Współtwórcy

środa, 5 sierpnia 2015

WDiC - wstęp do Alpine Meadows i ...Żuk w pudełku

Męczę chustę Alpine Meadows.
Męczę bo od dawna żaden ażur nie sprawił mi tyle problemów.
Pomylilam się chyba czterokrotnie i musiałam naprawiać błędy.
Wczoraj wkurzyłam się (po kolejnej pomyłce) i wrzuciłam co 20 oczek znaczniki.
Stąd ta kotłowanina na zdjęciu.
Przerabiam właśnie trzeci rząd ażuru.
Za moment zacznie być widoczny co zdecydowanie ułatwi pracę.

Czytanie (środa przecież :)) to "Żuk w pudełku" Juliana Bagginiego.

Na początek - cytaty z okładki:
"Uzależniająca lektura, niczym torba miniaturowych intelektualnych smakołyków."
"Ta książka jest jak sudoku filozofii moralnej."

I jeszcze ciut dłuższy cytat:

Myślę, więc?

Mam na imię Rene. Przeczytałem kiedyś, że jeśli czegokolwiek można być pewnym, to tego, że dopóki myślę, istnieję. Jeśli więc ja, David, w tej chwili myślę, muszę istnieć, żeby to myślenie mogło się odbywać, prawda? Być może śnię, może jestem szalona albo może wcale nie mieszkam w Taunton, ale dopóki myślę, wiem, że Lucy (to znaczy ja), istnieje. Ta myśl mnie uspokaja. Życie tutaj w Monachium bywa bardzo stresujące, a świadomość, że mogę być pewna swojej egzystencji, daje mi poczucie bezpieczeństwa. Idąc Polami Elizejskimi każdego ranka, często zastanawiam się, czy świat naprawdę istnieje. Czy naprawdę mieszkam w Charlottesville, tak jak sądzę? Przyjaciele mówią mi: "Madeleine, zwariujesz od tych spekulacji!". Ale ja nie uważam się za wariatkę. W tym niepewnym świecie znalazłam pewność. Cogito ergo sum. Ja, Nigel, myślę, a zatem jestem w istocie Cedrykiem.


Zaniepokojonych moim stanem umysłu :) uspokajam. Ten cytat wydaje mi się zabawny.

Mniej zabawne staje się zainteresowanie Felki rękodziełem.
Stała się chyba fanką włóczek Malabrigo (światowa z niej suka i wie co dobre).
Merlin vel Kredek vel Pefron posypia całymi dniami (dostaje leki uspokajające, dzisiaj kontrola u weterynarza a przed nami jeszcze 3 tygodnie gipsu) natomiast Felka uczestniczy czynnie w mojej pasji do dziergania.

Problem w tym, że jest niebywale czujna a przy tym cicha i skuteczna.
Już kilkakrotnie zorientowałam się, że memła w paszczy włóczkę zgarniętą z pudełka na stole tylko po tym, że nitka robiła się mokra od psiego memłania.
Ale to była Sock z poprzedniej chusty. I tak prana przed użyciem, szkoda była więc niewielka.
Teraz dłubię z Baby Silkpaca Malabrigo i wątpię aby dobrze zniosła zainteresowanie psicy...
Pilnuję więc a to z kolei powoduje frustrację Felki.
I moją bo dzierganie z psem wpatrzonym we mnie CIĄGLE nie nalezy do łatwych.
Lizę na to, że w przeciągu tygodnia ta cienizna zejdzie z moich drutów.
Nie jestem tego jednak pewna bo jakoś pod górkę idzie mi dzierganie.tych alpejskich łąk..







  A tu wpatrzone we mnie uważnie oczy Felki...



Zdjęcie smutnej Felki jest rzeczywiście bardzo mylące - wklejam więc jeszcze kilka innych.
Ona nie bywa smutna. Prawie nigdy. I nie ma metrowej mordki :)

Tutaj chyba juz (prawie) widać jaka to rasa...





To Llewellin Setter.
I jeszcze jedno zdjęcie - z Merlinem  :)



24 komentarze:

  1. Felka pomaga liczyć oczka w robótce :). Książką bardzo mnie zaciekawiłaś, postaram się znaleźć na nia czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tej robótce pomocnicy są niewskazani! Tymczasem jedno i drugie zwierzę ma bardzo wyrobione poczucie niesprawiedliwości. Pogłaskanie jednego łba powoduje kurcgalop drugiego zwierza, oburzonego nierównomiernym rozkładem dóbr...

