środa, 3 grudnia 2014

WSPÓLNE CZYTANIE I DZIERGANIE - TYM RAZEM ARGENTYŃSKIE TANGO

KOLEJNA ŚRODA?
NIEMOZLIWE, chyba zamieszkał u mnie jakiś czasopożeracz.

Z przyczyn technicznych - brak czasu, robótki ciut kuleją.
Na razie ze śnieżynek przerzuciłam się na małe stworzenia świąteczne, które trafią na choinkę.
Mikołajek, renifer Rudolf, skrzat i bałwanek.
Produkcja trwa.








Kamizelka (oj ta czerń) czeka do weekendu.
Muszę posprawdzać parę rzeczy i przeliczyć troszkę rzędów a do tego potrzebuję więcej światła i mniej zmęczenia.

Co się czyta?

Pochłonęłam (kosztem zarwanej nocy) ostatni tom Jeżycjady.
Książka oczywista i przewidywalna (o ile ktoś zna poprzednich dwadzieścia z cyklu).
Kocham panią Musierowicz od lat około trzydziestu i uprzedzam, że jestem bezkrytyczna.
No, może jedno mogę zarzucić- dużo lepiej pamiętam bohaterki i bohaterów młodszych części.
Ostatni są jakby mniej wyraziści.
Ale nie marudźmy.
Świat stworzony w Jeżycjadzie wpływa na mnie kojąco i zawsze chętnie przeczytam kolejny tom.

To z kategorii "Literatura młodzieżowa".

Kategoria "dla dorosłych" to nadal Arturo Perez-Reverte.
Tym razem "Mężczyzna, który tańczył tango".
Lubię Pereza-Reverte i ta powieść mnie również nie rozczarowuje.
Akcja rozgrywa się na przestrzeni jakichś 40 lat.
Rozpoczyna się w latach trzydziestych XX wieku.
Jeden z głównych bohaterów jest fordanserem na transatlantyku...
Z pokładu statku przenosimy się do Buenos Aires, Nicei i włoskiego Sorrento.

Jak to u Pereza-Reverte bywa, poznajemy trochę historii i "szczegółów technicznych" tła powieści.
Tłem jest tym razem tytułowe tango ale również szachy i...sex.
Jestem na stronie osiemdziesiątej i do seksu jeszcze nie dotarłam :) ale jak wynika z opisów tej książki znalezionych w sieci - jest to opowieść o miłości, seksie, muzyce, szachach i ...modzie.
Podobno to "najbardziej zmysłowa i szelmowska" powieść Autora.
:)

Wracam do Nicei i kolejnego skrzata. Być może uda się bardziej niż prototyp widoczny na zdjęciach.

A czego sie słucha?
Jak tango to tango.
W wykonaniu Yasmin Levy czyli tango niezbyt argentyńskie.


20 komentarzy:

  1. Jakie cudowności na choinkę! Piękne , z pewnością ładnie ją ozdobią :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne ozdoby! Zakochałam się w Rudolfie, jest uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mnie też rozbraja chyba najbardziej. No, może jeszcze sowy, które powstały ciut później są moimi ulubionymi stworzeniami...

      Usuń
  3. Mikołaja zerżnę jak nic, bo mi potrzebny wielce. Ale do autorki się odwołać, ok?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Się odwołaM miało być! Ech, ten android,larwa tabletowa jedna...
    Nic to, teraz jeszcze udowodnię, że nie jestem automatem ; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham odpisywać z telefonu...
      Bywa to komiczne.

      Usuń
  5. Śliczności wydziergałaś.pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Dopiero dzisiaj znalazłam trochę czasu na odpisywanie. Kurczy się ten czas czy co?

      Usuń
  6. Takie ozdoby to i ja bym powiesiła :) brak strachu, że jak dziecię choinkę "bach" to się nic nie stłucze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam do zabawy :)

      Usuń
  7. Piękne maskotki na choinkę :-) Śliczności :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skrzat jest świetny! Jakie ma super uszy :D Udany prototyp :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję bardzo za ten komentarz :) Troszkę podupadłam na duchu bo moje Dziecko napisało (cytuję) "Ale ze skrzatem cos zrob bo wyglada jak lód-rożek" :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale sympatyczni świąteczni goście na choince zamieszkali :-)

    Musierowiczową też kocham, niedawno przeczytałam wszystkie części Jeżycjady po kolei od pierwszej do ostatniej, bo wcześniej czytałam na wyrywki. Teraz czekam, aż "Wnuczka..." w mojej bibliotece dziecięcej się pojawi. A może nie będę czekać? Może Mikołaj mi ją jutro przyniesie rozpoczynając w ten sposób realizację pomysłu, żeby wszystkie części Jeżycjady pojawiły się na mojej półce? Tyle że książek gromadzić nie lubię, wystarczy, że w pracy mam ich tysiące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jakoś "wyrosłam" z gromadzenia książek. Pamiętam swoją pierwszą porządną przeprowadzkę.
      Graty z całego domu. Dziecko w wieku 9 miesięcy, wanienki, łóżeczko, wózek...
      Kartony na książki, które (kartony) skończyły się od razu bez widocznego ubytku księgozbioru na półkach. Ale mieliśmy wtedy coś około 3000 książek w domu.Dzisiaj ich liczba chyba nie przekracza 1000 :)
      Przynajmniej się staramy...

      Usuń
  11. Cudne są te szydełkowe bombki, najbardziej podoba mi się Rudolf :)
    Sama zastanawiam się nad czymś podobnym, ale jak na razie w domu brak choinki
    i nie mam pewności czy się pojawi, głównie z obawy przed kocim atakiem, bo ten pojawi
    się na pewno :)

    Wspaniały utwór!

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za wizytę u mnie.
      A Yasmin Levy bardzo lubię. Byłam kiedyś na jej koncercie :)

      Ja miałam nadzieję, że pojawi się koci atak ale na razie niewiele wskazuje na to, ze mój kociak zdąży zjechać do mnie w tym roku :(

      Usuń
  12. O choinka, to dopiero będzie pięknie wystrojona choinka!
    Rudolf jest czarujący, ale mnie najbardziej przypadł do gustu bałwanek, co to chyba za dużo nakłamał, bo mu nos urósł jak u Pinokia :))))) Wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim koleżankom z pracy tez bałwanek przypadł do gustu. Podejrzewam, że z niecnych powodów i porównań bynajmniej nie bajkowych :)

      Usuń

Miło mi, że tutaj trafiłaś/-eś. Będzie mi jeszcze bardziej miło gdy zamieścisz jakiś komentarz.