środa, 19 października 2016

DO PARY...

Dzień dobry,


środowy wpis, czyli co na drutach i w trakcie czytania.

Dzieje się para mitenek do kompletu z PASIAKiem.
Zostało mi praktycznie zszycie drugiej i szydełkowe wykończenie z pikotkami.
To najprostsze mitenki świata. Składają się z prostokąta, który zszywamy zostawiając odpowiedniej wielkości otwór, taki aby zmieścił się kciuk.

Czytelniczo też końcówka książki. Właśnie odłożyłam ją na półkę biblioteczki.
Podczas pobytu w Polsce przechodziłam obok empiku i wpadła mi w ręce trzecia część tetralogii Katarzyny Bonda, czyli "Lampiony".
Właściwie nie zamierzałam kupować papierowego wydania bo ilość książek mam zupełnie nieadekwatną do metrażu mieszkania ale...
Jakieś ale zawsze musi być i zmienić nasze plany, prawda?
Tym razem "ale" przybrało postać Autorki, w przecudnej urody kwiecistej sukience.
W związku z tym zakupiłam dwa egzemplarze (jeden dla mojej koleżanki Margo, która jest fanką) owych "Lampionów" i zostałam posiadaczką wydania papierowego i to z autografem.

Pierwsze dwie części podobały mi się, nawet bardzo.
Szczególnie "Okularnik".
"Lampiony" jakoś szczególnie mnie nie porwały. Chyba mam lekki przesyt. Sporo rzeczy się w nich dzieje (jak to u Bondy). Mamy wymuszenia, podpalacza, terroryzm...
Do tego opisy Łodzi. Oczywiście znajdujemy odpowiedź na to, co stało się w ostatniej scenie "Okularnika". Nie jest to zła książka i oczywiście za dwa lata sięgnę po część czwartą opowieści o Saszy Załuskiej (tym bardziej, że Autorka znowu zakończyła tom w sposób nieoczekiwany i zostawiła czytelników z niepokojem "co z...?") ale jakoś nie wzbudziła we mnie szczególnie mocnych emocji.











17 komentarzy:

  1. Chyba też muszę zrobić mitenki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne kolory:-) Jaka lub jakie to włóczki użyłaś?
    Jestem zachwycona urokiem mitenek i pasiakiem, sama chętnie zrobiłabym podobny tylko z doborem włóczek mam zawsze problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, uwielbiam te kolorowe motki.
      Włóczka to Drops Delight w kolorach 10 i 14 (mitenki).
      W szalu użyłam kolorów 09, 10, 14 i 17.
      Czarna włóczka to Drops Fabel.

      Usuń
    2. ...tak myślałam, że to melanż będzie)dziękuję:))

      Usuń
  3. Piękne, piękne kolory :)
    Uwielbiam mittenki, a Twoje wyjątkowo mi się podobają :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Drops Delight daje się lubić za te piękne barwy.

      Usuń
  4. Mitenki chodzą za mną ...może uda mi się je w tym roku córce zrobić...przecież to takie proste....
    Śliczna włóczka...w kolorach tęczy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to taka błyskawiczna praca. Moment i są gotowe. Nie to co Pasiak :)

      Usuń
  5. Piekna wloczka, zamrzyla mi sie taka...

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te mitenki, aż rwą oczy. Zachęcają do dziergania, to taki szybki prezent. A pasiak fantastyczny ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne mitenki :-) Doskonale będą wyglądały w komplecie z pasiakiem :-)
    Fascynuje mnie Katarzyna Bonda... kiedyś oglądałam wywiad z nią i opowiadała o zamiłowaniu do sukienek - zawsze za kolanko i bez wielkich dekoltów :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dekolt był niczego sobie. Cała sukienka przecudnej urody:) Zielenie, turkusy i ogólnie wzory kojarzące się z dźunglą.

      Usuń
  8. Spojrzałam na zdjęcia i padłam z zachwytu - te kolory...

    OdpowiedzUsuń
  9. Te kolory sa rewelacyjne. Piękny komplet powstaje.

    Odniosę się tu do kom. w moim poście - maszyny lidlowskiej. 11 lat temu kupiłam taką, marki lervia, czyli no name :) w lidlu właśnie. W tym roku mi padła w wakacje, ale szyłam nią wszystko, co mam na blogu i czasem były to naprawdę ciężkie zadania.
    Niedawno pojawiła się silver crest - lidlowska - wypasiona, trzeba przyznać. zakupiłam ją, poszyłam 2 godziny, dosłownie, i poszło napięcie nici górnej, którego nie dało się już ustawić. odniosłam do lidla i oddali mi pieniądze, bo kolejnej, takiej samej już nei kupowałam. Silver crest ma dobre modele, ale trzeba wiedzieć który; ten był wadliwy, choc przyznaję, na początku szył pięknie. ale 2 godziny to trochę za mało.... tydzień później był singer dla lidla, ale z opinii wynika, że nie warto go kupować, więc nawet nie zakupiłam na "spróbowanie", choć pieniądze by mi zwrócili. To takie moje male doświadczenia; jeśli rozważasz kupno maszyny w lidlu, sprawdź dokładnie model i opinie o nim.
    ja raczej nastawię się na Janome, chyba... ale na to jeszcze musze poczekać :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobrze, że napisałaś :) Te bardziej niż pozytywne opinie były właśnie o maszynie Silver Crest. Dobrze, że napisałaś bo żałowałam troszkę pieniędzy na Singera Heavy Duty...

      Usuń

Miło mi, że tutaj trafiłaś/-eś. Będzie mi jeszcze bardziej miło gdy zamieścisz jakiś komentarz.