennie godzina ruchu. Koniecznie.
Robótki ręczne mają to do siebie, że niestety, nie wpływają dobrze na kondycję fizyczną. Szkoda wielka.
Tak więc wczoraj zakupiliśmy wielką pompkę rowerową i jutro zamierzam odkurzyć dwukołowca!
Wiosna moje drogie :)

Lista listą a na drutach wylądowała resztka estońskiej tęczowej wełny, z której powstała Tormenta

To coś będzie szalem, rozpoczętym od szydełkowego łańcuszka gdyż...miała być to chusta, taka w kształcie księżyca.
Cóż. Zmieniłam plan po godzinnej walce z blokowaniem Tormenty.
Będzie szal. Kocham blokowanie dzininy o prostym, nieskomplikowanym kształcie :)



Na razie mam tęczowy brzeg, reszta powstanie z Romy w kolorze wisniowym.
Połączenie kolorów spodobało mi się od razu, w dodatku Roma jest znacznie mniej "zgryźliwa".

I jeszcze jedno zdjęcie "oczopląśne", tym razem tkaniny na zabawki (i nie tylko).
Będzie się szyło...

CDN...


środa, 9 marca 2016

WIOSENNE SZYDEŁKOWANIE :) I WDiC

Dzień dobry,

znowu jakby środa...

Tknięta wyrzutami sumienia postanowiłam sięgnąć po szydełkową sukienkę, którą robię na zamówienie...
Idzie mi, no nie idzie raczej:)
Mam jej z siedem centymetrów i przedwczoraj postanowiłam ruszyć pracę do przodu.
Lato za pasem a miałam się wyrobić do wakacji.
Na szczęście wpadła przyszła właścicielka i ...zmieniła koncepcję :)
UFF, UFF, UFF!
Wiecie przecież jak to jest kiedy nie mamy serca do jakiejś robótki.
Do sukienki nie miałam.

Zmiana koncepcji spowodowała, że otworzyłam folder CROCHET i w ciągu 30 sekund sukienka zmieniła się w coś co dzierga mi się bez porównania lepiej.

I nie, nie będzie to bieżnik :)
Na końcowy efekt trzeba jeszcze poczekać. Pędzę z robótką bo boję się, że zabraknie mi kordonka a w niedzielę lecę do Polski i mogę dokupić trochę.

Wracam do "Genialnej przyjaciółki" i szydełka.
Na razie zdjęcie fragmentu "bieżnikowej robótki".



poniedziałek, 7 marca 2016

LEON W SŁOŃCU

Sobota była słoneczna.
Skorzystalismy więc z okazji i zabraliśmy Marcię, Leona i psy na plażę :)








Dawno nie było zdjęć z cyklu "Pocztówki z Irlandii".
Wklejam więc jeszcze parę obrazków z okolic Nohoval (bardzo blisko Cork).
Kiedy tam dotarliśmy, Marcia powiedziała: "Mamo, ale Narnia..."

Bajkowa bywa ta Szmaragdowa Wyspa.
Szczególnie w słońcu.








sobota, 5 marca 2016

KONTROLA JAKOŚCI

Leonowe buty...

Kontrola jakości przed sesją zdjęciową.
JEST SŁOŃCE :)
Zaraz się zbierzemy i jedziemy dotleniać.

Miłej soboty.


środa, 2 marca 2016

GENIALNA PRZYJACIÓŁKA I KOLEJNY SZYDEŁKOWY MIŚ

WDiC - 02 marca

Co czytam?
Elena Ferrante, "Genialna przyjaciółka".

Niezbyt często ulegam zachęcającym do przeczytania książek opisom.
Tym razem jednak uległam sile perswazji i sięgnęłam po "Genialną przyjaciółkę".


To powieść uniwersalna. O przyjaźni, dorastaniu, milości, wyborach...
Akcja dzieje się we Włoszech i przedstawia losy dwóch przyjaciołek.
Zaczyna się dość nietypowo bo obie bohaterki mają ponad sześćdziesiąt lat.
Jedna z nich, Elena, odbiera telefon od syna przyjaciółki, Rina.
Okazuje się, że Lila zaginęła...

Nie jest to bynajmniej historia kryminalna, z morderstwem w tle (przynajmniej na razie).
Elena, dość szybko orientuje się, ze zaginięcie Lili zostało przez nią dokładnie przygotowane.
Zatarła po sobie wszelkie ślady. Zaginęły po niej nawet fotografie...
Elena przez ponad trzydzieści lat słyszała od przyjacciółki, że ta chciałaby rozpłynąć się w powietrzu, zniknąć bez śladu i radzi jej synowi aby pozostawił ją w spokoju...

Zapowiada się nietuzinkowo. Czyta świetnie. Recenzje (i ilość sprzedanych egzemplarzy jej powieści) również przemawiają ZA.
Jeżeli Ktoś chce to może sobie posłuchać fragmentu. Właśnie znalazłam w radiowej Dwójce...

Teraz o dzierganiu.
Dziergam wszystko i nic.
Nie mogę się zmobilizować do dokończenia paru rozgrzebanych rzezy.
Kilka(naście) kolejnych dopomina się realizacji.
Wiosenne przesilenie...

Jedyne co mogę dokończyć to malutkie misie, powstające ostatnio gromadami...
Ten jest ostatni. Miś w kominie :)