Współtwórcy

sobota, 20 grudnia 2014

TEODORA-FIT, MATYLDA I PRAWIE FINISZ ROZDAWAJKI

Ależ ten czas biegnie, jak szalony.
W domu mam jeszcze mnóstwo pracy a tymczasem co robię?
Wiadomo.
Siedzę i ścibolę coś przy użyciu szydełka...
Dostałam zamówienie na zakładkę do książki.
W ten sposób trafiłam na szydełkowe cudeńka Swietłany Zabeliny...
Można je znaleźć na niezawodnym ravelry- o, proszę tutaj
Na bazie zachwytu zakładką-owcą, powstała kolejna zawieszka choinkowa.
Nazwałam ją roboczo Matylda :)
Coś czuję, ze gromadka owieczek zagości w tym roku na naszej choince.

 Po zakończeniu "projektu Matylda" mogłam zabrać sie za wykonanie zamówionej zakładki.
W ten sposób powstała zakładka "Teodora FIT"
Historię Teodory opisywałam TUTAJ.
Gotowa szczurzyca prezentuje się TAK

Muszę jeszcze dorobić jej jakiś cieplejszy kubraczek gdyż bierze udział w programie łączenia rodzin i po Świętach dołączy do Teofila...

TEODORA w wersji fit zdradza rodzinne podobieństwo, prawda?








Nie wiadomo kiedy dotarliśmy do finiszu mojej rozdawajki - ZAPRASZAM :)
Jeżeli Ktoś trafił do mnie dopiero dzisiaj- zgłoszenia rozdawajkowe mogą wpływać do północy.
Rozdawajkowy pakiet, który znajduje się poniżej został juz spakowany, Poczta Polska działa ostatnio jak błyskawica (przynajmniej ja mam takie doświadczenia) i mozliwe, że przesyłka zdąży dotrzeć nawet przed Świętami.




I jeszcze na koniec tego ekspresowego wpisu- odpowiedź na pytanie co zamierzam zrobić z TAKĄ STERTĄ PIERNICZKÓW.
W zasadzie to nie zamieram już niczego robić. Zostały spakowane i praktycznie juz ich nie ma w domu :)
Uiekam do przedświątecznych obowiązków.
Miłego dnia.


5 komentarzy:

  1. Same cudeńka u Ciebie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękni i magicznie u Ciebie. Oglądając te wszystkie wesołe i świąteczne rękodzieła mozna zapomnieć o wyjącym wietrze i listopadowej pogodzie na zewnatrz. Ja jestem za tym żebyś sobie ściboliła coś.. bo z przedświątecznego zamieszania to tylko zmęczenia przybywa a za ściubolenia śliczności prawdziwe! Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierniki wyglądają cudnie! W tym roku oglądam je tylko na zdjęciach, ale myślę, że w przyszłym spróbuję zrobić takie słodkości dla siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę ci pozazdrościłam pierniczków i u mnie też wielkie pieczenie,moje są takie wyciskane z tutki i będą maziane czekoladą.Instrumenty muzyczne mi nie obce ale twoja wiolonczela bije wszystkie.Ja mam w domu trębacza.II rok AM
    Na spacer poświąteczny już się cieszę, dobry piechur bardzo się przyda.
    Z książek kupiłam Arturo Perez-Reverte Dzień gniewu ale z braku czasu jestem na 37stronie...Uwielbiam czytać takie nowiutkie, nieotwierane,pachnące tylko drukiem książki więc choć też mam niewiele miejsca to od czsu do czasu zaszaleję.
    Wszystkie ludziki i inne stworki cudne, ale moje ulubione to te białe śnieżynki i aniołki na chudziutkich nóżkach-urocze i rozbrajające.
    Toja gruschka.Tak trochę glupio być anonimem, twój blog tak ładnie się rozwija,że może i ja coś sobie założę, bo nasze forum powoli umiera....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, to jest Teodora :)))) Cudowna :)))

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tutaj trafiłaś/-eś. Będzie mi jeszcze bardziej miło gdy zamieścisz jakiś komentarz.