      Usuń
  2. U mnie koty kiedyś pomagały a teraz już nie interesuje ich nitka:) Tej chusty nie planuję ale męczyłam się z inną i w końcu zdecydowałam się na inne zakończenie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morduję te łąki i marzy mi się gruby udzierg. Druty 10. Może nawet grubsze.
      :)

      Usuń
  3. Ale piękny kolor włóczki ! Ja jeszcze nawet do ażuru nie doszłam, a już dwa razy łapałam oczka- lace i metalowe druty to nie najlepsze połączenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metalowe druty i lace ze śliskim jedwabiem to dziewiarski survival...zgubione oczko znajduje się pięć rzędów niżej... Ażur bywa "nienaprawialny" :)

      Usuń
  4. Ładny kolor chusty:) Jeszcze nie doszłam do ażuru, a już z lekka czuję się zniechęcona...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przebrnęłam przez etap pierwszy. Z ażurem coś się już dzieje na drutach i powinno pójść sprawniej.

      Usuń
  5. Felka to sama słodycz :D
    Książka chyba fajna, a przynajmniej cytat, który zaprezentowalaś, interesujący.
    Za Alpejskie Łąki zamierzalam się wziąć pod koniec tygodnia... teraz mam mieszane uczucia ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że efekt końcowy wynagrodzi mi trudne początki :) Chusta jest urzekająco piękna.

      Usuń
  6. Ale masz kompana, to prawie tak jak kot polujący na nitkę z ukrycia, zza fotel (tak robił kiedyś mój kot, którego niestety już nie ma z nami).
    Cytat bardzo zachęcający do czytania.
    A poza tym to jestem zaintrygowana tą chustą. Nawet ściągnęłam sobie opis, ale najpierw muszę kilka innych rzeczy zrobić, więc nie wiem czy jednak się za nią wezmę.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że po zblokowaniu Alpejskie Łąki wynagrodzą mi nerwy z początkowego etapu dłubania drutami :)

      Usuń
  7. Skończy się pewni tym, że Felka będzie miała swoje pudełka z włóczką i będzie wtedy niezależna w memłaniu. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabym dość często wymieniać kłębuszki. Felka ma spore zębiska.

      Usuń
  8. Przeraża mnie ta chusta, kiler jakiś:) Jest piękna, więc myślę , że Twoja droga prze mękę zostanie szybko zapomniana, gdy chusta zejdzie z drutów:) Ciekawe o czym myśli Felka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felka biega i kombinuje ciągle. Wszystko ją interesuje. Chyba nie może zrozumieć co jest w tych kłębkach, którymi ciągle się bawię...

      Usuń
    2. Chusta chyba nie jest szczególnie trudna. Połączenie śliskiej włóczki i metalowych drutów z moim rozkojarzeniem sprawia że muszę ciągle naprawiać błedy.

      Usuń
  9. Ładna psica, tylko ten wzrok jakiś smutny...pani nie daje pomemłać :(
    A chusta będzie piękna. Już to widać po kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym "nie daje" to ona sobie radzi i to znakomicie.
      Kolor to Solis (Baby Silkpaca Malabrigo).

      Usuń
  10. Jakiej Felka jest rasy? bo jest piękna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie smutnej Felki jest dość mylące :) Już zaktualizowałam ten post i wkleiłam trochę zdjęć, na ktrych widać cóż to za drańskie stworzenie.

      Usuń
  11. Dobrze Cię rozumiem, moja Figa robi do słownie to samo. A jej ulubiona włóczka to 100% wełna:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to malabrigo Felka dosłownie poluje. To 70% baby alpaca i 30% jedwab. Wie co dobre dziewczyna...

      Usuń
  12. Cytat niczego sobie, podoba mi się. I nie wiem dlaczego, ale jakoś tak z "Incepcją" mi się skojarzył.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tutaj trafiłaś/-eś. Będzie mi jeszcze bardziej miło gdy zamieścisz jakiś komentarz.